Co powinien zrobić prezes Andrzej Urbański, by przywrócić TVP publiczny charakter?

Co powinien zrobić prezes Andrzej Urbański, by przywrócić TVP publiczny charakter?

Sławomir Jeneralski,
poseł SLD, b. dziennikarz TVP
Nie wystarczy, że się przywróci „Stawkę większą niż życie” czy „Wielką grę”, a już wypełnimy misję publiczną TVP. To nie misja, ale kpiny z firmy, którą nowy prezes otrzymał w prezencie politycznym. Mamy dziś do czynienia z sytuacją, w której kilku polityków jednej opcji pokłóciło się o jedną telewizję, co jest najgorszą sytuacją, którą można sobie zafundować w mediach publicznych. W tej sytuacji wszelkie przywracanie publicznego charakteru TVP jest skazane na niepowodzenie. Od momentu powołania Andrzeja Urbańskiego na prezesa nie życzę sobie, by ktokolwiek w mojej obecności głośno krytykował „telewizję Kwiatkowskiego”. To, co się tam działo, nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje teraz, a takie porównania są obraźliwe dla Roberta Kwiatkowskiego, a także dla mnie.

Prof. Ignacy Fiut,
filozof, medioznawca
Telewizja utrzymywana jest obecnie z abonamentu i reklamy, a nie z dotacji państwa i jest własnością publiczną oraz reklamodawców, którzy na publiczności zarabiają. Od lat nie może uwolnić się od gorsetu politycznego i wciąż wchodzi w „spiralę ujadania i jazgotu”, a więc nie pełni podstawowych funkcji informacyjnych, edukacyjnych i kulturowych. Prezes Urbański jest osobą ciekawą, kulturalną, o wielkiej wiedzy i umiejętności, ale w takim usytuowaniu telewizji publicznej jest zakładnikiem tego układu, a każde działanie na rzecz rzeczywistego jej właściciela, czyli publiczności, będzie przez decydentów politycznych argumentem przeciw jego osobie. Żadnego właściwego ruchu nie będzie mógł w tym stanie rzeczy wykonać!

Prof. Wiesław Godzic,
medioznawca SWPS
Zawsze twierdziłem, że prezes w obecnych warunkach niewiele może, nawet najlepszy, a ten nie jest najlepszy, bo związany jest z partią polityczną. Jednak paradoksalnie – właśnie dlatego mógłby wiele dobrego zrobić, np. doprowadzić do dyskusji ogólnonarodowej na temat kształtu telewizji publicznej, jakiej nam dziś potrzeba, nawiązać zerwane w poprzedniej kadencji więzi z intelektualistami i artystami, nie mówiąc o dyskusji na temat abonamentu, jego ściągalności czy ilości reklam. Mógłby rozpocząć dyskusję dotyczącą wnętrza tej firmy, co spowodowałoby powstanie nowej ustawy medialnej, nie tylko radiofonicznej, która by inaczej władze mediów ustawiła, zlikwidowała KRRiTV itd. Wreszcie powinien przywrócić sympatyczny klimat zaufania wewnątrz tej instytucji, postarać się, jeśli już nie o powrót kilku ważnych postaci, to o dopuszczenie do głosu młodych i ambitnych.

Marek Markiewicz,
przewodniczący KRRiTV w latach 1993-1994
Nie ma znaczenia, kto kieruje telewizją, ale kto ją utrzymuje. Telewizja jest za duża, a ponadto zależna od reklam. Kiedy ja kierowałem KRRiTV, TVP miała tylko dwa programy ogólnopolskie i ośrodki regionalne. Naszym zdaniem nie musiała gonić za reklamami i mogła być deficytowa. Uważaliśmy, że po dwóch latach powinna jeszcze obniżyć pułap reklam, aby nie musiała w ten sposób zarabiać, tworząc program komercyjny. Stało się inaczej. Powstały nowe programy ogólnopolskie i ośrodki regionalne. Dziś bez reformy struktury TVP nie przywróci się jej publicznego charakteru. Był np. plan, by Jedynkę całkiem wyłączyć z reklam i dofinansować, by spełniała funkcje publiczne. Naszym wyznacznikiem był Teatr Telewizji zaraz po godz. 20. Dziś jest po 21.30.

Ryszard Miazek,
b. prezes TVP w latach 1996-1998
TVP powinna być medium obywatelskim, bardzo demokratycznym i służyć państwu jako miejsce debaty publicznej. W telewizji był np. program „Forum”, który zlikwidował Wildstein, i zastąpił go jakąś sterowaną pogaduchą. Teraz słyszę, że ma być przywrócony. Za moich czasów w KRRiTV, a także w Zarządzie TVP był pluralizm i jakaś równowaga. Teraz też trzeba by wrócić do podstaw ładu medialnego i sądzę, że prezes Urbański jest właściwym człowiekiem do tego celu. Kiedyś prowadził program „Premierzy”, był człowiekiem centrum, wyważonym. W tym czasie znalazło się też miejsce dla mojego poprzednika Wiesława Walendziaka, który po odejściu z funkcji prowadził własny program „Bez znieczulenia”. Byliśmy wspaniałomyślni i wielkoduszni. Urbański też tak może robić. Aby świat poprawić, nie trzeba tylko zwalczać zło, ale także czynić dobro. Teraz równowaga została świadomie zaburzona w imię jakiejś ideologii, ale o telewizję za Urbańskiego jestem bardziej spokojny niż za Wildsteina.

Krystyna Bochenek,
senator, przewodnicząca Komisji Kultury i Środków Przekazu
Powinien pamiętać o tym, że telewizja jest dla ludzi, a nie polityków i różnych grup wpływów. Są to ludzie o różnych poglądach i doświadczeniu życiowym, w różnym wieku, więc jakiekolwiek wpływy zewnętrzne na telewizję powodują fałszowanie rzeczywistości, a ludzie bezbłędnie odczytują takie sygnały. Procedura wyłaniania KRRiTV i Zarządów Polskiego Radia oraz TVP z klucza politycznego, sprawia, że sytuacja prezesa w mediach publicznych jest trudna, wierzę jednak, że postara się on o minimum niezależności i samodzielności, choć jako człowiek, który w mediach publicznych przepracował 30 lat, zdaję sobie sprawę z trudności. Każda grupa polityczna będzie wywierać naciski i wpływać na kształt naszej cywilizacji obrazkowej, by ludzie odbierali taki świat, jaki się im podaje. Jednak płacenie abonamentu powinno wykluczać upolitycznienie, więc sądzę, że Andrzej Urbański jako doświadczony dziennikarz potrafi uzyskać niezależność i mieć własne zdanie, kierować się rozumem. Kierowanie TVP jest służbą społeczną i trzeba pamiętać, że w sytuacji skrajnej lepiej nawet nie być prezesem, niż być dyspozycyjnym.

Wydanie: 12/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy