Kogo wskaże Obama

Kogo wskaże Obama

Śmierć konserwatywnego sędziego zmieniła układ sił – obecnie obie frakcje liczą po cztery osoby. Tym samym nowy sędzia będzie miał głos rozstrzygający o charakterze gremium i podejmowanych przez niego decyzji, będzie wybierał rozwiązania bardziej konserwatywne albo bardziej liberalne (dla Europejczyków: lewicowe). Nim następca Scalii zostanie nominowany, a nominacja zostanie zatwierdzona, minie jeszcze sporo czasu, Sąd Najwyższy zaś musi pracować i podejmować decyzje. Trudno będzie o definitywne rozstrzygnięcia, będą one zapadały tylko wtedy, gdy któryś z sędziów zdecyduje się zagłosować inaczej, niżby to wynikało z podziałów między konserwatystami a liberałami. Tym samym w większości rozpatrywanych spraw w głosowaniu będzie remis, a to spowoduje, że wiążące staną się opinie sądów niższych instancji. Biorąc pod uwagę sprawy rozpatrywane w obecnej sesji SN, konsekwencje tego stanu rzeczy będą istotne. Prawdopodobnie zablokowana zostanie próba reformy polityki imigracyjnej podjęta przez Obamę i ograniczony dostęp do aborcji, zarazem jednak nie ulegną ograniczeniu prawa związków zawodowych.

Reakcje

Konflikt między partiami i niechęć republikanów do Obamy komplikuje sytuację. Republikańscy pretendenci do nominacji prezydenckiej nawołują, by zostawił wskazanie następcy sędziego Scalii nowemu prezydentowi. Również Mitch McConnell, szef większości republikańskiej w Senacie, zapowiedział, że nie dopuści nawet do przesłuchań kandydata Obamy. Republikanie oficjalnie motywują brak woli współpracy z prezydentem faktem, że jego kadencja praktycznie już się skończyła, więc nie powinien podejmować żadnych ważnych decyzji. W ich opinii dopiero nowy prezydent, dysponujący mandatem od wyborców, będzie w pełni władny wskazać nowego sędziego. Oczywiście mają nadzieję, że następny prezydent będzie reprezentantem ich partii.

Doświadczenie uczy jednak, że jednym z najprostszych sposobów zmuszenia Baracka Obamy do zdecydowanego działania jest powiedzenie mu, że czegoś nie może zrobić. Tak jest i tym razem. Obama nie zamierza rezygnować i planuje przedstawić kandydata – w razie zatwierdzenia byłby to trzeci sędzia wskazany przez obecnego prezydenta – chociaż jeszcze nie wiadomo, kto nim będzie. Na giełdzie pada wiele nazwisk, uwzględniających zarówno kwalifikacje, jak i szanse na uzyskanie poparcia w Senacie. A biorąc pod uwagę ogólny brak woli współpracy, mówi się też o kandydaturach, których celem jest postawienie republikanów w maksymalnie trudnej sytuacji przed wyborami. Gdyby Obama zgłosił kobietę, najlepiej pochodzenia latynoskiego, a republikanie w Senacie nawet nie rozpoczęliby procedury przesłuchań, demokraci mogliby przedstawiać konkurentów jako ksenofobiczną partię lekceważącą kobiety. Część wpływowych senatorów reprezentujących Partię Republikańską skłaniała się ku przeprowadzeniu przesłuchań prezydenckiego kandydata, nawet jeżeli na nich miałoby się skończyć. Z kolei we wtorek 23 lutego republikańscy członkowie senackiej komisji ds. sądownictwa opublikowali oświadczenie, że nie zorganizują żadnego przesłuchania, bez względu na to, kogo Obama nominuje.

Niezależnie od przebiegu i wyniku tej batalii jedno jest pewne – wybory prezydenckie przestały być jedynym pasjonującym wydarzeniem w amerykańskiej polityce w tym sezonie.


Dziewięciu sprawiedliwych

Wśród dziewięciorga sędziów, uwzględniając zmarłego 13 lutego Scalię, są zaledwie trzy kobiety. Tylko jeden sędzia to Afroamerykanin, jest też jedna Latynoska. Wszyscy ukończyli elitarne uczelnie, ale preferencje przy nominacjach są jasne: szóstka studiowała na Harvardzie (piątka ukończyła), a troje na Yale (sędzia Ruth Bader Ginsburg po dwóch latach na Harvardzie przeniosła się na Columbię). W gronie sędziów nie ma muzułmanina, buddysty czy protestanta. Było za to sześciu katolików i troje żydów. Sędziowie nie reprezentują również całych Stanów pod względem pochodzenia geograficznego: aż ośmioro urodziło się lub wychowało na Wschodnim bądź Zachodnim Wybrzeżu, z czego czwórka pochodziła z Nowego Jorku, jeden z Buffalo w stanie Nowy Jork, a kolejny z Trenton w New Jersey.

SN wyróżnia się na tle innych instytucji również wiekiem sędziów: najmłodsza z urzędujących – Elena Kagan nominowana w 2010 r. przez Obamę – ma lat 55, najstarsza zaś – Ruth Bader Ginsburg, nominowana przez Clintona w 1993 r. – lat 82. Najdłuższy staż w składzie sądu ma obecnie wskazany przez Ronalda Reagana sędzia Anthony Kennedy, od którego nominacji minęło prawie 28 lat.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 9/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy