PPR to nie KPP

PPR to nie KPP

Spory polskich komunistów w latach 1941-1948 ze Stalinem w tle

Zdaniem zwolenników polityki historycznej spod znaku IPN w powojennej Polsce panował komunizm o stalinowskim obliczu, w którym nie było żadnego pluralizmu. O jego istnieniu w sensie społeczno-gospodarczym świadczył chociażby mieszany model gospodarki, w którym własność państwowa wcale nie odgrywała dominującej roli, a funkcjonowanie wsi opierało się na drobnej własności chłopskiej. Towarzyszył temu system ograniczonego pluralizmu politycznego, bazujący na współpracy Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii Socjalistycznej. Stąd trudno byłoby uznać ówczesną PPR za kontynuację Komunistycznej Partii Polski, a tym samym naśladowcę Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików).

PPR

Po zniszczeniu KPP przez Józefa Stalina w latach 1936-1937 i jej rozwiązaniu w 1938 r. przez Prezydium Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej trzeba było na nowo podjąć próbę określenia tożsamości ideowo-politycznej polskich komunistów. Pod wpływem radzieckiego dyktatora na przełomie 1941 i 1942 r. utworzono PPR, która starała się być bardziej partią patriotycznej lewicy, niż sięgać po internacjonalistyczną i totalitarną spuściznę komunistycznej poprzedniczki.

Autorem nazwy Polska Partia Robotnicza był sam Stalin, który 27 sierpnia 1941 r. w rozmowie z Georgim Dymitrowem naszkicował zasady działania nowej partii. Tak wypowiedź Stalina streścił w swoim dzienniku szef Kominternu: „Będzie lepiej założyć Polską Partię Robotniczą z komunistycznym programem. Partia komunistyczna odstrasza nie tylko obcych, lecz także niektórych z tych, którzy z nami sympatyzują. Na aktualnym etapie walka o wyzwolenie narodowe. Jednak samo przez się jest zrozumiałe, że to nie będzie partia typu Labour Party”. To stanowisko zostało przekazane polskim komunistom przebywającym wówczas w ZSRR. Wkrótce powstał projekt deklaracji ideowej PPR, przesłany Stalinowi do akceptacji.

W dokumencie pod tytułem „Do robotników, chłopów i inteligencji, do wszystkich patriotów polskich!” skupiono się na wezwaniach do walki z niemieckim okupantem, program społeczny PPR był w nim określony bardzo ogólnikowo. Pojawiły się hasła likwidacji wyzysku i oddania ziemi chłopom, a także obietnica zapewnienia chleba, wolności i pokoju, natomiast niemal całkowicie unikano haseł stricte komunistycznych. Mógł o nich świadczyć jedynie fragment mówiący, że celem działalności partii jest „ostateczne wyzwolenie klasy robotniczej spod jarzma kapitalizmu”.

Program PPR sformułowany został dopiero w deklaracji „O co walczymy?” z 1 marca 1943 r. Zapowiedziano w niej przeprowadzenie w wolnej Polsce pięcioprzymiotnikowych wyborów do Zgromadzenia Narodowego, które miało wybrać rząd i prezydenta oraz uchwalić konstytucję. Wprowadzeniu pełnej swobody sumienia, wolności słowa, druku i zgromadzeń miała towarzyszyć nacjonalizacja banków oraz większych przedsiębiorstw przemysłowych. Głoszono też chęć przejścia do gospodarki planowej, ustanowienia bezpłatnego szkolnictwa i służby zdrowia. Z takim programem można by śmiało potraktować PPR jako jedną z partii lewicy, i to wcale nie najbardziej radykalną.

O czym innym mogłoby świadczyć postulowane „wprowadzenie zasady planowości we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego i kulturalnego”. A już całkowitym nawrotem do tradycji KPP było stawianie roku 1918 na równi z 1939. Tę pierwszą datę traktowano powszechnie w Polsce jako moment odzyskania niepodległości, jedynie komuniści uważali ją za chwilę klęski ruchu rewolucyjnego.

2 kwietnia 1943 r. nadeszła do Warszawy depesza Dymitrowa wyraźnie krytyczna wobec tej deklaracji PPR. Ganił on jej nadmierny radykalizm społeczno-gospodarczy, podkreślał, że „zbędny jest punkt o zasadzie planowości całej gospodarki, a szczególnie w życiu kulturalnym kraju. Na tym etapie nie dajemy platformy ustroju socjalistycznego”. Ponadto „dla mas nie będzie zrozumiały znak równości między 1918 a 1939 r.”, zbyt odległy od tradycji polskiego patriotyzmu.

W pierwszych dniach listopada 1943 r. ukazała się kolejna deklaracja programowa PPR, także zatytułowana „O co walczymy?”. Stwierdzano w niej, że powojenna Polska powinna zrezygnować z ziem zaniemeńskich i zabużańskich, w zamian uzyskując rekompensatę „na zachodzie” oraz „nad Bałtykiem”, na ziemiach „etnograficznie polskich, wynarodowionych i zgermanizowanych przemocą”. W sprawach społeczno-gospodarczych i odnośnie do wydarzeń roku 1918 uwzględniono uwagi Dymitrowa, stępiając w ten sposób zwrot w kierunku spuścizny KPP.

PPR nie była zatem prostą kontynuacją KPP, chociaż widać, z jak wielkim trudem rozstawano się z niedawną przeszłością. Pod wpływem czynników radzieckich komunistyczne korzenie partii starano się ukrywać, przeprowadzenie rewolucji socjalistycznej i przejście do budowy komunizmu odkładając ad calendas graecas. Rzecz jasna sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby w Moskwie zapadły inne decyzje.

Próba reaktywowania KPP

Działaczom, którzy tworzyli PPR, towarzyszyło przeświadczenie, że więź z ZSRR jest czymś oczywistym, chociaż wzorce społeczno-gospodarcze, które należy urzeczywistnić w Polsce, powinny istotnie różnić się od radzieckich. Zupełnie inne stanowisko w tej sprawie zajmował Leon Lipski, jeden z przedwojennych przywódców KPP, który w 1938 r. przeciwstawił się jej rozwiązaniu i dopiero po pewnym czasie zlikwidował struktury krajowe. Bez wątpienia to wyjątkowo rzadki przejaw niesubordynacji polskich komunistów wobec Moskwy.

Równolegle z istnieniem PPR Lipski próbował reaktywować KPP, gdyż tę pierwszą traktował jako agenturę Moskwy. Wyraźnemu sprzeciwowi tej komunistycznej efemerydy wobec podporządkowania się ZSRR nie towarzyszyły w sprawach społeczno-gospodarczych większe odstępstwa od programu KPP. W wypadku trudnego do wyobrażenia sukcesu tej koncepcji nie moglibyśmy mówić o żadnym pluralizmie w powojennej Polsce.

Jednak 21 czerwca 1943 r. Lipski został zastrzelony na ulicy w Warszawie. Do dziś nie wyjaśniono ani kto wydał na niego wyrok śmierci, ani kto go wykonał. W rezultacie próba prowadzenia działalności komunistycznej w Polsce wbrew woli czynników radzieckich została na tyle skutecznie ukrócona, że już nikt więcej na to się nie odważył.

Dwie Tezy i stanowisko Lampego

Jeszcze wyraźniej odwrót od marksizmu-leninizmu wśród polskich komunistów widać było w dyskusjach toczących się w ZSRR w czasie wojny, szczególnie w 1943 r. Trudno zakładać, że odbywało się to bez wiedzy, a może wręcz bez inspiracji czynników radzieckich, które ciągle zastanawiały się nad sposobem urządzenia powojennej Polski.

W tzw. Tezach nr 1, przygotowanych za przyzwoleniem płk. Zygmunta Berlinga, w czasie I wojny oficera II Brygady Legionów Polskich, w 1943 r. dowódcy 1. Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki (on sam zaprzeczał swojej roli przy ich narodzinach), proponuje się wprowadzenie w powojennej Polsce systemu „zorganizowanej demokracji”, czyli bezpartyjnych rządów wspierających się na wojsku. W rzeczywistości chodziło tu o ustanowienie z poparciem ZSRR wojskowej dyktatury o lewicowym zabarwieniu i bez udziału nawet PPR. Jej miejsce miałaby zająć monopartia oparta tylko na akceptacji programu rządu. Oczywiste były tu reminiscencje sanacyjne, wynikające z istnienia w drugiej połowie lat 30. Obozu Zjednoczenia Narodowego.

W odpowiedzi w tzw. Tezach nr 2 Roman Zambrowski i Hilary Minc potępili fascynacje piłsudczykowskie swoich adwersarzy, proponując co prawda utrzymanie „zorganizowanej demokracji”, ale w sensie utworzenia systemu ograniczonego pluralizmu politycznego, który miałby wspierać się na daleko posuniętym liberalizmie gospodarczym. Postulowano, aby „stojąc całkowicie, nieograniczenie na gruncie wolnej, prywatnej inicjatywy gospodarczej i prawa każdego obywatela do zakładania przedsiębiorstw przemysłowych”, zagwarantować, że „nie będzie w Polsce znienawidzonej drobiazgowej reglamentacji. Przedsiębiorca, kupiec i rzemieślnik muszą być i będą faktycznie gospodarzami swoich przedsiębiorstw”. Mamy tu do czynienia z wyraźną próbą przezwyciężenia zetatyzowanej struktury społeczno-gospodarczej Polski, chociaż wątpić można, czy liberalizm gospodarczy byłby skutecznym narzędziem do wydźwignięcia kraju z wielowiekowego zacofania.

Dyskusję wśród polskich komunistów przebywających w ZSRR zakończył Alfred Lampe, ostatni żyjący członek Biura Politycznego KC KPP. Pisał on jesienią 1943 r.: „o ile Związek Radziecki chętnie by widział Polskę ustrojowo odmienną, ale pozytywnie odnoszącą się do ZSRR, o tyle rzeczywistość historyczna nie daje możliwości odbudowy Polski o radykalnej zmianie orientacji zewnętrznej bez głębokich przeobrażeń wewnętrznych”. Jeśli chodziło o sprawy wewnętrzne, to Lampe, odrzucając przedwojenną strukturę społeczno-gospodarczą, sądził, że trzeba było pójść inną drogą niż wytyczona przez bolszewików w 1917 r. Negował zarazem rozwiązania demoliberalnego kapitalizmu i konieczność uciekania się do wojskowej dyktatury. Przedwczesna śmierć uniemożliwiła mu kontynuację tych rozważań.

W trakcie dyskusji toczonych w środowisku polskich komunistów w ZSRR zarysowana została koncepcja powojennej Polski. Pozostając w niekonfliktowych stosunkach z ZSRR, miałaby ona uzyskać nowy kształt terytorialny, stać się jednolita narodowo i być rządzona autorytarnie w myśl lewicowych zasad społeczno-gospodarczych. I w tym wypadku trudno doszukiwać się sięgania do tradycji KPP.

Powstanie PZPR

Po 1944 i 1945 r. rządy w Polsce zostały rzeczywiście oparte na „zorganizowanej demokracji”, z PPR jako ważnym elementem systemu ograniczonego pluralizmu politycznego i w ramach pluralizmu społeczno-gospodarczego. PPR była wtedy partią w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, oddziałując na politykę państwa w znacznej mierze za pośrednictwem parlamentu, rządu i administracji terenowej oraz rozciągając swoje zainteresowanie przede wszystkim na sferę polityczną i gospodarczą. Zrezygnowano nie tylko z wdrożenia modelu radzieckiego, ale również z ustanowienia „zorganizowanej demokracji” w sensie rządzenia opierającego się na wojsku. W polityce gospodarczej nie odwoływano się w nadmiernym stopniu do zasad liberalizmu.

Na plenum KC PPR w kwietniu 1947 r. Władysław Gomułka, ówczesny sekretarz generalny PPR, mówił: „Partia marksistowska musi być partią narodową. (…) Partię naszą należy nauczyć marksizmu polskiego”. W październiku 1947 r. Jakub Berman w trakcie obrad kolejnego plenum KC jeszcze zaostrzył ton: „Jest naszym ogromnym osiągnięciem, jako komunistów, że potrafimy stworzyć partię narodową, która zapuściła głębokie korzenie w społeczeństwie polskim (…). To jest nasz największy skarb, którego musimy bronić, i nie pozwolimy nigdy znowu zepchnąć nas do zaczarowanego kręgu KPP. To była nasza największa klęska. (…) Nie jesteśmy partią komunistyczną, jesteśmy PPR”.

Wkrótce jednak, bo w trakcie sierpniowo-wrześniowego plenum KC PPR w 1948 r., drogi obu polityków się rozeszły i tylko Gomułka pozostał przy swoich poglądach. Można powiedzieć, że za swój uznał on tylko taktyczny pogląd Stalina w sprawie kształtu nowej partii. Natomiast reszta grupy przywódczej PPR bez sprzeciwu dostosowała się do kolejnych dyrektyw przywódcy WKP(b), rozumiejąc że aktualny etap w polityce ZSRR wymagał już „budowy podstaw socjalizmu” na wzór radziecki.

Pod koniec 1948 r. z połączenia PPR i PPS powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, która początkowo głęboko sięgnęła do komunistycznej spuścizny, wysuwając przy tym na czoło w miejsce Gomułki trio: Bolesław Bierut-Jakub Berman-Hilary Minc. Oznaczało to kres powojennego lewicowego autorytaryzmu, z licznymi elementami pluralizmu. Towarzyszyła temu zmiana w położeniu międzynarodowym Polski – staliśmy się nie tylko państwem pozostającym w dyplomatyczno-militarnej strefie wpływów ZSRR, ale również naśladowczym w zakresie rozwiązań wewnętrznych.

Nie ma wątpliwości, że u zarania powojennego autorytaryzmu stała wola Stalina. W 1942 r. Lampe pisał do Bermana, że jego publicystyka wynika stąd, „że tego od nas chcieli ci, co wiedzą, czego chcą”. Ze sporów toczonych wśród polskich komunistów w latach 1941-1944 wynika, że jednak czegoś radziecki dyktator nauczył się z klęski odniesionej przez Armię Czerwoną w walce o Warszawę w sierpniu 1920 r., a później z daleko idącego zmarginalizowania KPP w międzywojennej Polsce. Natomiast w szerszej perspektywie doszła nadzieja na powojenną współpracę ZSRR z Zachodem. Odrzucając skrajne propozycje, zdecydowano się na pewien ustrojowy eksperyment, który trwałby, dopóki Stalin nie podjąłby decyzji o uniformizacji państw zależnych po II wojnie światowej od ZSRR. W rezultacie tymczasem nie było mowy o kopiowaniu wzorów radzieckich.

Z zasad przyjętych przez bolszewików po zdobyciu władzy w Rosji wynikało, że swoje panowanie, którego istotą była służba ideologii marksistowskiej, partia komunistyczna wykonuje za pomocą instytucji państwa i innych organizacji społecznych, co w praktyce oznaczało kierowniczą rolę partii wobec państwa i społeczeństwa. Z niczym takim nie mieliśmy do czynienia w Polsce w latach 1944/1945 do roku 1948.

Co prawda z powstaniem PZPR nastąpił zwrot w kierunku tradycji komunistycznej, ale i to nie było trwałe rozwiązanie. Od października 1956 r. – wraz z powrotem Gomułki do władzy – PZPR nawiązała do spuścizny PPR, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i w stosunkach z radzieckim hegemonem. W rezultacie posttotalitarny autorytaryzm został połączony w PRL z daleko posuniętą niezależnością wobec ZSRR.

Interesujące, że po 13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski sięgnął – chyba nieświadomie – do Tez nr 1, ustanawiając system wojskowo-policyjnej dyktatury, z odsunięciem na dalszy plan aparatu PZPR. Natomiast pod sam koniec istnienia PRL premier Mieczysław F. Rakowski, chyba równie bezwiednie, nawiązał do Tez nr 2, przywracając zasady liberalizmu gospodarczego i zatrzaskując w ten sposób w sensie gospodarczym wieko trumny realnego socjalizmu w Polsce.


Dr hab. Lech Mażewski jest ustrojoznawcą.


Fot. PAP

Wydanie: 25/2021

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy