Lanosem dookoła świata

Lanosem dookoła świata

80 tys. km na kołach, 30 tys. km statkiem. To pierwsza taka próba w dziejach polskiej motoryzacji

W podróż dookoła świata wyruszył samochodem Daewoo lanos pan Ireneusz Majewski wraz z żoną Urszulą. Uroczysta inauguracja wyprawy miała miejsce 12 czerwca w Warszawie.
W poniedziałek, przed warszawskim salonem serwisowym Daewoo-FSO, Autoparts, zebrała się spora grupa widzów. Lanos, “od stóp do głów” oblepiony barwnymi reklamami sponsorów, zajechał na miejsce startu w honorowej eskorcie policyjnej.
– Wyprawa lanosem dookoła świata to pierwsza tego rodzaju próba w dziejach całej polskiej motoryzacji. Niedawno nubiry bez żadnych problemów przyjechały na własnych kołach z Korei do Warszawy. Czas więc teraz na wyczyn znacznie większej miary, w którym bierze udział inny model samochodu Daewoo – powiedział Maciej Motelski, dyrektor operacyjny Daewoo-FSO. Właśnie Daewoo-FSO wraz z kieleckim dealerem Daewoo, firmą Euro-Auto, to organizatorzy tej eskapady.
Podróż zajmie państwu Majewskim ponad osiem miesięcy. Dokładny czas trwania nie jest znany, bo w podróży mogą się zdarzyć różne przypadki, a pan Majewski, w przeciwieństwie do Phileasa Fogga, nie czynił zakładów, że zjawi się na miejscu startu w określonym dniu. W każdym razie można się spodziewać, że lanos-obieżyświat wraz z załogą zawita w Warszawie na przełomie marca i kwietnia 2001 r. Do pokonania jest aż 110 tys. km. 80 tys. trzeba przejechać – resztę podróży lanos spędzi na statkach.

Teraz Syberia

Ireneusz Majewski wyruszył na wschód. Trasa wyprawy biegnie przez Moskwę, nad jezioro Bajkał, do Irkucka, Czyty, Chabarowska, Władywostoku i Korei, gdzie państwo Majewscy odwiedzą siedzibę Daewoo. Potem do Chin oraz Singapuru – i rejs do Australii. 15 września, podczas Olimpiady, lanos ma zajechać do Sydney. Później długi morski skok ku wybrzeżom Ziemi Ognistej – i transamerykańska podróż przez Chile, Peru i Kolumbię, aż do Meksyku, USA i Kanady. Z Nowego Jorku państwo Majewscy popłyną do Kapsztadu, po czym ruszą w najbardziej egzotyczną część wyprawy, przez RPA, Mozambik, Kenię, Sudan, Egipt. Stamtąd przez państwa arabskie do Turcji – i z Bałkanów do Polski.
Jest to więc podróż dookoła świata nie najkrótszą trasą, lecz na pewno najcięższą.
– Najgorsza chyba będzie Syberia, tam w wielu miejscach nie ma dróg. Obawiam się też trochę wschodniej Afryki, bo to nie jest bezpieczny region. Rosja także nie uchodzi za bezpieczne państwo, ale potrafię się tam dogadać z kim trzeba, pomaga mi też dobra znajomość rosyjskiego – mówi Ireneusz Majewski. Podróż przez Syberię nie jest zresztą dla niego pierwszyzną. W ubiegłym roku przejechał na motocyklu z Polski do Japonii i z powrotem!
Ireneusz Majewski ma 50 lat, prowadzi w Kielcach firmę transportową. Podczas tak długiej nieobecności interesów będzie doglądać jego córka. Pan Majewski obliczył,
że przejechał już w życiu ponad
2,5 mln km. To nie tylko jego zawód, ale i “konik”. Samochodami i motocyklami jeździ niemal od urodzenia, był kierowcą rajdowym i wyścigowym. Z pasją tą wiąże się też, niestety, tragedia rodzinna – kilka lat temu w jednym z wyścigów zginął syn pana Ireneusza, zdolny kierowca wyścigowy.

Nie ma prawa się zepsuć

Jak zrodził się pomysł wyprawy? Ireneusz Majewski zaproponował to swemu dobremu znajomemu, Janowi Czechowskiemu, szefowi salonu Euro-Auto. Pomysł podchwyciła zaś spółka Daewoo-FSO. – Daewoo lanos to dobry, wytrwały samochód, który cieszy się dobrą opinią. Podróż dookoła świata będzie jej potwierdzeniem – mówi Jan Czechowski.
W okołoziemską pętlę wyruszył szesnastozaworowy lanos z silnikiem 1,5 l, o mocy 100 KM. To auto z seryjnej, żerańskiej produkcji. Przygotowania do wyprawy były bardzo nieznaczne, związane jedynie z tym, że samochód będzie musiał podróżować także i po bezdrożach, korzystając z paliwa bardzo różnej jakości. Dlatego też z lanosa wymontowano katalizator, wzmocniono zawieszenie, zaś wlot powietrza przeniesiono na maskę. Do podróży przygotował się i pan Ireneusz, poprawiając swoją kondycję za pomocą rowerowych wędrówek po pętli świętokrzyskiej.
Jeśli drogi będą przyzwoite, państwo Majewscy zamierzają pokonywać około tysiąca kilometrów dziennie. Pani Urszula będzie zmienniczką męża. – Oczywiście, jeśli dopuści mnie do kierownicy. On uwielbia prowadzić – mówi. Niebezpiecznej, nocnej jazdy nie przewidują. Na noclegi zatrzymują się w tanich, przydrożnych hotelach i zajazdach. A gdyby niczego nie udało się znaleźć, to pozostaje namiot i śpiwory, zapakowane do bagażnika.
Lanos państwa Majewskich jedzie samotnie, bez żadnego ubezpieczenia. Jedyną pomoc w trudnej sytuacji może przynieść telefon satelitarny. Jest to więc zupełnie inna sytuacja, niż podczas szeroko reklamowanej zimowej wyprawy Forda, który również chciał objechać świat, ale pokonując zamarzniętą Cieśninę Beringa. Mimo że w wyprawie uczestniczyło wiele terenowych fordów, ubezpieczanych przez specjalne rosyjskie samochody, przystosowane do jazdy w najtrudniejszych warunkach, podróż zakończyła się klapą, bo fordy nie zdołały dotrzeć na Alaskę.
Państwo Majewscy wiozą w kabinie i bagażniku wszystko, co jest potrzebne w takiej podróży. Dlatego nie starczyło już miejsca na dwa koła zapasowe, które powędrowały na dach. Części zapasowych wzięto niewiele – alternator, klocki hamulcowe, paski klinowe, parę uszczelek. Niczego więcej nie trzeba, bo lanos po prostu nie ma prawa się zepsuć.
Fot. Marcin Smulczyński

Wydanie: 25/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy