Jeżdżą na nas, ale nie po nas

Jeżdżą na nas, ale nie po nas

Nie będzie wam tego szkoda?

EB: – Na pewno będzie jakiś syndrom pustki „po”, ale każdy z nas ma zamiar zastąpić Limo czymś swoim. Ja zostałam aktorką dramatyczną. Gram w teatrze prywatnym Sztuka na Wynos w Krakowie, w spektaklu autorstwa Tomasza Jachimka. Chciałabym zrobić coś solowego, monodram, może recital. Powoli, bez nasadzania się.

WT: – Ja bardzo cenię i kocham improwizację i mam nadzieję, że dużo czasu z nią spędzę. Kocham i kochałem teatr. Jeżdżę z fajnym monodramem „Adama Mickiewicza liryczna próba odnalezienia się w branży rozrywkowej”, może zrobię coś nowego.

AG: – Na pewno będę robił stand-up, chcę zrobić swój solowy program. Ruszamy z pracami nad projektem rozrywkowym dla telewizji, trochę innym niż to, co do tej pory. Jestem bardzo podniecony wolnością i przestrzenią, którą będę miał, nie wiem, co z tego wyniknie. Różne rzeczy kiedyś robiłem, chciałbym do tego wrócić, czyli do teatru, taśmy filmowej, właściwie kamery cyfrowej. Aaa, Szymon Jachimek zajmie się swoim alter ego, Mariushem. Wydał płytę, „Mariush, usta pełne marzeń”.

Wyjątkowy występ, zaproszenie?

EB: – Mieliśmy parę razy zapytanie o wesele, nigdy na to się nie zdecydowaliśmy, mimo że Szymon napierał (śmiech).

AG: – Dostałem zaproszenie ze stand-upem na konwencję jakiejś partii, nie pamiętam której. Jestem uczulony na takie propozycje, więc została odrzucona od razu. Mamy przygody z PKP. Teraz możemy powiedzieć, najwyżej więcej nas nie zaproszą. Graliśmy tam parę razy i już się nie zastanawiamy, dlaczego PKP tak funkcjonuje w Polsce. Naprawdę nie było tam łatwo. Nie chcieli się śmiać.

WT: – Byli półnieobecni.

EB: – Ani improwizacja, ani skecze obyczajowe, ani piosenka Szymona, ani w mojej stylistyce, liryzmie. Nic nie działało na PKP.

AG: – Przedziwne, bo w ciągu 15 lat zebraliśmy tyle numerów, że możemy wybrać pogram, który w 9,9 na 10 przypadków działa. A z PKP nie daliśmy rady.

EB: – Wyjątkowym przeżyciem był udział w Woodstock 2013, spazmatyczne doświadczenie dla nas wszystkich. Występ dla 5 tys. osób. W trakcie nasz menedżer mówi, że poza widownią całe Woodstock ogląda nas na telebimach. To było poruszające! Kochali nas, uwielbiali.
Statystyki, podsumowania 15 lat?

AG: – Jesteśmy beznadziejni w statystykach i archiwizacji naszych numerów. Nie potrafimy uwieczniać, zachowywać. Nie liczymy niczego: występów, kilometrów, obiadów, hejtów.
Czego wam życzyć?

WT: – Proszę nam życzyć wszystkiego najlepszego, żebyśmy się nie bali i żeby pani chciała kiedyś jeszcze z nami pogadać.

PS Szymon Jachimek dotarł do garderoby w częstochowskiej filharmonii na koniec rozmowy, zgadza się z koleżanką i kolegami.

Foto: Wojciech Walder

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 7/2015

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy