Kilka uwag po sylwestrze

Kilka uwag po sylwestrze

Po noworocznym orędziu pana prezydenta nikt już chyba nie ma ochoty na politykę. Zapomnijmy o niej na czas jakiś. Powspominajmy sylwestra.

Strzelały szampany i fajerwerki, suweren żegnał stary rok, a witał nowy. W wielkich miastach nowy rok witano hucznie na wielkich imprezach gromadzących tysiące ludzi. To już stało się tradycją. Repertuar tych imprez, ich scenografia będą zapewne przedmiotem badań rozmaitych etnologów i historyków obyczaju. Podobnie jak zjawisko zanikania tradycyjnych dotąd balów sylwestrowych. Te ostatnie zastępowane są przez rozmaite potańcówki połączone z wyżerką, organizowane przez restauracje i hotele. Należę do pokolenia, które odróżnia potańcówkę czy dyskotekę od balu. Spróbuję wyjaśnić te różnice. W końcu zaczął się karnawał, może te uwagi komuś się przydadzą.

Wspomniane różnice sprowadzają się, najogólniej rzecz biorąc, do stroju, repertuaru, rodzaju muzyki. Także do towarzystwa. Kiedyś rozróżniano stroje balowe i wieczorowe, dziś ta różnica się zatarła. Pozostańmy przy strojach wieczorowych. Panowie w smokingach lub rzadziej we frakach. Te ostatnie prawie wyszły z użycia, choć szkoda, bo to najpiękniejszy współczesny strój męski. Są jeszcze obowiązkowe na tradycyjnie najelegantszych balach, organizowanych w pięknych, stylowych wnętrzach, przy muzyce wykonywanej przez najlepsze orkiestry, na balach z udziałem głów państw lub innych wyjątkowo dostojnych osób. Na zwykły bal panom wystarczy smoking. O ile frak trzeba szyć na miarę, o tyle smoking można kupić gotowy, w cenie nieróżniącej się zbytnio od ceny garnituru. Do smokingu nosi się czarną muszkę i czarne lakierki lub czarne, gładkie półbuty, byle nie na gumie! Jeśli ktoś nie ma smokingu, może założyć ciemny garnitur, czarny, granatowy lub stalowy. Do niego koniecznie białą koszulę i muszkę lub krawat. Tu muszka nie powinna być czarna. Krawat jedwabny, gładki, ciemny. Buty czarne, nie na gumie, wyczyszczone!

Panie mają znacznie większe pole do popisu i znacznie większe od panów pole manewru. Suknia balowa powinna być długa. Musi być długa, jeśli partner jest w smokingu. Ale zamiast długiej sukni może być długa spódnica lub spodnie (ale nie dżinsy!), do tego jakaś strojniejsza bluzka. I szpilki lub inne czółenka na obcasie. Ważnym uzupełnieniem stroju jest biżuteria. Nie musi być złota. Nie powinna udawać złotej. Eleganckie może być srebro. Nieeleganckie zawsze będzie sztuczne złoto. Nadmiar biżuterii wcale elegancji nie dodaje, przeciwnie. No i oczywistym dodatkiem do stroju musi być odpowiednia fryzura i makijaż. Z tym też, podobnie jak z biżuterią, nie należy przesadzać.

Odpowiednikiem damskiej biżuterii w stroju panów są ordery. Te się nosi do munduru, a z cywilnych ubrań tylko do fraka. Nie nosi się orderów do smokingu ani do garnituru. Chyba że jest się weteranem wojny ojczyźnianej i idzie się nie na bal, tylko na defiladę na placu Czerwonym.

Śmiałe odstępstwa od tych rygorów (np. smoking z koszulą rozpiętą pod szyją) uchodzą celebrytom, którzy znając normy, w ten sposób demonstracyjnie okazują ich lekceważenie. Przy czym jest to na tyle jednoznaczne, że nikt nie ma wątpliwości, że to świadome odstępstwo, a nie wynik braku znajomości reguł. Jeśli się nie jest księciem Walii, lepiej nie ryzykować. Demonstracja raczej będzie odebrana jako brak wychowania i znajomości reguł.

Bal wymaga muzyki na żywo. Nie muszą to być filharmonicy wiedeńscy, wystarczy mały zespół, który potrafi zagrać zarówno modne przeboje, jak i walca wiedeńskiego. Nie ma balu przy muzyce z płyt. Tradycyjnie w Polsce bale zaczynały się polonezem, kończyły nad ranem mazurem. Dziś mazura nikt prawie już tańczyć nie potrafi. Ale poloneza, przy odrobinie staranności i elementarnym poczuciu rytmu, potrafi każdy. Miło jest zaczynać bal polonezem, choć konieczne to nie jest. No i ważna uwaga. Bal powinien zaczynać się po godz. 20. Śmiesznie wyglądają smokingi w blasku słońca, dlatego bale urządza się w karnawale, a nie w maju lub czerwcu, kiedy jasno jest do godz. 22.

Oprócz ewentualnego poloneza na balach tańczy się walce, tanga, rozmaite inne tańce towarzyskie, można i rock and rolla lub inne modne rytmy, ale w rozsądnych proporcjach, by tańczącym pot nie spływał po czołach i jego zapach nie zdominował zapachu perfum. Zwłaszcza gdy rozgrzani trunkami i tańcem panowie zaczynają rozpinać, a później ściągać marynarki, co niestety zdarza się, choć nie powinno. Panowie pląsający lub podrygujący w przepoconych koszulach do balu nie pasują.

Zwykle na balach podaje się kolację, do niej serwuje trunki. Oprócz kolacji z reguły jest jeszcze zimny bufet (u nas, i tylko u nas, od czasów szwedzkiego potopu zwany szwedzkim stołem), czasem nad ranem podaje się jeszcze na gorąco barszcz lub żurek. Obok zimnego bufetu przez cały czas balu czynny jest bar. Sposób korzystania z niego też należy do kultury. Kieliszek tego lub owego trunku ma podtrzymać dobry humor, odpędzić senność, a nie spowodować niepewny krok taneczny, bełkotliwą mowę czy – jak to czasem nie daj Boże się zdarza – utratę świadomości.

Można noc sylwestrową spędzić na balu, można na rynku, można w lokalu, teatrze, w górskim schronisku, a nawet w bacówce. I wszędzie można dobrze się bawić. Ale w każdym z tych miejsc obowiązują trochę inne zasady. Ktoś, kto na sylwestra w schronisku lub bacówce przybyłby w smokingu, będzie wyglądał równie głupio jak ktoś w sweterku na balu.

No to „Niech żyje bal…”. Dobrego roku!

Wydanie: 2/2019

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy