Jakie są efekty wprowadzenia w 2010 r. zakazu palenia tytoniu w restauracjach i pubach?

Jakie są efekty wprowadzenia w 2010 r. zakazu palenia tytoniu w restauracjach i pubach?

Prof. Witold Zatoński,
epidemiolog i ekspert w dziedzinie zdrowia publicznego
Myślę, że efekty są pozytywne. Polska jako kraj zmieniła się, nastawienie ludzi do tych zakazów jest bardziej tolerancyjne, a dyskusje polityków częściej dotyczą obrony przed dymem tytoniowym i unieszczęśliwianiem nim osób niepalących. Także palacze już nie chcą, by wszędzie miało się kontakt z dymem. Jesteśmy więc na dobrym kursie, jeśli chodzi o wiedzę na temat szkodliwości palenia i związane z tym zachowania. Dowodem jest fakt, że 80% palących chce zerwać z nałogiem, a 30% każdego roku podejmuje próbę wyleczenia się z niego. Znacznie rozwinął się rynek służących temu medykamentów. Podobno jest już wart 100 mln zł rocznie. Spadające zainteresowanie paleniem tytoniu potwierdza też „Diagnoza społeczna” prof. Janusza Czapińskiego. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. W porównaniu z 1990 r. liczba palących mężczyzn zmniejszyła się do 2012 r. o połowę – z 60% do 30%. U kobiet wskaźnik ten też jest duży – z 30% do 19%. Wiąże się to również z tym, że kupuje się mniej papierosów, mimo że postawa głównych sił politycznych jest dwuznaczna. Politycy nie mogą się zdecydować, co ważniejsze – zdrowie czy przychody z podatków od produkcji i sprzedaży wyrobów tytoniowych, jedynego legalnego produktu mającego działanie rakotwórcze.

Cezary Olejniczak,
poseł SLD
To skutkuje. Na pewno mniej jest palących, a większość palaczy przestrzega obowiązujących zakazów. W wielu miejscach zorganizowano specjalnie wyizolowane strefy dla palaczy. Jestem niepalący, ale zdaję sobie sprawę, że takie wydzielone miejsca muszą być i że trzeba respektować prawa jednych i drugich. Nie sądzę, aby należało jeszcze bardziej zaostrzać przepisy. Wystarczy przestrzeganie już istniejących. Prawa potrzebne są jednym i drugim, a w rozwiązywaniu kwestii dodatkowych powinna pomóc kultura osobista.

Prof. Antonina Ostrowska,
socjolog zdrowia, PAN
Nie jest łatwo odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie, bo wszelkie zmiany zachowań związanych z paleniem tytoniu mogą być efektem działania różnych czynników – nakazów/zakazów administracyjnych, polityki cenowej, kampanii społecznych, edukacji itp. Wyniki badań prowadzonych w ostatnich latach wskazują na tendencję spadkową u mężczyzn i tylko nieznaczne różnice wśród kobiet. A to chyba raczej mężczyźni odwiedzają puby. Może więc na niektórych ten zakaz podziałał pozytywnie. Na pewno przyczynił się do zmniejszenia rozmiarów tzw. biernego palenia, a to już zmiana na lepsze.

Magdalena Zawadzka,
aktorka, totalna przeciwniczka palenia
Bardzo wiele się zmieniło. Spora grupa ludzi po prostu rzuciła palenie. W restauracjach i kawiarniach generalnie przepisy są przestrzegane. Widać wyraźnie, że palacze to rozumieją. Zaroiło się natomiast od miłośników dymka w różnych nieciekawych miejscach: pod schodami, koło śmietnika itd. Stoją i palą. I wcale ich nie odstrasza, że to styl trochę upokarzający. Obserwuję też takie przypadki w Polsce, rzadziej za granicą, że ktoś próbuje zakazy na wszelkie sposoby omijać, nie liczy się z prawami niepalących. To mi się nie podoba. Wciąż tu i ówdzie funkcjonuje stereotyp, że my, niepalący, dyskryminujemy palących. Z drugiej strony wzrosła liczba osób, które odeszły od palenia, nawet w kręgu moich bliskich. Dlatego potrafię mocno się zdziwić, gdy wejdę do jakiegoś zadymionego pomieszczenia, gdzie zgromadzili się tacy, którzy nie tylko łamiąc przepisy nie dbają o własne zdrowie, lecz także nie myślą o zdrowiu niepalących.

Joanna Kuroń,
wdowa po Macieju Kuroniu
Efekty są bardzo dobre. Uświadomiło to palaczom, że nie należy szkodzić innym ludziom. Prowadzę z synami dwie kantyny pracownicze, gdzie oczywiście się nie pali, a sądzę, że także w restauracjach obroty z tego powodu wcale nie spadły.

Wydanie: 9/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy