Marszałek z Matriksu

Marszałek z Matriksu

Mamy coraz większy problem ustrojowy. Krajem rządzi „poza trybem” schorowany poseł największej partii. A drugą osobą w państwie, po prezydencie Dudzie, któremu ufa już tylko 42% Polaków, jest marszałek Sejmu Kuchciński. Wiecznie przestraszony i kompletnie niesamodzielny nominat prezesa. Najczęściej tak skutecznie ukryty w gabinecie i chroniony przez straż marszałkowską, że nikt nie ma do niego dostępu. Konsekwentnie unika mediów i polityków opozycji. Przez ponad miesiąc nie znalazł chwili na rozmowę z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Prawdziwy mąż stanu w kieszonkowym wydaniu à la PiS. Nie wiem, czym go straszą na Nowogrodzkiej i jakie tajne informacje dostaje od służb, ale po jego zachowaniu, a zwłaszcza po decyzjach widać, że marszałek staje się coraz większym zagrożeniem dla normalnego funkcjonowania państwa. Nieustannie wprowadzane przez niego nowe zakazy paraliżują pracę Sejmu. Może Kuchciński widzi Sejm jako twierdzę oporu? Tylko przed czym albo przed kim? Przed Janiną Ochojską, Wandą Traczyk-Stawską, Lechem Wałęsą i kolejnymi osobami, które już nie mogą spokojnie patrzeć na obłudę i barbarzyństwo tej władzy? Na ciągłe upokarzanie protestujących i tych, którzy próbują im pomóc.

Do państwa teoretycznego, które mieliśmy za czasów PO, doszedł po 2015 r. Sejm teoretyczny, który wybrał teoretycznego marszałka. Wychodzi więc na to, że tylko problemy są w Polsce realne. Witamy w Matriksie. Jak długo może to potrwać? Prawo i Sprawiedliwość obrało taktykę przeczekania. I załatwienia w tym czasie takich spraw, których miało nie być. Premier Morawiecki obiecywał przecież, że rząd nie podniesie podatków. Nazwano więc podatek daniną solidarnościową. Myśląc pewnie, że to chytry zabieg. Chytrości w tym tyle, co szołmena w premierze.

Podatki muszą być podniesione, bo tylko dwa progi podatkowe przy tym rozwarstwieniu dochodów są społecznie nieakceptowalne. I nie może takiego stanu utrzymać żadna władza, która choć trochę myśli o sprawiedliwości społecznej. Dla skażonych prawicowym darwinizmem brzmi to strasznie. Do czasu. Gdy popadają w kłopoty, pierwsi wyciągają rękę do państwa.

PiS nie przeczeka tych protestów. Prędzej doczeka się Majdanu przed Sejmem. Kumulacji tego najtragiczniejszego protestu, jaki można obserwować na sejmowym korytarzu.

Wydanie: 21/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy