Kampania wyborcza w oczach ekspertów

Kampania wyborcza w oczach ekspertów

Aleksander Smolar,
prezes Fundacji Batorego
Kampania była ciekawsza, niż przewidywałem. Ostatnie debaty pokazały, że polska scena nie jest tak zablokowana, jak się wydawało. Na lewicy pojawiły się dwie interesujące postacie: Barbara Nowacka i Adrian Zandberg. Ich działalność może zapowiadać zmianę pokoleniową i ideową po lewej stronie. Rodzi to nadzieję na zrównoważenie sceny politycznej. Dzięki rekonstrukcji w PO i nowym siłom Nowoczesnej Ryszarda Petru ożyć może centrum. Na prawicy uwydatniły się pewne różnice. Język Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza różni się od umiarkowanych wypowiedzi Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. To także pokazuje dynamikę przemian.

Dr Anna Materska-Sosnowska,
politolog, Uniwersytet Warszawski
Kampania w zasadzie nie była merytoryczna. Politycy postawili na różne triki, scenki i obrazki, które miały wpływać na emocje wyborców. Zabrakło poważnych dyskusji i starcia programów. A jest na to zapotrzebowanie, co udowodniła debata liderów. Mam wrażenie, że politycy nie potraktowali poważnie wyborców, obiecując im wszystko, co ci chcieli usłyszeć. Z przykrością muszę stwierdzić, że podejść dały się również media. W większości pokazywały to, co chcieli politycy. Nie wnikały głębiej, nie dopytywały o szczegóły. Należy stwierdzić, że w tej kampanii najlepiej poradziło sobie PiS.

Dr Jarosław Flis,
socjolog, Uniwersytet Jagielloński
Kampania zaczęła się od gambitu PiS, który namaścił Beatę Szydło jako kandydatkę na stanowisko premiera. Ten ruch oraz zwycięstwo Andrzeja Dudy wywindowały notowania partii i w zasadzie je ustabilizowały. A kampania PO nie pozwoliła jej skrócić dystansu do PiS. Dotychczasowe działania Ryszarda Petru wskazują na to, że Nowoczesna nie zrobi z Platformą tego, co PO z Unią Wolności. Na lewicy Barbara Nowacka pokazała, że jest politykiem innej klasy niż Magdalena Ogórek, a nawet Leszek Miller i Janusz Palikot, i do końca walczyła o życie Zjednoczonej Lewicy. Warto także mieć na uwadze, że walka o realne przywództwo dopiero przed nią.

Dr Andrzej Garapich,
prezes zarządu Polskich Badań Internetu
Sieć znacznie lepiej nadaje się do obśmiania kandydata i wytknięcia wpadek. Ale nie wszyscy to dostrzegli. Kampania prezydencka pokazała, że na podstawie tego, co huczy w sieci, wyborcy mogą zdecydować o kilku punktach procentowych poparcia. Wzbudzanie emocji powinno być głównym zadaniem specjalistów od kampanii internetowych. Tego nie było. Premier Kopacz zapowiadała zatrudnienie setek internetowych hejterów. Nie zauważyłem śladów ich działalności. Jedynym dowodem, że premier coś wie o internecie, była tablica z numerem 404 podczas debaty. Komunikat skierowany do sieciowych wyjadaczy musiał wyglądać niezrozumiale dla reszty. Został natychmiast skomentowany jako liczba afer PO, co najlepiej pokazuje oddalenie niektórych polityków od internetowej rzeczywistości.

Not. WR

Wydanie: 44/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy