Legenda Wieniawskiego

Legenda Wieniawskiego

To, że żaden Polak nie został laureatem konkursu skrzypcowego, ma być dowodem bezstronności jury?

Chopin czy Wieniawski? Pytanie wydaje się banalne, a odpowiedź oczywista. Chopin wielkim poetą fortepianu był, a Wieniawski tylko wirtuozem i popularnym kompozytorem, jakich wielu. Gdy jednak zaczniemy przykładać kryterium finansowe, warto zaznaczyć, że pierwsza nagroda w konkursie chopinowskim w 2010 r., która przypadła Juliannie Awdiejewej, wynosiła 30 tys. euro, tak samo jak pierwsza nagroda dla Koreanki Soyoung Yoon w zakończonym niedawno Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego.

Skrzypce najcenniejsze

Różnice pojawiają się w nagradzaniu dalszych miejsc – w konkursie chopinowskim druga nagroda wynosiła 25 tys. euro, a w konkursie im. Wieniawskiego tylko 20 tys., trzecie nagrody też się różniły na niekorzyść tego ostatniego. Może to wynika z faktu, że poznański konkurs skrzypcowy jest organizowany siłami wojewódzkimi, a konkurs chopinowski cieszy się wszystkimi przywilejami imprezy narodowej usytuowanej w stolicy.
Kiedy jednak spojrzymy na skalę trudności, musimy zauważyć, że granie na skrzypcach wymaga większego artyzmu niż gra na fortepianie. Instrument klawiszowy daje gotowy dźwięk – po naciśnięciu klawisza młoteczek uderza w strunę. Można uderzać łagodniej i ostrzej, ale na naturę dźwięku ma to ograniczony wpływ. Skrzypek natomiast od początku do końca tworzy tony palcami i uchem i nawet minimalne zwolnienie nacisku smyczka daje ogromne zmiany w naturze dźwięku.
I jeszcze jedno – pianista nie musi wozić swojego instrumentu; wszędzie, gdzie gra, stoją dobrze nastrojone i starannie konserwowane fortepiany. Skrzypek jeździ z własnymi skrzypcami i strzeże ich jak źrenicy oka, bo od tego zależy sukces artystyczny i osobisty.
Tutaj ciekawostka – w dniach XIV Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zgromadzono majątek rzędu 100 mln dol., bo cena jednego stradivariusa, guarneriusa, guadagniniego albo amatiego to ok. 6 mln dol., a są ponoć egzemplarze jeszcze droższe. Tymczasem prawie każdy z 50 uczestników imprezy miał jakiś cenny okaz starowłoski, najczęściej wypożyczony z państwowej lub prywatnej kolekcji.
Nawet zdobywca jednego z trzech równorzędnych wyróżnień (każde po 5 tys. euro), skrzypek z Kazachstanu Erzhan Kulibaev, przywiózł pięknego, inkrustowanego kością słoniową stradivariusa i kiedy odbierał nagrodę, na chwilę wręczył go zaufanej osobie, by potrzymała i nikomu nie oddawała. Skrzypek ten miał też poważny kłopot, gdy przed jednym z występów konkursowych stwierdził niewielkie uszkodzenie instrumentu z 1722 r., nazwanego „Rode” – najcenniejszego eksponatu na tym konkursie, ale obawiał się oddać go w ręce zatrudnionego przez konkurs lutnika, bo umowa z niemiecką firmą, od której wynajął skrzypce, zakazywała jakichkolwiek manipulacji przy nich.
Kulibaev, który w pięknym stylu zamykał konkurs, grając koncert Czajkowskiego, był jednym z faworytów i ulubieńcem publiczności, czy to z uwagi na powierzchowność i temperament, czy właśnie piękny i sławny instrument. Do ostatniej chwili przed ogłoszeniem werdyktu jury pod przewodnictwem Maxima Vengerova był typowany na zwycięzcę, z pewnością plasowany wyżej niż Japonka Miki Kobayashi, która ostatecznie wyjechała z Poznania z drugą nagrodą.
Kazachski skrzypek otrzymał zaledwie jedno z wyróżnień, ale nie powinien narzekać, bo prócz nagrody regulaminowej wręczono mu dodatkowy czek na 5 tys. euro i jeszcze nagrodę specjalną – kolejne skrzypce starowłoskie, chociaż tylko na rok. Znakomity lutnik brytyjski Florian Leonhard użyczył wybranemu finaliście konkursu skrzypiec włoskich Giovanniego Battisty Guadagniniego z 1779 r.
Trzecią nagrodę i 12 tys. euro otrzymał Niemiec Stefan Tarara, który dla odmiany był absolutnie pewny, że to on okaże się zwycięzcą.

Klęska czy taktyczna przerwa?

Jeden z krytyków muzycznych stwierdził, że dobrze, iż żaden Polak nie znalazł się w finale konkursu, bo to świadczy, że jurorzy byli sprawiedliwi i uczciwi. Zrobił tym aluzję do poprzedniego konkursu przed pięcioma laty, kiedy do finału przeszło ośmioro skrzypków, z czego pięcioro było Polakami. Agata Szymczewska zdobyła pierwsze miejsce, Anna Maria Staśkiewicz trzecie, Maria Machowska i Jarosław Nadrzycki ex aequo piąte, a Wojciech Pławner czwarte. Jednak dziś, po upływie kilku lat, wcale nie widać, aby ówczesne decyzje były błędne. Wszyscy polscy laureaci mają spore osiągnięcia i prezentują coraz wyższy poziom, Agata Szymczewska zaś, która w poprzednim konkursie w Poznaniu grała na pożyczonych XVIII-wiecznych skrzypcach Vincenza Panorma, dziś już ma

prawdziwego stradivariusa

(Cremona, 1680) z Niemieckiej Kolekcji Instrumentów.
Zresztą także obecni polscy uczestnicy konkursu nie mogą specjalnie narzekać, bo lista nagród dodatkowych, pieniężnych i rzeczowych, pozwala powiedzieć: udało się.
Maria Włoszczowska otrzymała nagrodę specjalną Maxima Vengerova – 12 indywidualnych lekcji u tego arcymistrza, występ na prestiżowym festiwalu oraz 1000 euro za wykonanie Bacha i jeszcze 2 tys. euro dla najlepszego Polaka. Joanna Kreft dostała nagrodę marszałka województwa i 12 tys. zł stypendium, Aleksandra Kuls 1,5 tys. euro od Wandy Wiłkomirskiej i 3 tys. euro od krytyków, Maciej Strzelecki 12 tys. zł stypendium, a Mateusz Smól 2,5 tys. euro. Nasza skrzypcowa młodzież jest poważna i odpowiedzialna, więc na pewno te nagrody zostaną przeznaczone na naukę i dalsze doskonalenie. Bo talentu nikt młodym muzykom nie odmawia.


★ „Legenda” Wieniawskiego to jeden z utworów obowiązkowych w konkursie.

Wydanie: 44/2011

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy