Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W MSZ nie ma pieniędzy na sprawy poważne, za to na te najdrobniejsze jest aż nadto.
Pisaliśmy tydzień temu, że MSZ ma potężne ilości pieniędzy i chętnie je wydaje. Najchętniej na rozmaite działania wykonywane przez firmy zewnętrzne albo na gadżety typu zdjęcia satelitarne naszych obiektów za granicą. Nieśmiało więc proponujemy ministrowi, skoro już te zdjęcia dostajemy, by przyjrzał się takim budynkom, jak pałac Paca w Wilnie albo ambasada przy Unter den Linden w Berlinie. To są wizytówki, które chluby nam nie przynoszą, od lat się gada, że trzeba to odrestaurować (Wilno) albo przebudować lub zbudować na nowo (Berlin), i nic.
Bo nie ma pieniędzy.
Okazuje się więc, że w MSZ nie ma pieniędzy na sprawy poważne, za to na te drobniejsze jest aż nadto. Łyżeczką można podbierać…
Zresztą lista nieruchomości, które MSZ posiada i z którymi coś trzeba zrobić, jest dłuższa.
Mówi się przecież wiele, że przebudowy wymaga ambasada w Moskwie, że w zasadzie trzeba by ją wybudować od nowa. No, już wyobrażamy sobie te roboty… Jest też potrzebny nowy konsulat w Londynie. I to bardzo, bo liczba spraw, które przyszło mu prowadzić, przeszła oczekiwania nawet największych pesymistów…
Są też nieruchomości, z którymi nie za bardzo wiemy, co zrobić. Jest np. stara siedziba misji przy ONZ; ma być sprzedawana. No i teraz nasuwa się pytanie, czy warto sprzedawać ją w dzisiejszych czasach, kiedy mamy w USA bessę na rynku nieruchomości? To trzeba by skalkulować. Ale zdaje się, że decyzja została już podjęta – sprzedajemy.
Ciekawe, jak minister będzie to uzasadniał…
W ogóle to ciekawe, jak za parę miesięcy, prezentując w Sejmie główne kierunki polskiej polityki zagranicznej, będzie mówił o wielkiej porażce swojego czterolecia – tzn. o ruinach, które pod polską flagą straszą w sąsiednich krajach. Bo przecież od lat nic z tym się nie robi. Czy powie, tak jak mówi co roku, że „właśnie tym razem, już za parę miesięcy, sprawy ruszą z kopyta”?
Stoją w MSZ sprawy remontów; sprawy wyjazdów też specjalnie nie przyspieszają.
Na razie uzupełniane są mniejsze placówki. I tak szefowa Biura Rzecznika Prasowego jechać ma do Sztokholmu, by objąć stanowisko w Instytucie Polskim. Zanotujmy więc tylko, że to już druga pani, która wyjeżdża spod skrzydeł rzecznika. I teraz pytanie, czy jedzie dlatego, że taka dobra, czy dlatego, że taka słaba…
Będziemy też mieli nowego konsula w Manchesterze – zostanie nim dyrektor Biura Archiwum i Zarządzania Informacją Łukasz Lutostański. Dla niego też będzie to pierwsze konsularne doświadczenie.
Natomiast nie udała się inna przeprowadzka – bo jeśli chodzi o MSZ, to do Sejmu nie kandydował jedynie min. Sikorski, o mandat starała się również Aleksandra Klimont, pracownica Gabinetu Politycznego Ministra. Startowała pod Warszawą. I nic. Może więc pora wystartować w wyścigu o zagraniczną placówkę?

Attaché

Wydanie: 46/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy