Kłopoty Gawła

Kłopoty Gawła

Sprawa przekrętów w biurze reklamy TVP nabiera tempa

Piotr Gaweł, członek Zarządu TVP ds. marketingu i reklamy, ma coraz większe kłopoty. W biurze reklamy węszy prokuratura, a w sądzie czeka na niego akt oskarżenia z powództwa Tomasza Dziedzica, szefa spółki Thomas Gottie. W dodatku w ubiegłym tygodniu Dziedzic złożył w sądzie wniosek o zakaz pełnienia funkcji publicznych przez Piotra Gawła.
Konflikt między Dziedzicem a biurem reklamy TVP, a tym samym wiceprezesem Gawłem (nadzoruje pracę biura) trwa już ponad pół roku. O sprawie pisaliśmy w ubiegłym roku w tekście „Przekręty na Woronicza” („P” nr 41). Spółka Dziedzica pośredniczyła w umowach między TVP a sponsorami telewizyjnych konkursów. Przekazywała telewizji pieniądze na zakup gier jawa na telefony komórkowe – nagród dodatkowych – dla uczestników konkursów. Na początku ubiegłego roku Dziedzic zaczął podejrzewać, że gry te nigdy nie docierały do widzów, a pieniądze przeznaczone na ich zakup trafiały do kieszeni pracowników biura reklamy. Jego zdaniem, o nadużyciach wiedział Gaweł, gdyż pracownik TVP, który negocjował umowy z jego firmą, miał powoływać się na pełnomocnictwa wiceprezesa. Dziedzic wyliczył, że na skutek machlojek TVP straciła 2 mln zł.
W sierpniu ub.r. o nieprawidłowościach w biurze reklamy poinformował Radę Nadzorczą TVP. Ta zaś zleciła przeprowadzenie kontroli wewnętrznej. Sam zainteresowany nazwał oskarżenia – prowokacją i zawiadomił prokuraturę o zniesławieniu go przez właściciela firmy Thomas Gottie.
Zawiadomienie w prokuraturze złożył też Dziedzic. – Tego typu wypowiedzi rażąco naruszyły dobre imię, moje i mojej firmy – tłumaczył.
Wstępne wyniki kontroli w TVP potwierdziły zasadność zarzutów Dziedzica. W tej sytuacji zarząd skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez pracowników telewizji. W oficjalnym komunikacie napisano, że straty stacji z tego tytułu szacowane są na 770 tys. zł. Kilka dni potem prezes Dworak ujawnił, że przekroczyły 1,2 mln zł. Nie chciał odpowiedzieć, czy odpowiedzialność za nieprawidłowości poniosą osoby nadzorujące pracę biura reklamy. Przyznał jednak, że gdyby Dziedzic nie poinformował o przekręcie, proceder trwałby nadal.
Tomasz Dziedzic czeka na efekty śledztwa prokuratury. Wystosował też pismo do ministra sprawiedliwości. O swoje walczy również w sądzie. W ubiegłym tygodniu miało się odbyć postępowanie mediacyjne. Wiceprezes Gaweł nie zjawił się jednak w sądzie. Na razie nie chce też komentować tej sprawy. Następna rozprawa wyznaczona jest na 20 kwietnia. Być może wcześniej sąd rozpatrzy wniosek Dziedzica o zakaz pełnienia funkcji publicznych przez Gawła. Skąd taki wniosek?
– Mam prawo sądzić, że Piotr Gaweł wykorzystuje swoje stanowisko do załatwiania prywatnych spraw – przekonuje Dziedzic i dodaje: – Od kilku miesięcy nie mogę uzyskać od telewizji regulaminów konkursów audiotele. Są istotne, bo może się okazać, że w ogóle nie ma tam informacji o nagrodach dodatkowych. A to oznacza, że TVP zawarła z nami umowy, wiedząc, że ich nie zrealizuje – wyjaśnia.
Niebawem na to pytanie, a także na wiele innych, odpowie prokuratura.

Wydanie: 8/2006

Kategorie: Media
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy