Kto kupi „Księgę Głubczyc”?

Kto kupi „Księgę Głubczyc”?

Dziwne interesy Barbary Piaseckiej-Johnson

Jedna z najbogatszych kobiet na świecie, amerykańska milionerka Barbara Piasecka-Johnson co jakiś czas daje znać o sobie w kraju swego urodzenia, podejmując różne inicjatywy biznesowe. Wielkie pieniądze otwierają wszystkie drzwi i przekonują do każdego pomysłu eleganckiej kobiety. Gdańscy stoczniowcy, FOZZ, władze Poznania – wszyscy ulegli czarowi. Teraz kusi się instytucje podległe resortowi kultury sensacyjnie odnalezionym średniowiecznym rękopisem „Księgą praw miejskich Głubczyc”.

Każde miasto miało księgę praw

„Księga Głubczyc” to bardzo cenny, bogato ilustrowany, zdobiony srebrem i złotem katalog praw śląskiego miasta z XV w., spisany ręcznie na pergaminie na ponad 200 kartach w języku niemieckim. Bogusław Firkowicz z warszawskiego antykwariatu Lamus, który przygotowuje katalog na majową aukcję starodruków i rękopisów, przyznaje, że ten księga zrobiła na nim spore wrażenie. Dochód z aukcji ma zasilić konto fundacji pani Piaseckiej-Johnson, wspomagającej dzieci autystyczne.
Właściwie nie wiadomo, czym należy się bardziej zachwycić: wspaniałością średniowiecznego dzieła, faktem jego odnalezienia po 50 latach, wyceną rękopisu – mowa tutaj o kwocie 450 tys. zł – czy o szlachetnym celu, który mają zasilić środki ze sprzedaży. Z dziennikarskiego obowiązku warto jednak przytoczyć różne zastrzeżenia, co do wartości, sensu i celu całej transakcji.
Antykwariusz krążący stale po Europie, podaje szereg wątpliwości. – Głubczyce to jednak nie Monachium ani Norymberga – mówi. – Ranga historyczna dokumentu ma ogromne znaczenie dla historii miasta Głubczyce, ale nie jest obiektem o światowym ani europejskim znaczeniu, nie ma więc szansy, by ktokolwiek kupił dzieło po tak wysokiej cenie. Sprawa jest zatem ponad miarę rozdęta. Wątpliwie wyglądają również zapewnienia, że księga zakupiona przez władze miasta będzie obiektem pielgrzymek turystów z całej Europy. Takich dokumentów nigdy nie wystawia się na stałe, ze względu na szkodliwe działanie promieni słonecznych.

Skąd u pani ten kodeks?

Po wojnie polscy i niemieccy archiwiści zaczęli szukać cennego rękopisu. Podejrzewano, że mógł spłonąć w pożarze głubczyckiego ratusza albo został po prostu zrabowany. Jego 50-letnie powojenne losy okrywa tajemnica, ale jedno jest pewne – obecnie stanowi on własność Barbary Piaseckiej-Johnson. W napięciu, aby cenny rękopis znów nie opuścił granic naszego kraju i nie został kupiony przez „kogoś obcego”, wskazuje się na potencjalnego nabywcę – polskie instytucje kultury, gdyż Barbara Piasecka-Johnson nie zamierza podarować zabytku naszemu krajowi.
Oficjalną przyczyną oddania rękopisu na licytację jest poszukiwanie środków dla fundacji dzieci autystycznych Piaseckiej-Johnson, która zaczyna swoją działalność w Polsce. Szlachetne intencje mają tłumaczyć wysoką cenę wywoławczą. Sprawą zainteresowały się Ministerstwo Kultury, Biblioteka Narodowa, muzea i archiwa państwowe na Śląsku oraz parlamentarzyści z tego regionu.
Być może, porównanie Barbary Piaseckiej-Johnson do twórcy Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II, Zbigniewa Porczyńskiego, jest dla niej wysoce krzywdzące, ale pewne analogie się nasuwają. Porczyński oferował wspaniałą kolekcję malarstwa, poszukiwał w Polsce odpowiedniego obiektu do stworzenia muzeum, nęcił władze cennym darem, był też założycielem bardzo szlachetnej fundacji opieki nad biednymi dziećmi. Z pewnością pani Piasecka-Johnson nie pozostawi po sobie w Polsce niesmaku, jaki do tej pory towarzyszy spuściźnie po Zbigniewie Porczyńskim, jednak doświadczenie nakazuje obserwować poczynania na styku biznes-kultura z pewną dozą ostrożności.


Rafał Skąpski, wiceminister kultury
W interesie polskiej kultury jest chronienie, kompletowanie i odzyskiwanie dóbr świadczących o naszej przeszłości. „Księga Głubczyc” jest elementem brakującym w zbiorach archiwalnych miasta Głubczyc, na co wskazali m.in. rzeczoznawcy Biblioteki Narodowej, i powinna dziś znaleźć się w tych zbiorach, w tym wypadku w archiwach w Opolu. Rozmowy z przedstawicielami fundacji pozwolą wypracować najwłaściwszą formułę przekazania obiektu do tych zbiorów, a zarazem spełnić oczekiwania właścicielki i fundacji co do rekompensaty czy gratyfikacji. Możliwa jest np. wymiana na środki uzyskane przez zbiórkę publiczną lub wpłatę sponsora. Trzeba też wyrazić uznanie, że właścicielka księgi nie kieruje się w poszukiwaniu środków poza Polskę, i że zwróciła się z ofertą do instytucji publicznej. Mogę zapewnić, że środki na zakup „Księgi Głubczyc” nie będą pochodzić ze skarbu państwa.

 

Wydanie: 13/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy