Model 20/80

Model 20/80

Jeremy Rifkin w połowie lat 90. XX w. ogłaszał w książce „Koniec pracy” powstanie w niedalekiej przyszłości społeczeństwa w formule 20/80, w którym do funkcjonowania gospodarki wystarczy aktywność zawodowa 20% ludzi. Pozostałe 80% miało zostać wypchnięte z rynku pracy jako nikomu niepotrzebna większość pozbawiona nie tylko jakiegokolwiek zajęcia, ale również bezpieczeństwa socjalnego. Zdaniem Rifkina, zmiany te miały być następstwem postępu technologicznego, rewolucji komputerowej i gwałtownego wzrostu efektywności pracy. Pewne zjawiska opisane przez amerykańskiego publicystę rzeczywiście nastąpiły – zmniejszyła się liczba umów o pracę, większą rolę zaczęły odgrywać tzw. agencje pracy tymczasowej, w wielu sektorach nastąpiły cięcia zatrudnienia. Nie było to jednak efektem postępu technologicznego, jak chciał to tłumaczyć Rifkin, lecz wejścia w życie zasad triumfującego neoliberalizmu, który zniszczył społeczną i polityczną kontrolę nad siłami rynku i kapitału. Napędzana chciwością maksymalizacja zysku jako naczelna zasada neoliberalnego kapitalizmu, który zupełnie zerwał się ze smyczy, osłabiła zarówno zdobycze socjalne, jak i prawo pracy oraz dialog społeczny, będące osiągnięciami ruchów pracowniczych XIX i XX w.
O społeczeństwie w formule 20/80 przypomniałem sobie, słuchając informacji o frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W głosowaniu uczestniczyło zaledwie 20% Czechów, 13% Słowaków, 23% Polaków, 21% Słoweńców i 29% Węgrów. I choć zapaść wyborcza objęła głównie kraje Europy Wschodniej, to również te społeczeństwa Europy Zachodniej, w których kryzys społeczno-ekonomiczny jest największy, zbojkotowały wybieranie europosłów (np. w Portugalii tylko 34% osób brało udział w eurowyborach). W skrócie oznacza to, że obywatele całkowicie odmówili udziału w obecnym modelu polityki. To nie tylko akt delegitymizacji elit władzy, ale także wyraz niezadowolenia z obecnych ram systemu politycznego, który zdaniem zdecydowanej większości obywateli, nie reprezentuje ich interesów ani nie wyraża ich woli. W pełnym świetle ukazało się poczucie alienacji politycznej i braku wpływu obywateli na społeczną rzeczywistość.
Model 20/80 jako stan nastrojów społecznych jest również następstwem poczucia zagubienia, braku bezpieczeństwa socjalnego i coraz większej obojętności na rozgrywające się wokół wydarzenia. Nie mając odrobiny nadziei na zmianę dominujących trendów, ludzie coraz szczelniej zamykają się w swojej prywatności. We własnej skorupie próbują stworzyć namiastkę bezpieczeństwa i ochrony przed nieprzewidywalnym i coraz mniej przyjaznym otoczeniem. Bez pozytywnych emocji trudno pociągać masy do działań na rzecz zmian czy obrony własnych praw. Bez emocji dających nadzieję nie ma miejsca na mobilizację polityczną społeczeństwa. To tłumaczy m.in. brak zainteresowania wyborami, a także codzienną bierność i ucieczkę większości ludzi ze sfery publicznej.
Poza apatią wybory w Polsce ukazały również trwający już prawie 10 lat klincz dwóch prawicowych partii. Przy niskiej frekwencji PO zdołała formalnie obronić tytuł lidera, ale praktycznie matematyczny remis raczej przed PiS otwiera drzwi do politycznej ofensywy. To ostatni sygnał ostrzegawczy dla tych wszystkich, którzy nie chcą doświadczać na własnej skórze IV RP w bardziej autorytarnej i brutalnej wersji 2.0.
A lewica? No cóż. Dalej cofać się już nie ma dokąd. Albo wykaże się w końcu wolą walki i determinacją pozbawioną kalkulacji, albo zniknie na wiele lat z krajobrazu społeczno-politycznego. Trudno uznać sytuację za normalną, gdy niemal 80% głosów wyborców pada na mniej lub bardziej prawicowe partie. Tak może się zdarzyć w jednych wyborach, ale utrzymywanie tego stanu przez 10 lat jest symptomem jakiejś choroby systemowej.
Jak pokazały analizy, coraz bardziej starzejący się elektorat SLD nie jest zasilany żadnym nowym paliwem – wśród najmłodszych wyborców (do 25. roku życia) zarówno SLD, jak i inicjatywa Palikota zdobyły ok. 5% poparcia. Natomiast w tej samej kategorii wiekowej Nowa Prawica Korwin-Mikkego wraz z faszystami z ruchu narodowego oraz z PiS zdobyli 56% głosów (!). Nie wiem, czy jest to przejaw tylko głupoty, czy też pogłębiania się faszyzujących nastrojów w młodym pokoleniu, które swoje frustracje przekuwa w poszukiwanie silnego führera. Tak czy siak wyniki wyborów niczego jednoznacznie nie wyjaśniły. Pokazały jedynie coraz duszniejszą atmosferę w kraju oraz emigrację wewnętrzną jako najpopularniejszą w społeczeństwie strategię przetrwania. Oby tylko formuła 20/80 nie zamieniła się w układ z jednym wodzem i całą resztą.

Wydanie: 23/2014

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy