Im lepiej, tym lepiej

Im lepiej, tym lepiej

Na przełomie roku trwa misterium ocen i prognoz. Myślimy, jak to w starym roku było. I co będzie w 2013? Nawet gdyby mnie korciło, nie mogę o tym pisać, bo zrobili to już, znakomicie zresztą, profesorowie Łagowski, Widacki i Żuk. Będą Państwo mieli o czym pomyśleć.
My, w redakcji, rok kończymy bardzo pracowicie. A wprowadzając zapowiadane zmiany, które mają tygodnikowi pomóc finansowo i organizacyjnie, chcemy wyzwolić w nim większą moc twórczą. Jest w redakcji duży potencjał, ale, jak wiadomo, liczą się nie intencje – a przynajmniej nie tylko intencje – lecz dzieło. Bardzo liczymy na to, że wybierając nową drogę, będziemy mogli i potrafili lepiej pisać o sprawach i problemach, które są bliżej zainteresowań czytelników. Od lat staram się, choć przyznaję, że nie zawsze mi to wychodzi, przestrzegać dwóch zasad. Nie ulegać paranoi potępiania w czambuł wszystkiego, a zwłaszcza tego, co wykracza poza moje poglądy polityczne. I nie brać udziału w wyścigu kreślących czarne scenariusze, jakie niechybnie czekają Polskę. Nie ma bowiem niczego obrzydliwszego w polityce od postawy, że im gorzej w kraju, tym lepiej. Lepiej dla jakiejś partii i dla jej polityków, bo rosną ich szanse na zdobycie władzy. Cynicy zawsze byli w polityce, ale smutno, że tak się teraz rozmnażają i rozłażą po Polsce. Lekarstwem na te choroby mogłyby być media. Niestety, nie są. Pogrążone w kryzysie nie mają na to sił ani środków. Nie ma co mówić o niezależności między słupkami sprzedaży a oczekiwaniami reklamodawców. Na jakiś czas można byle co ładnie opakować i sprzedać jako produkt opiniotwórczy. Ale przecież i tak wyjdzie na to, że proponuje się margarynę, a nie masło. Największe pretensje o marnowanie naszych pieniędzy mam do telewizji publicznej. Żal tym większy, że wiele razy walczyłem w tym miejscu o abonament dla porządnej telewizji. I co? Wyszło jak zawsze. Choć może dlatego potrzebny jest w Polsce przynajmniej jeden tygodnik, który będzie walczył o sprawy beznadziejne.

Wydanie: 1/2013

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy