Kogo wskaże Obama

Kogo wskaże Obama

Jak zostać sędzią?

W amerykańskim SN zasiada dziewięciu sędziów. Czas sprawowania funkcji ograniczony jest wyłącznie ich wiekiem i stanem zdrowia – zasiadają w sądzie dożywotnio, chyba że sami zdecydują się przejść na emeryturę. Kandydaci muszą się charakteryzować doskonałą reputacją jako prawnicy, dużym doświadczeniem w praktykowaniu prawa (niekoniecznie jako sędziowie), często wspartym tytułami naukowymi. Gdy pojawia się wakat na stanowisku sędziego, prezydent wskazuje kandydata, który musi przejść serię przesłuchań w Senacie. Senatorowie wypytują nie tylko o kompetencje, ale często także o kwestie kontrowersyjne. Gdy senacka komisja wystawi pozytywną opinię, cała izba głosuje nad zatwierdzeniem kandydatury. Dopiero po pomyślnym wyniku głosowania kandydat może zostać zaprzysiężony.

W teorii wygląda to dość prosto, w praktyce proces ten może trwać kilkanaście miesięcy. Każdy prezydent marzy, żeby mianować jak największą liczbę jak najmłodszych sędziów, by pośrednio wywierać wpływ na rzeczywistość jeszcze wiele lat po zakończeniu kadencji. Sędziowie bowiem sprawują funkcję przeciętnie 16 lat, a rekordziści, jak William O. Douglas czy John Paul Stevens – ponad 35.

Fakt, że sędziowie rzadko się zmieniają, jest jedną z przyczyn tego, że skład Sądu Najwyższego – mimo wysiłków podejmowanych m.in. przez Obamę – nie odzwierciedla różnorodności społeczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Scalia

Antonin Scalia był nominowany przez Reagana. Przez prawie 30 lat pracy dał się poznać jako człowiek o zdecydowanych, konserwatywnych poglądach, błyskotliwym umyśle i ciętym języku. W związku ze swoimi poglądami Scalia rzadko pisał opinie wyrażające stanowisko większości sędziów, nawet jeżeli się zgadzał z ogólnym kierunkiem podjętej decyzji. Słynął z barwnych dissents – opinii wyrażających sprzeciw wobec decyzji większości – za sprawą których stał się jedną z ikon amerykańskich radykalnych konserwatystów. W jednej z ostatnich opinii, sprzeciwiając się decyzji większości o legalizacji małżeństw osób tej samej płci, posunął się do zarzucenia kolegom i koleżankom z SN, że przyznając sobie prawo do nieustannego reinterpretowania konstytucji, sami zaczynają zagrażać demokracji, ponieważ stawiają się w roli „władców 320 mln Amerykanów”.

Scalia nie był jednak dogmatykiem, który odcinał się od rzeczywistości i zamykał na poglądy drugiej strony, nawet jeżeli uważał je za błędne. Chociaż był autorem opinii większoś­ci uznającej prawo do praktycznie nieograniczonego posiadania broni palnej, podkreślał, że dostrzega znaczenie problemu przemocy spowodowanej dostępem do broni i konieczność podjęcia działań prowadzących do jego ograniczenia, nie może jednak poprzeć innej decyzji, bo w jego opinii konstytucja jest jednoznaczna w zakresie regulacji dostępu do broni. Przez długie lata pilnował też, by jeden z jego asystentów – każdy sędzia ma dwóch, zwykle podzielających jego zdanie – miał poglądy przeciwne do niego. Uznawał, że taki partner w dyskusjach jest konieczny do ćwiczeń intelektualnych niezbędnych, by tworzyć dobre opinie. Scalia słynął również z poczucia humoru i przyjaźni z sędzią Ginsburg, inną gwiazdą SN, a zarazem ikoną amerykańskiej lewicy.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 9/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy