Jakie było 100 dni rządu PO?

Jakie było 100 dni rządu PO?

Prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny, UW, Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie
Przez te 100 dni był niewątpliwie jałowy bieg, w dodatku do tyłu. Rząd popełniał błąd za błędem. Wyszła wizerunkowa klapa i jeszcze całkiem za darmo, bo nic nie zyskano. Gdy rząd zaczął tracić poparcie przy wprowadzaniu leków refundowanych, a potem dołączyła się umowa ACTA, to kolejnym ruchem była informacja o podniesieniu wieku emerytalnego, tak jakby ktoś sobie masochistycznie zaplanował, by zejść z poparciem społecznym jeszcze niżej. Czy teraz będzie lepiej? Raczej jeszcze gorzej, bo Donald Tusk jest zdeterminowany, by wziąć się do realnych zmian, a to boli znacznie bardziej niż wpadki z nieudaną refundacją i umową ACTA. Szykuje się nam więc gorąca wiosna przy okazji zapowiedzianej ustawy przedłużającej czas pracy Polaków.

Paweł Piskorski,
b. prezydent Warszawy, lider Stronnictwa Demokratycznego
To jednoznacznie nieudane podejście do egzaminu w pierwszych miesiącach nowej kadencji. Można było przypuszczać, że ekipa będzie dobrze przygotowana i że wykorzysta wszystkie atuty, ale okazało się, że gabinet PO jest słaby, a poszczególni członkowie Rady Ministrów wyraźnie nie nadążali za programem lekcji. Wyszedł z tego zaskakująco słaby początek drugiej kadencji, a to może się odbić później na notowaniach PO w kolejnych miesiącach i latach.

Dr Jarosław Flis,
politologia, public relations, zarządzanie, UJ
100 dni rządu to bardzo dobry okres w obecnej sytuacji gospodarczej. Dałbym za to rządowi najwyższą ocenę. Oczywiście chodzi tu o sytuację gospodarczą na zewnątrz Polski, która jednak rzutuje na warunki wewnętrzne. Ale nie możemy narzekać, bo wciąż notujemy wzrost gospodarczy, jakby nic takiego w świecie się nie działo. Na tym tle plan podniesienia wieku emerytalnego nie jest niczym niezwykłym. Nawet kraje bogatsze od nas zdecydowały się na coś takiego, więc także my w perspektywie powinniśmy do tego dojść. Opozycja może mieć inne koncepcje, ale nie można wszystkiego oceniać z perspektywy „własnej michy”, bo inaczej emeryci zostaną na lodzie. Nie widzę też kogoś innego, kto mógłby przeprowadzić niezbędne reformy. Krzykami niczego się nie załatwi, a opozycja woli tylko krzyczeć i nic nie robić. Nie przedstawiła żadnej konkretnej propozycji.

Dr Bartłomiej Biskup,
marketing polityczny, UW
Po 100 dniach zabrakło przestawienia planów rządu, bo – poza exposé premiera – ministrowie się nie komunikują, niektórzy nawet nie zorganizowali spotkań z dziennikarzami ani nie przedstawili zamierzeń na najbliższy czas. Mają jeszcze starych rzeczników prasowych, którzy nic nie robią. Najwyraźniej nie są oni od strategii, tylko od wykonywania poleceń. Wyglądało na to, że ten rząd ma mistrzowski PR, ale okazało się, że upojony sukcesem wyborczym zapomniał, że trzeba walczyć dalej, przekonywać ludzi i tłumaczyć, co się robi lub czego nie udało się zrobić, jak z farmaceutykami, umową ACTA, Stadionem Narodowym. Mówi się, że premier Tusk to przyczajony tygrys. On już nie ma wyjścia, musi zrobić skok, ale widocznie nie przyczaił się w tym miejscu, w którym powinien.

Krzysztof Gawkowski,
przewodniczący klubu radnych SLD w woj. mazowieckim
Podczas tych 100 dni rząd się wypalił. W pierwszej kadencji wszystko funkcjonowało lepiej, a teraz wyraźnie widać, że premier popełnił falstart i niektóre zmiany kadrowe w rządzie okazały się wielkimi niewypałami. Mam też wiele wątpliwości co do skuteczności koalicji z PSL. Jeśli dalej będzie tak jak przez pierwsze 100 dni, to ten rząd nie dotrwa do końca kadencji i mogą być potrzebne przyśpieszone wybory. Wydaje się też, że o ile w pierwszej kadencji koalicjant, PSL, był elementem spajającym, o tyle dzisiaj sprawia wrażenie, że grozi wybuchem i nastawia się na upadek PO. PSL bardziej zajęte jest walką o obsadę stanowisk w kluczowych resortach niż pomaganiem w przeprowadzeniu programu reform.

Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 9/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy