Telewizja na smyczy

Telewizja na smyczy

Lech Kaczyński nie akceptował Jacka Kurskiego. Dlaczego hołubi go Jarosław?

Czy Jacek Kurski odejdzie z TVP? To pytanie po raz kolejny rozgrzewa debatę publiczną. Czy Kaczyński zdecyduje się zastąpić Kurskiego bardziej miękkim prezesem, czy po prostu każe mu nieco osłabić linię i przekaz? Kim jest Jacek Kurski i w jaki sposób dorobił się fotela prezesa mediów publicznych?

Wszystkie partie Kurskiego

Bywa nazywany „bulterierem Kaczyńskiego” – określenie to wydaje się o tyle nie na miejscu, że bulterier, jak każdy pies, odznacza się wiernością wobec właściciela, którego pod żadnym pozorem nie porzuci. Jacek Kurski jest raczej jak kot – zawsze spada na cztery łapy, wychodzi cało z każdej politycznej opresji, chadza własnymi ścieżkami, najchętniej tam, gdzie dostanie najwięcej śmietanki.

Karierę polityczną rozpoczął jeszcze w latach 80., w opozycji. Potem przewinął się przez niemal wszystkie prawicowe ugrupowania, zaczynając od Porozumienia Centrum, przez Ruch Odbudowy Polski, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Prawo i Sprawiedliwość, Ligę Polskich Rodzin i Solidarną Polskę. „Trafiłem na niego [na Jarosława Kaczyńskiego] jako student na strajku majowym w 1988 r. w Stoczni Gdańskiej, kiedy podczas jego wielogodzinnych pogadanek politycznych w stołówce doznałem iluminacji politycznej. Wtedy ułożył mi się pewien obraz świata, a że zgadza się on z rzeczywistością, to pozostałem mu wierny”, mówił w 2007 r. A przecież mimo tej „iluminacji” porzucał Kaczyńskiego nie raz.

Zacznijmy jednak od początku kariery Kurskiego, który do polityki przyszedł z mediów. Za czasów rządu Jana Olszewskiego dostał pracę w telewizji – prowadził program „Refleks”. Potem, po tzw. nocy teczek, kiedy Olszewski utracił władzę, zajął się pisaniem z Piotrem Semką książki „Lewy czerwcowy”. Zdobyła ona popularność dzięki (nigdy nieudokumentowanym) zarzutom wobec bliskiego współpracownika Lecha Wałęsy, Mieczysława Wachowskiego, który miał pracować dla Służby Bezpieczeństwa, oraz informacji, że Wałęsa chciał wyposażyć Polskę w broń atomową. „Bombą atomową się nie przejmowałem, tam były powiedziane ważniejsze rzeczy. Bomba trafiła do notki na okładkę z powodów marketingowych”, wyznał wiele lat później beztrosko Kurski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

W 1993 r. startował do Sejmu z listy Porozumienia Centrum, partii braci Kaczyńskich, która otarła się o próg wyborczy. Potem wrócił do mediów – pracował m.in. w TVP przy „Sprawie dla reportera”. W 1995 r. wyemitowano „Nocną zmianę” – film opowiadający o wydarzeniach z nocy teczek. Wielu uważa, że właśnie ta produkcja przyczyniła się do porażki Wałęsy w wyborach prezydenckich i zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego. Film ogląda się dzisiaj ciekawie, ale nie da się ukryć, że jest ostrą manipulacją – otwarte dla mediów obrady Sejmu pokazane są jak spisek.

Tymczasem Kurski zapisał się do Ruchu Odbudowy Polski. Jego wypowiedzi z tamtego okresu przypominała „Gazeta Wyborcza”. O pogromie kieleckim Kurski mówił tak: „Był to obrzydliwy mord UB i sprowokowanej przez nich kieleckiej żulii. Nikt nie przepraszał nas za zamordowanych w stalinowskich więzieniach Polaków, a przecież wiadomo, że 30% aparatu UB stanowili Żydzi”. Z kolei pytany na spotkaniu z mieszkańcami Rzeszowa o to, dlaczego Marian Krzaklewski przyjmuje do Solidarności Żydów i masonów, odpowiadał: „Marian nie lubi masonów i Żydów, więc mam nadzieję, że ten proces będzie kontrolował. Z nimi tak jest, że nawet jak ich niewielu, to dużo mieszają”.

ROP w 1997 r. przegrał wybory, a Kurski ponownie zmienił barwy partyjne, tym razem na ZChN, gdzie pełnił funkcję wiceprezesa. W 2001 r. startował do Sejmu z pierwszego miejsca w okręgu toruńsko-włocławskim z listy AWS Prawica, gdzie ostatnie miejsce miał zająć Jacek Janiszewski, były minister rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka. Kurski jako pełnomocnik wyborczy chciał wykreślić Janiszewskiego z listy, a kiedy okazało się to niemożliwe – dopisał dość przypadkowego naukowca z Gdańska, Michała Janiszewskiego. Przyznał, że zrobił to specjalnie, chcąc zmniejszyć szanse kolegi z listy, zarzucił też byłemu ministrowi „niejasne powiązania biznesu i polityki”. Następnie odbył się jedyny w historii proces w trybie wyborczym, którym wystąpili przeciw sobie kandydaci z tej samej listy, zresztą żaden z nich nie znalazł się w Sejmie.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 5/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.


Ciężka noga Kurskiego

Wpadki drogowe Jacka Kurskiego to osobny temat. Najbardziej znana historia wydarzyła się w 2008 r., kiedy „podczepił się” pod kolumnę policyjną na sygnale, przewożącą niebezpiecznego więźnia. Funkcjonariusze, przekonani, że ktoś chce odbić przestępcę, wezwali posiłki, a poseł Kurski został zatrzymany na blokadzie drogowej, gdzie zresztą machnął tylko legitymacją poselską i pojechał dalej. Kurskiemu zdarzało się jeździć o 80 km/godz. za szybko w terenie zabudowanym, co kilka miesięcy tabloidy pokazują zdjęcie bmw obecnego prezesa zaparkowane w niedozwolonym miejscu, przekraczające podwójną ciągłą czy wyprzedzające inne auta z naruszeniem przepisów drogowych. Jak przyznał się sam Kurski, za punkty karne stracił kiedyś prawo jazdy, a ponowny egzamin przy pierwszym podejściu oblał.


Fot. Piotr Bławicki/SE/East News

Wydanie: 5/2019

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. JKK
    JKK 30 stycznia, 2019, 16:37

    Póki jest Kaczyńskiemu użyteczny, a zrobi wszystko by takim być, Kurski będzie….

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy