Jakie są efekty reformy minister Zalewskiej?

Jakie są efekty reformy minister Zalewskiej?

Jakie są efekty reformy minister Zalewskiej?

Małgorzata Żuber-Zielicz,
przewodnicząca Komisji Edukacji Rady m.st. Warszawy
Najbardziej spektakularnym efektem jest unicestwienie elementów decydujących o indywidualności wielu szkół publicznych – szczególnie ciekawej oferty, atmosfery, zgranych zespołów pedagogicznych. Ambitniejszym i zdolniejszym uczniom zdecydowanie trudniej będzie znaleźć coś dla siebie w starszych klasach ośmioletniej podstawówki. Właśnie trwa exodus takich uczniów (tych, których rodziców na to stać) do drogich szkół niepublicznych. W Warszawie w kilkunastu publicznych gimnazjach były klasy dla uczniów zainteresowanych przedmiotami ścisłymi. Dziś – tylko dzięki uporowi kilku pasjonatów – dla tej samej grupy wiekowej takie klasy są w jednej szkole publicznej.

Dorota Łoboda,
inicjatywa „Rodzice przeciwko reformie edukacji”
Wdrożona w pośpiechu reforma wywołała chaos. Bardzo dużo szkół podstawowych boryka się z przepełnieniem, wzrosła zmianowość, lekcje odbywają się na korytarzach i w stołówkach. Uczennice i uczniowie klas VII doświadczają ogromnych trudności spowodowanych zmianą podstawy programowej w środku cyklu nauczania. Nowa podstawa nie jest dopasowana do tego, czego dzieci uczyły się wcześniej, a ponadto jest przeładowana i skoncentrowana na nauce pamięciowej. Próba wtłoczenia w osiem lat materiału realizowanego dotychczas przez lat dziewięć zaowocowała zbyt dużą liczbą lekcji w VII klasach oraz przerzucaniem części materiału do nauki w domu. Dodatkowym utrudnieniem jest brak elektronicznych podręczników, w wyniku czego waga plecaków dzieci przekracza dopuszczalne normy. Ze smutkiem patrzę także na niszczenie dorobku gimnazjów – odchodzą z nich nauczyciele, młodzież doświadcza stresu związanego z ciągłymi zmianami. Dodatkowo nad rocznikami 2003, 2004 i 2005 wisi widmo kumulacji w 2019 r.

Marek Pleśniar,
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty
Straciliśmy ogromny dorobek gimnazjów. Zlikwidowano ok. 7,5 tys. szkół specjalizujących się w kształceniu młodszej młodzieży, tymczasem badania jednoznacznie pokazują postęp w edukacji tej grupy wiekowej w ostatnich kilkunastu latach. Straci młodzież, stracą dzieci, które znowu będą chodzić do szkół z nastolatkami – a dzisiejszy nastolatek jest zupełnie inny niż jego odpowiednik sprzed kilkunastu lat. Drugim efektem reformy jest odwrócenie wysiłków szkół od pracy nad uczniami i rozwojem placówek ku zmianom administracyjnym oraz nowym wymogom biurokratycznym. Zmienione zasady oceniania i awansu zawodowego nauczycieli oznaczają produkowanie setek dokumentów czy wymyślanie na siłę „innowacji” dydaktycznych niemających przełożenia na jakość edukacji. Mimo wysiłków żaden z dyrektorów, z którymi rozmawiałem o reformie, nie był w stanie wskazać jej pozytywów. Jej głównym skutkiem jest to, że szkoła zajmuje się sobą, a nie uczniami.

Michał Wójtowski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Najważniejszym efektem jest to, że jako państwo straciliśmy szansę na doskonalenie metod kształcenia, kadry, infrastruktury, bo to wszystko musi ustąpić konieczności gaszenia pożarów. Smutnym efektem reformy jest również to, że związki zawodowe pracowników oświaty znów nie zdołały niczego zrobić, by się jej przeciwstawić.

Wydanie: 26/2018

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy