Jarosław Kaczyński jako parkingowy

Jarosław Kaczyński jako parkingowy

Znany pogromca układów Zbigniew Ziobro szukał ich daleko, a przecież pod samym bokiem miał aferę za 165 mln zł. Wystarczyło tylko pochylić się nad szwindlem, w którym uczestniczyli politycy Porozumienia Centrum, pierwszej partii braci Kaczyńskich. Już w 1991 r. pokazali, że nie są gapami. Do dziś trudno pojąć, jak można było tak gładko wejść w posiadanie czterech budynków i kilku działek w centrum Warszawy. A jednak sztuka ta udała się Fundacji Prasowej „Solidarność”, w której szefem rady fundacji był nie kto inny jak Jarosław Kaczyński. Minęło kilkanaście lat, których chłopcy z PC (dziś PiS) nie zmarnowali. Majątek fundacji rozpłynął się drogą sprzedaży i aportów. Dziś z szacunkowej wartości 165 mln zł ostał się parking na Nowogrodzkiej. I tylko tyle może skarb państwa jeszcze od fundacji odzyskać. Sprawa jest w sądzie. A swoją drogą prezes PiS jako parkingowy to kuszący obiekt dla fotoreporterów. Tylko czy auta by nie poginęły?

Wydanie: 11/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy