Kto nie chciał Gomułki

Grudzień 1970 r. – pora wyłożyć karty na stół

Ostatnio w różnych czasopismach ukazało się kilka artykułów i wywiadów, w których autorzy przekonywali czytelników, że przedstawiają, każdy inną, rzekomo prawdziwą wersję wydarzeń z grudnia 1970 r., które doprowadziły do usunięcia Władysława Gomułki z kierownictwa PZPR. Relacje te były ze sobą sprzeczne, powodowały kontrowersje i polemiki ich autorów.
Ponieważ byłem w tym czasie jednym z najbliższych współpracowników Władysława Gomułki – jednego z najwybitniejszych polskich polityków i męża stanu wielkiego formatu – i znam tę historię z bliska, uważam za właściwe wyłożyć niektóre karty na stół.
Pod koniec lat 60. nawet dla ludzi bliskich Gomułce stało się jasne, że ówczesna polityka gospodarcza była wadliwa i prowadziła kraj na manowce. Rygorystyczne centralne planowanie, skuteczne jedynie w pierwszym okresie odbudowy kraju, ascetyczny wzrost, a właściwie spadek płac realnych, izolacja od światowego rynku kapitałów inwestycyjnych, nieporadne reformy gospodarcze niefortunnie wdrażane przez sekretarza KC, Bolesława Jaszczuka, potęgowały zastój i hamowały szanse rozwojowe kraju. Nic więc dziwnego, że narastało niezadowolenie społeczne, a także w samej partii mnożyły się głosy krytyczne. Było widoczne, że Gomułka, który jeszcze na początku grudnia 1970 r. osiągnął historyczny sukces, doprowadzając do podpisania z kanclerzem RFN, Willim Brandtem, układu o ostatecznym charakterze naszej zachodniej granicy, wyczerpał już swoje możliwości. Sytuacja po marcu 1968 r. pokazała, że

traci on również kontrolę
nad partią.

W rezultacie doszło do krwawych wydarzeń na wybrzeżu w grudniu 1970 r.
Gorączkowo zaczęto poszukiwać wyjścia z tego impasu. Atrakcyjną alternatywą był rejon Śląska, który, pod kierownictwem Komitetu Wojewódzkiego PZPR z Edwardem Gierkiem, szczycił się znacznymi osiągnięciami gospodarczymi i nowatorskimi metodami zarządzania. Wprawdzie część swoich sukcesów Śląsk zawdzięczał faworyzowaniu tego rejonu kosztem innych w planie centralnym, niemniej Edward Gierek cieszył się coraz większym autorytetem i popularnością wśród aktywu partyjnego. Szczególnie że część kierowniczej kadry partyjnej i państwowej w Warszawie i innych miastach pochodziła ze Śląska.
Chyba nigdy się nie dowiemy, czy i kiedy w tym środowisku powstał zamiar odsunięcia Gomułki i powierzenia funkcji I Sekretarza Gierkowi. Jak również, kto i kiedy do tej grupy nacisku się przyłączył. W każdym razie, gdy podczas wiecu w Pałacu Kultury 19 marca 1968 r. na sali rozległo się głośne skandowanie: “Gomułka, Gierek…”, było jasne, że idea zmiany kierownictwa partii ma już licznych zwolenników. Chodziło tylko o okazję, a tę nieostrożnie stworzył sam Gomułka nieprzemyślaną decyzją o przedświątecznej podwyżce cen.
Nie możemy się również dowiedzieć, kto imiennie należał do antygomułkowskiej zmowy, ponieważ część autorów publikacji, o których piszę na wstępie, w ogóle przeczy, że taka zmowa istniała, a inni przyznają się do niej półgębkiem. Jedynie gen. Czesław Kiszczak otwarcie potwierdza istnienie takiego spisku. Tymczasem przebieg przesilenia politycznego w czasie wydarzeń grudniowych dowodzi, że były to działania po części przynajmniej zaplanowane i zorganizowane. Oczywiście, potajemne, gdyż Gomułka ciągle jeszcze był szefem partii, miał swoich oddanych zwolenników.
I tu dochodzimy do sprawy kluczowej. Czy owa

zmowa przeciw Gomułce

narodziła się jako samodzielna inicjatywa kilku działaczy PZPR, czy była ostrożnie, ale systematycznie inspirowana przez radzieckie kierownictwo? Wiele wskazuje na tę drugą wersję.
Przywódcy ZSRR w drugiej połowie lat 60. mieli już dosyć Władysława Gomułki. Nie chcieli dłużej tolerować polskiej schizmy z indywidualnym rolnictwem, prywatnym sektorem, liberalną polityką kulturalną i naukową, poprawnymi stosunkami z Kościołem katolickim i innymi odstępstwami od ortodoksyjnego modelu krajów socjalistycznych.
Również w polityce zagranicznej samodzielna inicjatywa Gomułki w sprawie naszej zachodniej granicy, odrębna od radziecko-niemieckiego traktatu, uniezależniała Polskę od radzieckich gwarancji. Pamiętam ostry spór Gomułki z Breżniewem na ten temat na posiedzeniu Układu Warszawskiego w Budapeszcie w marcu 1969 r. Gomułka bronił polskich racji i wygrał.
Gomułka krytykował kierownictwo radzieckie za formalny charakter socjalistycznej integracji w ramach RWPG i domagał się bardziej efektywnych instrumentów ekonomicznych tej integracji. Mało tego, pozwalał sobie na krytykę radzieckiego modelu kołchozowego jako nieefektywnego. Pamiętam, jak podczas wizyty w Moskwie w ferworze dyskusji zarzucił członkowi Biura Politycznego KPZR, Polańskiemu, który odpowiadał za rolnictwo, że się na rolnictwie nie zna. Wraz z premierem Cyrankiewiczem przypadł mi wówczas obowiązek udobruchania radzieckiego dygnitarza.
Kierownictwo radzieckie miało więc dosyć powodów, aby sprzyjać odsunięciu Gomułki od władzy i zachęcać opozycję w polskiej partii. W wykonaniu tego zadania ważną rolę mógł odegrać kierownik sektora polskiego w Wydziale Zagranicznym KC KPZR, Piotr Kostikow, który miał szerokie kontakty w Polsce. Niezbyt zresztą krył się z tym zamiarem i pośrednio sondował moje opinie na ten temat.
Nic więc dziwnego, że Gomułka w rozmowie z Andrzejem Werblanem w 1977 r. powiedział, że nie tyle Komitet Centralny PZPR pozbawił go funkcji I Sekretarza, co Breżniew. Wynikało to także z pamiętnego listu KPZR do Biura Politycznego PZPR z 18 grudnia 1970 r., w którym sugerowano “rozwiązanie polityczne” naszego kryzysu, co wszyscy odczytali jako zmianę kierownictwa partii.
Osobiście przypuszczam, że popierając Gierka, liczono na to, iż jako autentyczny komunista i działacz robotniczy będzie odporny na herezje Gomułki, szczególnie w sprawach indywidualnego rolnictwa, z którym nigdy nie miał do czynienia. Kiedy 5 stycznia 1971 r. pojechałem z Edwardem Gierkiem i premierem Piotrem Jaroszewiczem do Moskwy, gdzie nowe polskie kierownictwo zostało zaprezentowane Breżniewowi, byłem zaskoczony, że już w pierwszej rozmowie na lotnisku
Breżniew zaczął opowiadać
Gierkowi

– ku jego zdziwieniu – o kołchozach. Dużo później zdałem sobie sprawę, że Breżniew był przekonany i tak widocznie go informowano, że znajdzie z Gierkiem wspólny język w tej sprawie. W praktyce okazało się, że Gierek nie tylko nie miał zamiaru zmieniać polskiego modelu socjalizmu, ale w niektórych sprawach, jak np. otwarcie Polski na Zachód, poszedł dużo dalej niż Gomułka. O ile wiem, Kostikow zapłacił za swoje mylne oceny Gierka późniejszą degradacją w aparacie radzieckim.
Wyjście z kryzysu zaskoczyło wielu oponentów Gomułki, gdyż na posiedzeniu Biura Politycznego w dniu
19 grudnia 1970 r. złożył on rezygnację z funkcji I Sekretarza. Dalsze zmiany w kierownictwie partii odbyły się zgodnie z jej statutem.
Niezależnie od tego, czy zmowa przeciwko Gomułce:
– narodziła się samoistnie wśród działaczy PZPR, z ich własnej inicjatywy, a kierownictwo radzieckie wykorzystało ją w grudniu 1970 r.,
– czy powstała z inspiracji radzieckiej i przy poparciu kierownictwa radzieckiego, które w ten sposób pozbyło się niewygodnego Władysława Gomułki, niewielki ma to wpływ na finał tej historii. Tak czy inaczej, epoka Gomułki dobiegła już końca. Musieli się z tym pogodzić nawet ludzie mu bliscy i oddani. Sic transit gloria mundi!


Autor był w latach 1971-77 wiceministrem spraw zagranicznych; 1972-73 przewodniczącym Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Wydanie: 21/2001

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy