Kto miał najlepszą kampanię wyborczą?

Kto miał najlepszą kampanię wyborczą?

Prof. Andrzej Konrad Piasecki,
marketing polityczny, Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi
Atrakcyjność kampanii miała odbicie w sondażach. Notowania idące w górę świadczyły o skuteczności działań. Pozycja PO zaczęła spadać, bo jej kampania nie proponowała niczego nowego ani w sferze programowej, ani w personalnej. Poprzednie wybory w Polsce pokazały, że jest duże zapotrzebowanie na nowości. Tak było z nieoczekiwanym sukcesem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa czy BBWR. Nawet Partia Emerytów i Rencistów miała kiedyś pewne szanse. Dziś to zapotrzebowanie zaspokoiła do pewnego stopnia partia Palikota, która wstrzeliła się trochę w gusty młodych ludzi, choć samego lidera nazywano „Lepperem po liftingu”. Natomiast najbardziej zawiodła w kampanii lewica, bo pogrzebała swoje możliwości twórcze. Nie można mieć pretensji o słabą kampanię do PSL, ponieważ ono w tych sprawach zawsze było niemrawe, o wiele większą aktywność wykazała natomiast prawica, zwłaszcza PiS. Na forach internetowych można było znaleźć niesamowitą ilość przychylnych komentarzy (a krytycznych wobec PO). Ktoś więc poważnie się tym zajął. Prawica również wystartowała na czas kampanii z nowymi tytułami prasowymi, co dało świadectwo jej potencjału i determinacji. Natomiast SLD, podpisując porozumienie z elitarnym stowarzyszeniem biznesowym, wysłał fatalny sygnał wyborcom, bo zaprzeczył swojemu dotychczasowemu wizerunkowi. Mimo wszystko mamy inteligentnych wyborców i taki ruch mógł zszokować nawet tzw. twardy elektorat.

Łukasz Perzyna,
publicysta „Tygodnika Solidarność”, autor książki „Uwaga, idą wyborcy…”
Z punktu widzenia atrakcyjności wizualnej dobrą kampanię miał SLD. Zaznaczyło się to już w kampanii prezydenckiej Grzegorza Napieralskiego. Trudno też zapomnieć o tym, co się działo w obecnej, gdy np. Napieralski uczestniczył w spotkaniu genderowym z kobietami w modnej restauracji Między Nami na ul. Brackiej w Warszawie lub płynął z Leszkiem Millerem o piątej rano kutrem rybackim w Ustce. Trudno było przeoczyć reklamówkę SLD, w której młodzi kandydaci w firmowych koszulkach grali z internautą w sieci, czy występ Magdy Ogórek, kandydatki z Rybnika.

Dr Sergiusz Trzeciak,
ekspert ds. marketingu politycznego
Najlepsze kampanie powinny pobudzać emocje i to się udało Platformie Obywatelskiej oraz PiS. Oba ugrupowania skutecznie zablokowały zainteresowanie dla mniejszych konkurentów. PiS np. zupełnie zniwelowało wpływy PJN. Wiodące partie stworzyły wystarczająco duży dystans w sondażach w stosunku do pozostałych ugrupowań, utwierdzając dwubiegunową scenę polityczną i pokazując, że przebudowy istniejącego systemu nie będzie, na co wielu liczyło. Emocje wyborców rozbudzano więc zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi impulsami. Zaczęto wprowadzać atmosferę strachu, wiedząc, że jest ona równie skuteczna. Bazowanie na lęku nie jest oczywiście polskim wynalazkiem, jest stosowane na całym świecie.

Prof. Arkadiusz Żukowski,
socjologia, systemy wyborcze, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
Moim zdaniem na całościową ocenę kampanii wyborczych poszczególnych ugrupowań należy jeszcze poczekać. Trzeba też mieć na uwadze ich pozycję wyjściową oraz możliwości i środki, jakimi dysponowały. W skali kraju najbardziej widoczna była kampania PiS, w mediach zaś Platforma wcale nie zdominowała kampanii ani nie narzuciła jej stylu. Nowatorskie wątki pojawiły się w kampaniach PSL (na tle poprzednich), a w szczególności w Ruchu Palikota.

Prof. Paweł Gieorgica,
politolog, problematyka wyborcza, Uczelnia Vistula
Ocena zależy od przyjętych kryteriów. Dla mnie najlepszą kampanię miał ten, komu najskuteczniej udało się pozyskać głosy stałych wyborców. Łatwiej jednak w tym lojalnościowym typie kampanii wyborczej będzie wskazać przegranych. Sądzę, że wszystkie duże formacje polityczne te wybory przegrają, choć każda z innego powodu. Może oprócz obśmiewanego w mediach Palikota, na którego nikt przed wyborami nie stawiał, a który jako jedyny dawał swoim zwolennikom optymizm. Dlatego jego kampanię z największym zaciekawieniem obserwowano w Polsce powiatowej i… za granicą. Kampania całej reszty partii była zwyczajnie nudna, pozbawiona kreatywności i konkretów, co w sytuacji ewidentnego kryzysu finansów i demokracji oraz przy dużych pokładach społecznej frustracji i agresji zwiastowało, że do urn wyborczych niestety i tym razem udadzą się tylko dewianci społeczni, czyli 40-procentowa mniejszość „poprawnych politycznie”.

Dr Marlena Borowicz-Nowakowska,
kampanie negatywne, Szczecińska Szkoła Wyższa Collegium Balticum
Najlepszą kampanię wyborczą miał Ruch Palikota. Ważnym źródłem sukcesu wydaje się rezygnacja z montowania kolejnych spotów telewizyjnych i ustawek medialnych – co robili główni konkurenci – na rzecz codziennych, niezorganizowanych spotkań z obywatelami.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 41/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy