Kebab z trotylem

Kebab z trotylem

Kulisy operacji antyterrorystycznej polskich tajnych służb

Polskie tajne służby przed szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży coraz uważniej monitorują przybyszów z Bliskiego Wschodu. Jednym z nich jest na pewno zatrzymany przed samym półfinałem Euro 2012 24-letni Afgańczyk Saddam D.

27 czerwca 2012 r. naczelnik I wydziału Departamentu Zwalczania Terroryzmu ABW mjr Piotr Sz. dostał notatkę z informacją o tym, że dwa dni wcześniej pogranicznicy zatrzymali na Bugu tratwę zbudowaną z plastikowych butelek. Znaleziono na niej papierosy, telefon komórkowy z ukraińską kartą SIM oraz dwie kostki trotylu, każda o wadze 200 g. Był tam też zegarek elektroniczny z wyprowadzonymi przewodami z włącznikami i baterią, co przy umiejętnym połączeniu tworzyło urządzenie do inicjowania eksplozji.

Ta informacja postawiła na nogi polskie służby. Trwały właśnie piłkarskie mistrzostwa Europy. W wykazie połączeń ze znalezionego telefonu był numer 20-letniego Afgańczyka mieszkającego w Warszawie. Na tratwie znaleziono też mapę Warszawy z zaznaczoną al. Księcia Józefa Poniatowskiego, przy której była data 28.06, oraz ul. Marszałkowską z datą 1.07. Przy al. Poniatowskiego znajduje się Stadion Narodowy, gdzie w tym czasie odbywał się mecz półfinałowy Euro 2012 Niemcy-Włochy. U zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej znajdowała się natomiast strefa kibica, a 1 lipca transmitowano finał mistrzostw z Ukrainy.

20-latek od połowy maja był inwigilowany przez Straż Graniczną w związku z organizowaniem nielegalnych przerzutów swoich ziomków przez polsko-białoruską granicę. Sam jakby nigdy nic pracował jako kucharz w lokalu w wieżyczce mostu Poniatowskiego.

Po zatrzymaniu Saddama D. urządzenia do poszukiwania materiałów wybuchowych wykryły w lokalu obecność trotylu. Śladowe ilości znajdowały się w piecyku gazowym, w reklamówce z zakrętkami do butelek i w pudełku z butami. Przy butach stężenie cząsteczek TNT było największe. W całym kraju wprowadzono pierwszy stopień alarmowy w czterostopniowej skali. Odwołano go dopiero 2 lipca, po zakończeniu mistrzostw. To jedyny do tej pory taki przypadek w Polsce.

Saddama D. aresztowano na pół roku. Sąd skazał go w międzyczasie na rok więzienia za organizowanie nielegalnych przekroczeń granicy. Przez cały czas śledczy próbowali dowiedzieć się czegoś konkretnego o młodym Afgańczyku. Wiadomo, że w Polsce przebywał od 2010 r., ale nie potrafił wyjaśnić, dlaczego pojawił się w naszym kraju. Na pewno nie z powodu biedy. Jego ojciec miał dwa sklepy w Kabulu i ziemię w Bagram. Zatrzymany twierdził, że wplątał się w związek z córką komendanta policji i dlatego musiał uciekać. Zanim trafił do Polski, miał dostać od ojca 10 tys. dol. na wyjazd do Pakistanu. – Polska nie była moim celem, nie miałem konkretnego miejsca, do którego miałem dotrzeć. Pamiętam, że leciałem samolotem i jechałem – zeznawał.
Nie pamiętał, co robił w Pakistanie i jakie jeszcze inne kraje odwiedził. Po jego aresztowaniu ambasada Afganistanu skierowała do sądu list, z którego wynikało, że rodzice nie akceptowali wyjazdu syna ani do Pakistanu, ani do Polski, i prosili nasze władze, aby im go zwrócić. On zaś twierdził, że nie chce wracać do Afganistanu, bo grozi mu tam śmierć.

Saddam D. przed zatrzymaniem poznał Sylwię R. Uczucie przetrwało półroczne rozstanie. Teraz są po ślubie, mają dziecko i z Lublina, z którego pochodzi Sylwia, przenieśli się do Warszawy. Nie wiadomo, czy Saddam nadal pasjonuje się fotografią. Na większości zdjęć zabezpieczonych przez śledczych widnieją m.in. Stadion Narodowy, Pałac Prezydencki i galerie handlowe.
Dlaczego nie wydalono go z Polski? Jak mówią specjaliści, takie osoby lepiej mieć na oku. Po ewentualnej ekstradycji zniknąłby jak kamfora i nie wiadomo, w co by się wplątał.


„Miecz” na terrorystów

Poważnego zagrożenia terrorystycznego nie było u nas do marca 2004 r., kiedy to z informacji zdobytych przez współpracownika WSI i byłego oficera polskiego wywiadu płk. Aleksandra Makowskiego wynikało, że ludzie Osamy bin Ladena mogą przeprowadzić zamachy w Polsce i na Ukrainie.

Dwa lata temu ujawniono kulisy operacji ABW o kryptonimie „Miecz”. Islamiści planowali przeprowadzić atak na cztery duże kościoły podczas Bożego Narodzenia w 2003 r. Naszym służbom, we współpracy z innymi krajami, udało się wielu z nich aresztować.

Zagadką do dziś jest sensacyjna informacja, jakoby w czasie budowy Stadionu Narodowego służby wojskowe odkryły tam dobrze zamaskowane ładunki wybuchowe.

Wydanie: 17/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy