Kobiety idą na wojnę

Usłyszałem w samochodowym radiu, przemierzając nieodgadnioną Polskę, bo trudno ją zrozumieć, kiedy np. wiceprzewodniczącym sejmiku województwa podkarpackiego zostaje mężczyzna, który ma sześć wyroków za usiłowanie gwałtu, wywieranie niedozwolonego wpływu na śledztwo, pomówienie prokuratora, udaremnienie egzekucji komorniczej, zanieczyszczenie środowiska naturalnego oraz uszczuplenie podatkowe skarbu państwa. I na dodatek zostaje przewodniczącym Komisji Praworządności i Bezpieczeństwa Publicznego, a wszystko z powodu klucza, który otrzymał do ręki dlatego, że reprezentuje partię w biało-czerwone paski.
W tym przypadku kobiety nie wyciągnęły swoich za przeproszeniem armat, chociaż widząc na eksponowanym stanowisku gwałciciela, powinny zachować jakiś instynkt obronny.
Nie zareagowały również żadną bitwą o moralne zasady Hiszpanki, którym pewien bogaty biznesmen urządził autentyczny, prowadzony przez specjalistów z branży filmowej casting na żonę. Zgłosiło się kilka tysięcy pań, wybranych zostało sześćdziesiąt i ta gromadka przez kilka dni pokazywała przyszłemu mężowi, co potrafi w kuchni, w łóżku, w ogródku, przy stole, na przyjęciu i być może nawet na rybach. Na zakończenie pan urządzający te zawody pokazał palcem, która jest jego wybranką, ta od razu poszła do sypialni, mówiąc po drodze „kocham”, żeby dokopać pozostałym zawodniczkom, które na odchodne dostały po 600 dolarów i też nie płakały.
W Iraku panie szykują się do wojny, i to po obu stronach. Jedne są wyposażone w lotniskowce, kamizelki kuloodporne, laptopy wczesnego ostrzegania i broń maszynową, drugie tylko w rondle i Saddama Husajna.
A nasze, rodzinne, postanowiły w tych ciężkich czasach, że ich wrogiem będzie radio 94 FM i nie z powodu muzyki porno czy wyuzdanych zapowiedzi, a tylko dlatego, że stacja ta wypuściła plakat reklamowy ze swoją częstotliwością, na którym to plakacie są kobiece piersi, wyposażone w guziczki, tam gdzie powinny być sutki, co sugeruje, że można manipulować cycuszkami, tak by być porównywalnym przez Radę Europy z Białorusią i Azerbejdżanem. W związku z tym postanowiły tę straszną profanację kobiecego ciała zakleić innymi plakatami, na których są męskie genitalia w zwisie, co z kolei może przy odrobinie wyobraźni sugerować, że jest to reklama spłuczki starego typu, którą się uruchamia za pomocą pocięgła.
Jeden z moich przyjaciół parę lat temu na pytanie „Kto to jest feministka?” odpowiedział: „Jest to kobieta, która nie potrafi przytyć”.
W związku z tym nie pozostaje mi nic innego, jak tę durną wojenkę skomentować anegdotą przypisaną Aleksandrowi Dumasowi. W czasie zwiedzania wystawy prac jednego malarza pisarz zatrzymał się przed portretem pięknej, ale przerażająco chudej młodej damy, u której stóp leżał pies.
– Kto to jest? – zapytał pisarza przyjaciel.
– To jest pies, który pilnuje kości.

 

Wydanie: 6/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy