Administrowanie strachem

Administrowanie strachem

Każdej transformacji ustrojowej obejmującej gospodarkę towarzyszy anomia, czyli stan rozchwiania norm regulujących postępowanie ludzi. Norm moralnych, obyczajowych, także prawnych. Już samo to sprzyja wzrostowi przestępczości. Do tego w warunkach polskich doszło znaczne poszerzenie zakresu wolności, z której korzystają wszyscy, także margines przestępczy. Otwarcie granic ułatwiło światu przestępczemu nawiązanie kontaktów międzynarodowych. Nic więc dziwnego, że w pierwszych latach transformacji rosła przestępczość. Na wzrost przestępczości w naturalny sposób zwróciły uwagę media, a w konsekwencji opinia publiczna. Niezależnie od wzrostu liczby popełnianych przestępstw rósł strach przed przestępstwem, malało poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi. Tę sytuację wykorzystało PiS. Ta partia przy swoich narodzinach obiecała zwalczyć przestępczość i przywrócić bezpieczeństwo. Szczególnie mądrych pomysłów na to nie miała, poza jednym: trzeba zaostrzyć kodeks karny. Ale to wystraszonemu społeczeństwu wystarczyło. Jest ktoś, kto obroni nasze życie i mienie, kto zabezpieczy nasze dzieci przed pedofilem. Partia powstała, weszła do Sejmu, w 2005 r. sięgnęła po władzę.

W tym czasie transformacja się zakończyła, a wraz z nią sprzyjająca rozwojowi przestępczości anomia. Pojawił się niż demograficzny, a dodatkowo ogromna fala emigracji zarobkowej. Zmalała liczba młodych mężczyzn, najliczniej reprezentowanych wśród popełniających przestępstwa. Od 2001 r. systematycznie zaczęła maleć liczba zabójstw (od tego czasu zmalała ponaddwukrotnie!), od 2003 r. zaczęła maleć liczba wszystkich przestępstw. Po kilku latach ludzie się przekonali, że jest to stały trend. Społeczne poczucie bezpieczeństwa wzrosło. Administrowanie strachem przed przestępczością nie jest już skuteczną socjotechniką. Na szczęście dla PiS w Europie pojawiły się nowe problemy: uchodźcy i terroryzm. Inna rzecz, że terroryzm był w Europie od zawsze: wystarczy przypomnieć choćby Irlandię Północną, Kraj Basków, Frakcję Czerwonej Armii w Niemczech.

Kiedy Europa uporała się z własnym terroryzmem, pojawił się terroryzm islamski. Nie jestem tego pewien, ale nie wykluczam, że ofiar rodzimego, europejskiego terroru było więcej niż dziś terroru islamskiego. Ale strach przed uchodźcami i terroryzmem (już połączenie tych dwóch pojęć jest efektem mało uczciwej socjotechniki), umiejętnie podsycany i administrowany, godnie zastąpił strach przed przestępcami. PiS straszy teraz uchodźcami i terrorystami. Administrowanie strachem jest wypróbowaną socjotechniką PiS. Socjotechniką skuteczną.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 35/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 35/2017

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy