W jakiej kondycji jest Unia Europejska?

W jakiej kondycji jest Unia Europejska?

Pierwsza w historii debata o stanie Unii, która teraz ma się już na stałe wpisać w agendę europejską, miała dać odpowiedź na pytanie o stan i kondycję Wspólnoty. Nie zabrakło w niej kontrowersji. W kuluarach parlamentu padały głosy, że w debacie z posłami powinien brać udział również przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, co wynika z traktatu lizbońskiego. Sprzeciw deputowanych budziła również przyjęta formuła obrad, w których głos zabierali głównie przewodniczący grup politycznych. Osobiście wiązałem z tą debatą większe nadzieje. Spodziewałem się bardziej merytorycznej dyskusji oraz pogłębionej analizy sytuacji w Unii. Zabrakło mi jednak konkretów i realnych propozycji działań. Nie poznaliśmy m.in. odpowiedzi na pytania o stan wdrożenia zapisów traktatu lizbońskiego. Niewiele również mówiło się o zmianach, jakie już dokonują się w funkcjonowaniu instytucji UE. Składający oświadczenie w imieniu Komisji Europejskiej jej przewodniczący José Manuel Barroso więcej mówił o wyzwaniach przyszłości Unii niż o teraźniejszości. Jego wystąpienie sprowadzało się do pięciu głównych punktów: •-rozwiązanie problemów związanych z kryzysem i zarządzaniem gospodarczym, -•przywrócenie wzrostu zatrudnienia poprzez przyspieszenie realizacji programu reform zawartego w strategii Europa 2020, -•budowanie przestrzeni wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa, -•rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowoczesnego budżetu dla UE, -•zapewnienie UE wiodącej pozycji na arenie światowej. W nawiązaniu do pierwszego punktu na pewno nie powinny umknąć naszej uwadze pozytywne rezultaty działań Grupy zadaniowej ds. zarządzania gospodarczego, na czele której stoi przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Optymizmem również napawa postęp prac legislacyjnych w zakresie stworzenia europejskiego systemu nadzoru finansowego. Istnieje duża szansa na to, że zacznie on funkcjonować już od nowego roku. Poprawa przejrzystości sytemu bankowego i większa rola banków w kreowaniu wzrostu gospodarczego – to kolejne wyzwanie, jakie stoi przed Unią. W tym kontekście nie budzi wątpliwości, że nowej jakości, a przede wszystkim skuteczności musi nabrać Pakt Stabilności i Wzrostu. Zobowiązuje on kraje Unii do utrzymywania równowagi budżetowej. Do obowiązków Komisji Europejskiej należy zaś bieżąca ocena sytuacji państw członkowskich na podstawie dostarczanych przez te państwa programów stabilizacji gospodarczej i konwergencji. Ma to zapewnić przede wszystkim dobry i stabilny system finansów publicznych i takie warunki, które umożliwiają wysoki i trwały wzrost gospodarczy. Pakt niestety nie był przestrzegany przez państwa członkowskie. Zabrakło również efektywnego monitoringu ze strony Komisji Europejskiej. Najgłośniejszym tego przykładem jest obecnie Grecja zmagająca się z poważnymi trudnościami gospodarczymi. Szkoda, że dopiero przypadek tego kraju uruchomił działania ze strony Komisji i Rady Europejskiej. Jest to tym bardziej zastanawiające, że obecny przewodniczący Komisji Europejskiej pełnił swój urząd również w zeszłej kadencji, podobnie zresztą jak komisarz Joaquín Almunia odpowiedzialny wówczas za sprawy gospodarcze i monetarne, a dziś sprawujący mandat komisarza ds. konkurencji. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego wczorajsi i dzisiejsi włodarze pozwalali wówczas na nieprzestrzeganie przez m.in. Francję i Niemcy Paktu Stabilności i Wzrostu oraz kryteriów konwergencji. Można przypuszczać, że to przymykanie oka w przypadku największych państw Unii wystąpiło również w przypadku takich krajów strefy euro jak Grecja. Chyba zabrakło pogłębionej analizy i oceny działań podjętych w celu przeciwdziałania kryzysowi gospodarczemu. Oprócz kwestii zarządzania gospodarczego w trakcie sesji został również poruszony problem zatrudnienia w Europie. Od roku 2008 w Unii 6 mln ludzi straciło pracę. Dramatycznej wymowy tej liczby nie równoważy 4 mln stanowisk do zagospodarowania. Kształcenie ustawiczne i inne formy wsparcia ze środków unijnych mogą częściowo złagodzić ten problem. Uruchomienia zorganizowanych form pomocy wymaga także walka z ubóstwem i wykluczeniem. A tego zabrakło w wystąpieniu przewodniczącego Barroso mimo tego, że szacuje się, że aż 40 mln Europejczyków żyje w ubóstwie, a kolejne 40 mln na granicy ubóstwa. Oczywiście większość tych osób pochodzi z nowych państw członkowskich, niemniej problem ten dotyczy także najbogatszych krajów Unii. Wzrost gospodarczy Unia zamierza oprzeć na innowacji i badaniach, a więc istotną rolę w tym zakresie ma do odegrania edukacja. Europa musi modernizować szkolnictwo. Niestety zabrakło mi głębszej oceny skutków dotychczasowych działań. Wspólna waluta wymaga pogłębienia unii gospodarczej i tworzenia zbliżonych rozwiązań w polityce finansowej i pieniężnej. Na taką

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2010, 40/2010

Kategorie: Opinie