Jedyną różnicą jest broda

Jedyną różnicą jest broda

Z debaty Merkel-Schulz wyborcy nie dowiedzieli się niczego nowego

Korespondencja z Berlina

Starcie głównych kandydatów na stanowisko kanclerza RFN, Angeli Merkel i Martina Schulza, odbyło się 3 września. Był to jedyny telewizyjny pojedynek między urzędującą kanclerz a jej głównym przeciwnikiem z SPD, ale wyborcy nie dowiedzieli się niczego nowego. Dyskusję emitowały na żywo cztery stacje telewizyjne. Z ankiet przeprowadzonych przez ARD i ZDF tuż po debacie wynika, że wygrała ją Merkel. W badaniu ARD przekonanych o przewadze szefowej chadeków było 55%, według 35% zwyciężył Schulz. W sondażu telewizyjnej dwójki przewaga Merkel była nieco mniejsza. Zdaniem 32% ankietowanych debatę wygrała Merkel, 29% opowiedziało się za Schulzem. 39% respondentów nie widziało większej różnicy między rywalami.

Na zwycięstwo Merkel wskazywała też stacja BBC, twierdząc, że kanclerka „dzielnie” odpierała ataki Schulza. Zdaniem Agencji Reutera – przetrwała „szturm oponenta”. „Die Welt” obwieścił minimalną wiktorię Merkel, ale zaznaczył, że przebieg debaty nie pomógł żadnemu kandydatowi. „Ta dyskusja brzmiała jak mała sprzeczka w starym dobrym małżeństwie. To nie był pojedynek, ale duet”, czytamy. Już przed debatą publicysta Dirk Schümer zażartował: „Jedyną różnicą między Merkel a Schulzem jest broda”.

Dramatyczna sytuacja

W podobny ton uderzają liderzy partii opozycyjnych. Od kąśliwych uwag nie powstrzymał się szef liberałów Christian Lindner, wskazując brak temperamentu obojga kandydatów. „Przywódcy największych partii rozmawiali ze sobą, jakby stali w kolejce do urzędu”, krytykował polityk FDP. Innego zdania byli oczywiście politycy CDU i SPD. „Schulz był po prostu sobą, on nigdy się nie maskuje. Dla Niemiec i Europy jest najlepszym przywódcą, jakiego możemy sobie wyobrazić”, zapewniał minister sprawiedliwości Heiko Maas (SPD). „Angela nie musiała się niczego uczyć na pamięć, zmiażdżyła przeciwnika rutyną i umiarem”, chwalił zaś swoją szefową Volker Kauder, szef frakcji CDU w Bundestagu. A Edmund Stoiber, legenda bawarskich chadeków, tłumaczył na wideoblogu: „Gerhard Schröder był pretendentem cięższego kalibru”.

Wszystkie te oceny są lekko przesadzone. W debacie Schulz nie był tak polemiczny, jak oczekiwano, ale nie wypadł najgorzej. Na nieprzekonanych wyborcach lepsze wrażenie zrobił szef SPD (29%), wyprzedziwszy kanclerkę o 4% (sondaż ZDF). Już na początku socjaldemokrata zaskoczył celnymi ripostami na podchwytliwe pytania prowadzących, zwracając m.in. uwagę na to, że walka o fotel kanclerski nie jest rozstrzygnięta. Według ustaleń gazety „FAZ” co drugi wyborca nie zdecydował jeszcze, na kogo będzie głosował, a właśnie takich Schulz częściowo pozyskał.

Merkel, zapytana, czy powtórzyłaby decyzję z 2015 r. o przyjęciu setek tysięcy imigrantów, odpowiedziała, że „zdecydowanie tak”. Schulz zaś stanowczo stwierdził, że SPD jest wprawdzie otwarta na uchodźców potrzebujących pomocy, ale „lepiej byłoby uwzględnić opinie europejskich sąsiadów, zamiast stawiać ich przed faktem dokonanym”. „Wówczas zaistniała szczególnie dramatyczna sytuacja, kanclerz musi czasem podejmować niewygodne decyzje”, broniła się Merkel. Jakby chciała dodać, że łatwiej wskazywać problemy i diagnozować ich przyczyny, pozostając opozycją odsuniętą od wpływu na państwo, niż je rozwiązywać, mając w ręku wszystkie narzędzia władzy. Oboje zgodnie oznajmili, że islam jest elementem krajobrazu kulturowego Niemiec, ale powinien to być „islam działający zgodnie z konstytucją”.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 37/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 37/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy