Kto mieczem wojuje…

Kto mieczem wojuje…

Zniszczenie amerykańskiej bazy antyrakietowej w Polsce nie stanowi żadnego problemu

„Rosji tarcza nie razi” – to tytuł na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” (29.08.2006 r.) dotyczący bazy antyrakietowej.
Z treści artykułu nie wynika żadne zaniepokojenie autorów jakimkolwiek zagrożeniem bezpieczeństwa państwa polskiego, wynikającym z faktu usytuowania bazy na naszym terytorium. Do niedawna Rosja była zdecydowanie przeciwna rozmieszczeniu antyrakiet na terytorium Europy Środkowej.
Kiedy zaczyna się wyjaśniać, że baza ma zostać zlokalizowana na terytorium Polski, już jej to tak bardzo nie przeszkadza, mimo że z analizy materiałów dotyczących bazy wyraźnie wynika, że będzie ona przeznaczona przede wszystkim do niszczenia rakiet rosyjskich.
W artykule „Gazety Wyborczej” stwierdza się że: „System obrony przeciwlotniczej chroniący bazę obejmowałby też cały nasz kraj poprzez rozmieszczenie wyrzutni Patriot do obrony przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu”.
Nasuwa się pytanie, jakie samoloty, rakiety krótkiego i średniego zasięgu z krajów osi zła (najbliższy Iran odległy jest o ok. 3-4 tys. km) mogą zaatakować bazę?
Jeżeli baza rzeczywiście ma zwalczać rakiety wystrzeliwane z krajów osi zła, Rosji tak bardzo może nie przeszkadzać, natomiast jeżeli będzie przeznaczona do zwalczania rakiet wystrzeliwanych z terenów Rosji (półwysep Kola, Smoleńsk, bazy ruchome), to żaden problem – po wystrzeleniu pierwszych kilku antyrakiet baza przestanie istnieć, łącznie ze znacznym kawałkiem naszego kraju (pociski konwencjonalne będą tu mało skuteczne).
Zniszczenie bazy na Alasce lub w Kalifornii jest dla Rosjan nieosiągalne, natomiast bazy położonej w odległości 200 km od jej granic nie stanowi żadnego problemu.
Zestrzelenie rakiety lecącej znad granicy polsko-rosyjskiej jest praktycznie niemożliwe, a gdyby się udało, to jaki może być tego efekt?
W artykule stwierdza się: „Baza na kilkudziesięciu hektarach mieściłaby 8-12 podziemnych silosów na pociski antyrakietowe”, ale baza to nie tylko silosy. Wobec tego wystarczy jedna rakieta z ładunkiem nuklearnym, aby je wszystkie unieszkodliwić (żaden pocisk konwencjonalny nie jest w stanie poważnie uszkodzić tego typu silosów).
Do rozmieszczenia 12 silosów i całego zaplecza logistycznego będzie potrzeba nie kilkudziesięciu hektarów, ale kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych terenu; poza tym musi istnieć strefa bezpieczeństwa, w której nie każdy obywatel będzie miał prawo przebywać.
Jeżeli baza znajdzie się np. nad morzem, to od jej punktu centralnego w każdym kierunku strefa bezpieczeństwa może wynosić 15-25 km. Będziemy więc mieć wyłączony pas wybrzeża o długości 30-50 km?
Nieoficjalnie mówi się również o wprowadzeniu nowych atomowych pocisków antyrakietowych jako skuteczniejszych w niszczeniu rakiet dalekiego zasięgu. Czy w wypadku wyposażenia bazy w Polsce w takie pociski nie zostanie naruszony układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej? Poza tym dlaczego w tak ważnym przedsięwzięciu nie prowadzi się rozmów z NATO i Unią Europejską?
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Jeżeli chcemy pobrzękiwać szabelką wobec Rosji w nie naszym interesie, to pobrzękujmy, ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z krajem dysponującym jednym z największych arsenałów nuklearnych, który kiedyś może zostać użyty.
Największym poszkodowanym może być tylko Polska, USA są daleko. Już dwa kraje (Wietnam i Irak) skorzystały z pomocy militarnej USA, czy Polska ma być trzecia?
Dlatego przyłączam się do apelu, by w sprawie tarczy antyrakietowej odbyło się referendum.

Bernard Manes, Wrocław

Wydanie: 38/2006

Kategorie: Od czytelników
Tagi: Bemard Manes

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy