Każdy inny, wszyscy biali (relacja niecenzurowana)

Każdy inny, wszyscy biali (relacja niecenzurowana)

Sprawa jest prosta: niech Arab wie, że Białystok go nie chce

Rząd mamy nieudolny i na pasku Unii Europejskiej. Niemiec kazał naszemu rządowi przytulić parę tysięcy Araba-terrorysty-islamisty i tutaj mamy kilka pytań do premier Ewki, głównie takie: to jest jakaś kara dla Białegostoku i słowiańskiego Podlasia? Bo podobno Araba mają przysłać nam do Białegostoku w największej ilości. Zbieramy się pod katedrą zaprotestować przeciwko. Dzień ładny, a jednak smutny: wczoraj Jagiellonia Białystok przegrała u siebie z Lechią Gdańsk zero trzy. Nie tak miało być; Jaga zmarnowała ze trzy sytuacje w polu rywala, dodatkowo zjebała rzut karny i już się nie podniosła.

Nie chcemy na Podlasiu prawa szarijatu, mordów honorowych i traktowania naszych kobiet jako drugiej kategorii ludzkiej. Słusznie mówi do mikrofonu kolega organizator na schodach kościoła: tego nie chcemy. Wołamy: Ewka Kopacz / chcesz Murzyna / to go sobie / w domu trzymaj! Nasze wołanie niesie się jak gromem: Czołem wielkiej Polsce! Sprawa jest prosta: tolerancja to akceptacja, a my nie akceptujemy.

Trochę przerywa mikrofon i miejscami niedokładnie słychać sens. Kolega organizator z Młodzieży Wszechpolskiej lekko się denerwuje, ale nie rezygnuje. Jesteśmy tu, aby pokazać elitom, które pakują nam na siłę Araba-terrorystę-islamistę, że jesteśmy. Rozwijamy transparent z białostockim krzyżem celtyckim.

Wołamy po trzykroć: opamiętaj / się Polaku / Polska tylko / dla rodaków! Jeszcze przed wymarszem jesteśmy proszeni przez organizatora z Obozu Narodowo-Radykalnego, byśmy nie palili rac. Mamy też nie wznosić haseł na własną rękę, wyłącznie te, które inicjują organizatorzy. A oni inicjują: naszą drogą nacjonalizm!

Rusza zwarta kolumna przeciwko Arabowi na Podlasiu. Rozmowa wśród maszerujących schodzi krótko na międzynarodowy żydowski spisek antypolski; na filmy z internetu, na których widać, jak biedni uchodźcy ładują baterie w drogich iPhone’ach; na angielsko-francuską zdradę Polski we wrześniu 1939 r.; na wczorajszy mecz Jagiellonia-Lechia.

Gdy się na to patrzyło, trudno było uwierzyć w taką chujnię: Mak z Lechii wykorzystał złe ustawienie obrońcy Modelskiego i wpakował piłkę w siatę. Bramkarz Drągowski nie miał szans. Zresztą kryzys nadszedł nieco wcześniej: Madera z Jagi dążył do kontaktu z piłką po dośrodkowaniu z rożnego, wtedy Janicki z Lechii schwycił go za koszulkę, uniemożliwiając interwencję. Sędzia podyktował rzut karny, ale Vassiljew z Jagi zawiódł. Marko Marić z Lechii odgadł intencje Vassiljewa i obsłużył jego strzał skutecznym wyłapaniem. Tak właśnie Jaga straciła szansę.

Wołamy na melodię „Nic się nie stało”: nie chce islamu / Podlasie nie chce islamu!

Grupa kibiców Jagi o nazwie Patriotyczna Jagiellonia od ponad dwóch tygodni przez internet zapowiadała nam manifestację przeciw islamowi na Podlasiu. Podkreślano, że marsz organizują wszystkie białostockie organizacje prawicowe i należy docenić ich zjednoczony wysiłek ponad podziałami. Należy stawić się w konkretnej liczbie. Oto jesteśmy: jeśli potoczyć wzrokiem ze schodów katedry, jest nas bardzo wiele, ale neoliberalne media i tak na pewno podadzą, że było niewiele.

Sprawa jest jasna: idziemy przez Białystok między innymi po to, aby Węgrzy widzieli, że się z nimi solidaryzujemy w obronie Europy przed uchodźcami. Węgrzy są dla nas dzielnym przedmurzem cywilizacji. A uchodźcy są dla nas piątą kolumną terroryzmu, często nawet ubrani są lepiej od nas: oni nie uciekają przed wojną, oni przywożą wojnę nam. Wołamy: na granicy / z Węgrami / siedzi Arab / z iPhone’ami!

Kolega organizator wszechpolak przestrzega przed tanim współczuciem: liberalne media plują na nas Polaków, pokazują nam zdjęcia martwego chłopaka leżącego na plaży, a powinny pytać, kim jest ojciec, który naraża dziecko na śmierć. Bijemy brawo.

Maszerujemy przez słoneczny Białystok, rozmawiając poważnie i żartem: jak donosi Organizacja Narodów Zjednoczonych, przytłaczająca większość uchodźców to wcale nie kobiety i dzieci, tylko byki w wieku poborowym; pojedynczy czynny biologicznie Arab powinien być rozpatrywany jako kilka osób, ponieważ wkrótce po przybyciu do Europy zacznie się mnożyć. Z innych, podobno szwajcarskich, badań wynika, że taki uchodźca przyjeżdża tylko po zasiłek socjalny – pracować nie zamierza.

Wszechpolak zapytuje nas: koledzy, dlaczego Platforma Obywatelska chce przysłać uchodźców nam na Podlasie? I odpowiada sam: bo to miejsce, gdzie Platforma ma najmniejsze poparcie. Bijemy brawo.

Wołamy: duma / duma / narodowa duma! Żartujemy, wołając: polskie kozy / obronimy / imigrantów / nie wpuścimy! Jak okiem sięgnąć, dokoła idziemy my, którzy mamy jasny ogląd sytuacji i zagrożeń związanych z islamską hordą u wrót Europy. Ale hordą, tyle że bogatą, są dla nas także Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Kolega idący za rękę z dziewczyną opowiada nam, jak go onegdaj przez półtora roku traktował szef w podlondyńskiej knajpie – źle. Na lunch, który należał się pracownikowi jak psu buda, kazał Polakowi jeść towar niedojedzony przez klientów. Był zaledwie Hindusem ten cały szef. Popluwamy w milczeniu. Kolega ma koszulkę z żołnierzami wyklętymi, jego dziewczyna wszechpolka z Polską Walczącą.

Kiedy manifestacja przystaje na zakrętach, żeby podciągnąć tyły i zebrać wszystkich w zasięg mikrofonu, podskakujemy w miejscu, rozglądając się wokoło, kto nie skacze. Wołamy: kto nie skacze / za islamem / hej, hej, hej! Wszyscy skaczą. Mikrofon już nie przerywa, obecnie okazuje się za cichy. Tył marszu nie dosłyszy haseł inicjowanych przez organizatorów, więc z nudów inicjuje własne. Zanim z przodu dojdzie fala głosu krzyczącego: młody Polak / emigruje / a rząd obcych / sponsoruje!, tył śpiewa chóralnie na melodię stadionową: cała Polska / śpiewa z nami / wypierdalać / z Arabami! Ludzie robią nam zdjęcia z balkonów, patrzą na nas z przystanków z sympatią. Latają wśród marszu reporterzy z mediów polskich i szmatławców na pasku Zachodu i żydostwa.

Kolega oenerowiec zagaja ze schodów katedry: koleżanki i koledzy, jeżeli napiszą o nas źle te wszystkie szmatławce, to znaczy, że jesteśmy dobrymi ludźmi! Jeśli na przykład napiszą jutro, że było nas mało, to należy rozumieć, że było nas bardzo dużo. Kolega wszechpolak dodaje: Podlasie pokazuje, że żyją tu bezkonfliktowo katolicy i prawosławni. Wołamy: każdy inny / wszyscy biali!

Kolejna chujnia zdarza się na remontowanych ulicach miasta. Wszędzie wykopy, bo Białystok się modernizuje, tymczasem jakiś uświadomiony kolega w tłumie uczula nas: uwaga koledzy i koleżanki, prowokacja. Wskazuje na kilka pozostawionych przy wykopie kanalizacyjnym kostek brukowych. Opodal dyskretnie stoją trzy policjantki w ochraniaczach na golenie. Tylko czekają, żeby w nie rzucać kostkami brukowymi. Chujnia! – wołamy i omijamy bruk szeroko.

Uświadomiony kolega mówi: koledzy, bądźmy zdeterminowani, ale zdyscyplinowani. Wołamy: rząd na bruk / bruk na rząd! Rządowi zdrajcy ojczyzny z Warszawy wysłali na nas dzisiaj prawie same policjantki – nie wiadomo, jak się do tego odnieść, mają nas za miękkich? Wczoraj na meczu to co innego – same drągi, jebane psy. Paru ultrasów Patriotycznej Jagi rozgląda się teraz za psami w mundurach, bo nie wypada mężczyźnie obrażać płci pięknej. Wreszcie są – stoją z dala. Kibice do nich: czekają psy na smycze! I zupełnie jak na meczu: białe kaski robią laski! Koledzy z tyłu wciąż inicjują na własną rękę wbrew organizatorom: jebaać / jebaać Araba!

Przód inicjuje za cicho: łapy precz / od polskiej ziemi!

Przód marszu czasem opieprza tył za skandowanie niezgodne z rozkazem. Wtedy tył się z tego podśmiewa i woła: wymsknęło się! Teraz wołamy zgodnie: Bóg / honor / ojczyzna! Oraz: słowiańska Polska / słowiańskie Podlasie! A również: godna praca / dla Polaka! Przód podkreśla, że usłyszy nas świat, tylko powinniśmy wołać głośniej – idzie z nami nie tylko Białystok, ale także Łomża, Sokółka i Czarna Białostocka. Ale kolegom z tyłu znowu się wymyka hasło nieuzgodnione z organizatorami – dają faka dla Baraka. Bijemy brawo i śmiejemy się z żartu.

Mam 760 zł emerytury – żali się nam starszy mężczyzna maszerujący z rowerem, a my na to kiwamy smutno głowami i podejmujemy okrzyki z czoła: biały kolor / biała duma! Idzie wiadomość, że jest nas jakieś dwa tysiące ludzi maszerujących właśnie przez Białystok w proteście przeciwko ciapatym. Ale nie wiemy, czy to liczba szacowana przez naszych, czy już prowokacja neoliberalnych szmat. Nam się zdaje, że nas jest dużo więcej. Mężczyzna z rowerem mówi, że ma chore nogi, a mimo to idzie, protestując przeciwko murzynizacji. Ciapaty, jeśli przyjedzie do nas na Podlasie, ma dostać dwa razy więcej pieniędzy niż ten pan, który ma chore nogi. Sprawa jest prosta: przyjazd Araba-terrorysty-islamisty może przekreślić naszą ponadtysiącletnią polską historię i tradycję.

Marsz białostocki współorganizują koledzy ze Stowarzyszenia Nacjonalistycznego Zadruga ubrani w drogie brytyjskie marki odzieżowe kojarzone ze skinami – jednak choć nie promują polskiego włókiennictwa, są to koledzy nieuznający kompromisu w obronie polskości. Miło jest słyszeć w trakcie marszu, że ci ludzie w internecie podjęli się już obrony Polski oficjalnie i napisali: „to my musimy stać na straży życia naszych ludzi i przyszłości dla słowiańskich dzieci”.

Wołamy: zamiast imigrantów / chcemy repatriantów!

A z tyłu intonują: wstań unieś barwy / wsłuchaj się w słowa / pieśni o mej Jagiellonii!

Jednak w dzień po klęsce na własnym boisku niepodjęta pieśń rwie się i zamiera. Po co Jaga szukała wczoraj swej skuteczności nie w ofensywie, a w kontratakach? Po golu Maka z Lechii w 66 minucie nasi nie zmobilizowali się do walki, wciąż brakowało skuteczności. Swą biernością generowali korzystne sytuacje dla przeciwnika. Sprawa jest prosta: 10 minut po pierwszej bramce bezbłędnie strzelił Maciek Makuszewski z Lechii, który kiedyś grał w Jagiellonii. Wydaje się, że wtedy Jaga bezpowrotnie utraciła szacunek do piłki.

Z czoła dobiega nas przez mikrofon prośba o powtórzenie następujących słów: Polska cała / tylko biała! Wołamy tak po trzykroć. Wieczorem z Facebooka Patriotycznej Jagiellonii dowiadujemy się z satysfakcją: „dziś odbyła się manifestacja »Podlasie bez imigrantów«, która skończyła się sukcesem. Według naszych wstępnych szacunków na marszu było ponad 2 tys. uczestników”.

Antyimigranckie marsze przeszły już przez 30 polskich miast (m.in. Warszawę, Katowice, Łódź, Kraków, Gdańsk, Wrocław i Poznań). Wkrótce planowane są dalsze: w Kielcach, Kutnie, Częstochowie i Łomży.

2015

Fragmenty książki Marcina Kołodziejczyka Peryferyjczyk, Wielka Litera, Warszawa 2017

Wydanie: 47/2017

Kategorie: Reportaż

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy