Kurdowie w podwójnym ogniu

Kurdowie w podwójnym ogniu

Tureccy Kurdowie od lat domagają się niepodległości, o czym Ankara nie chce słyszeć, gdyż oznaczałoby to utratę części terytorium. Zwalcza więc te dążenia na wszelkie sposoby – także zbrojnie. Kurdowie nie pozostają dłużni, w konflikcie trwającym od 1984 r. zginęło 45 tys. osób. Główna kurdyjska siła polityczna w Turcji, Partia Pracujących Kurdystanu, jest uważana za organizację terrorystyczną.

Pod koniec 2012 r. doszło do pewnego ocieplenia stosunków między Ankarą a Kurdami, rząd rozpoczął negocjacje z jednym z założycieli Partii Pracujących Kurdystanu – Abdullahem Öcalanem. Öcalan został skazany na śmierć, jednak w związku z obowiązującym moratorium na wykonywanie tej kary jego egzekucję bezterminowo odroczono. Wiosną 2013 r. siedzący w więzieniu Öcalan zarządził rozejm, co dawało nadzieję na zakończenie konfliktu. Kurdyjscy bojownicy zaczęli kierować swoją działalność zbrojną już nie przeciwko państwu tureckiemu, ale przeciw ISIS.

Turecki rząd do atakowania dżihadystów nie był tak skory, w związku z czym w drugiej połowie 2014 r. znów doszło do walk między siłami tureckimi a kurdyjskimi partyzantami. Cywile natomiast organizowali masowe akcje protestacyjne w miastach, domagając się większego wsparcia Turcji w walce z Państwem Islamskim w północnej Syrii. W starciach między tureckimi siłami bezpieczeństwa a Kurdami zginęło kilkadziesiąt osób, co doszczętnie pogrzebało kruchy rozejm.

Z jednej strony kurdyjskie bojówki atakowały tureckie siły zbrojne i służby bezpieczeństwa wewnętrznego, z drugiej armia przeprowadzała naloty na pozycje Partii Pracujących Kurdystanu. Działo się to tuż przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się na początku czerwca br. I właśnie za sprawą tureckich Kurdów rządząca od ponad dekady Partia Sprawiedliwości i Rozwoju prezydenta Erdogana nie osiąg­nęła upragnionej większości, zdobywając „jedynie” 40% poparcia (258 mandatów). Jedną z przyczyn jej porażki jest niespodziewany sukces lewicowej Demokratycznej Partii Ludowej, która w kampanii wyborczej faktycznie opowiadała się po stronie Kurdów, co przełożyło się na 13% poparcia i 80 mandatów (na 550 miejsc). Ponieważ desygnowanemu na premiera Ahmetowi Davutoglu nie udało się stworzyć większościowego koalicyjnego rządu, 1 listopada br. odbędą się w Turcji kolejne – przedterminowe – wybory.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 43/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy