Klonowanie – postęp czy początek katastrofy?

Klonowanie – postęp czy początek katastrofy?

PRO
Prof. Krzysztof Boczkowski,
genetyka medyczna, poeta

Na pewno jest to postęp, choć obawiam się, że również i to drugie. Jednak niezależnie od wszelkich zakazów do klonowania będzie dochodziło. Można sobie wyobrazić wiele sytuacji, w których stanie się ono ludziom pomocne. Np. ktoś, kto nie ma potomstwa, sklonuje sobie jakby „syna”. Ktoś inny będzie chciał uratować swoje dziecko obciążone poważnymi wadami genetycznymi. Gdyby nie zagrożenia, że klonowanie może być wykorzystywane do niebezpiecznych działań, byłbym absolutnie za jego rozwojem. Chodzi przecież o jak najlepsze zużytkowanie materiału genetycznego znajdującego się w komórkach ludzkich w celu ratowania życia lub zdrowia. Nie sądzę, by eksperyment otwierał nowe perspektywy przed ludzkością, może jednak okazać się światełkiem dla wielu chorych i cierpiących. W tej dziedzinie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

KONTRA
o. Jacek Salij,
dominikanin, publicysta

Zgoda na klonowanie ludzkich embrionów uderza bezpośrednio w zasadę personalistyczną, która stanowi kamień węgielny naszej cywilizacji. Żadnej istoty ludzkiej – w myśl tej zasady – nie wolno zredukować do pozycji rzeczy, którą można by uczynić czyjąś własnością. Ludzki embrion jest co najmniej potencjalnie osobą, zatem powinien się znajdować pod ochroną normy personalistycznej. Do opinii publicznej dochodziły wstrząsające fakty o celowym hodowaniu istot ludzkich w celu użycia ich do leczenia. Np. w klinice amerykańskiej pacjentom z chorobą Alzheimera wstrzykiwano komórki mózgowe z wyhodowanego specjalnie w tym celu ich własnego dziecka. Klonowanie tzw. terapeutyczne (w celu uzyskania z ludzkich embrionów komórek macierzystych) jest takim samym barbarzyństwem jak powyższy fakt.

Wydanie: 49/2001

Kategorie: Pytanie Tygodnia