Kurdowie w podwójnym ogniu

Kurdowie w podwójnym ogniu

Przeciwko sobie mają nie tylko terrorystów z Państwa Islamskiego, lecz również wojska tureckie

Mówią o sobie, że są największym narodem bez państwa. Jest ich ponad 30 mln, lecz tylko w Iraku uzyskali szeroką autonomię. Są sunnitami, podobnie jak Turcy oraz dżihadyści, jednak ani z jednymi, ani z drugimi im nie po drodze. Kurdowie przeciwko sobie mają nie tylko terrorystów z Państwa Islamskiego, lecz również wojska tureckie.

Na gruzach Kobane

W najgorszej sytuacji znaleźli się Kurdowie syryjscy, których jest od 1,5 do 2,5 mln. W kilkudziesięciotysięcznym Kobane (nieopodal granicy z Turcją) zacięte walki toczyły się od września 2014 r. do marca 2015 r., by na nowo rozgorzeć w połowie bieżącego roku. Kobane jest stolicą jednego z trzech kurdyjskich kantonów, których istnienia reżim syryjski nie uznaje. Podobnie jak całego Zachodniego Kurdystanu – syryjskiej części kurdyjskiej ziemi. Istnieją jeszcze trzy inne Kurdystany – iracki, irański oraz turecki, gdzie Kurdów żyje najwięcej, oficjalnie 12-16 mln, nieoficjalnie nawet 20 mln.

Państwu Islamskiemu udało się zdobyć kilkaset kurdyjskich wiosek i miasteczek w okolicy Kobane, co spowodowało pierwszą falę uchodźców na tereny tureckie, która na początku tego roku przekroczyła 400 tys. ludzi. Samo miasto zostało zrujnowane, a jego mieszkańcy – zwłaszcza kobiety i dzieci – musieli uciekać. Większość uchodźców schroniła się po drugiej stronie granicy.

Na pomoc oblężonym Kurdom oraz ich głównej bojówce, Powszechnym Jednostkom Ochrony, pospieszyły Wolna Armia Syryjska i oddziały uzbrojonych po zęby Peszmergów z Iraku. Ci ostatni tworzą kurdyjskie siły zbrojne, zapewniające bezpieczeństwo w Kurdystanie irackim.

– Chciałem pomóc w jakikolwiek sposób. Nie miałem zamiaru zwiewać do Turcji – zwierzył się reporterom portalu Middle East Eye rolnik o imieniu Ramadan, Kurd z północnej Syrii, który wspomagał bojowników w ich walce z dżihadystami. – Moja krowa była wówczas cielna. Dla mnie wybór był prosty. Partyzanci potrzebują mleka, a ponieważ większość krów została zaszlachtowana, uznałem, że dostarczanie mleka naszym bojownikom może być dobrym sposobem wsparcia ruchu oporu.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 43/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy