Lenie antykorupcyjne

Lenie antykorupcyjne

Po wyborach zapał do walki z nieprawidłowościami w procesie sprawowania władzy wyraźnie osłabł

Przed wyborami w 2007 r. zapowiedź walki z korupcją stanowiła jedno z najważniejszych haseł każdej partii, prześcigano się w pomysłach, jak należy to zrobić. Po wyborach politycy raptownie stracili zapał do realizowania antykorupcyjnych obietnic. I dotyczy to wszystkich ugrupowań parlamentarnych.
Największa odpowiedzialność spoczywa oczywiście na koalicji rządzącej. – W ciągu ostatniego roku nie powstały żadne projekty znaczących nowych ustaw mogących pomóc w walce z korupcją – podkreśla Grażyna Czubek z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego.

Czego nie zrobiono

A powinny powstać, bo lista tego, czego Platforma nie zrobiła, jest długa. Z raportu przygotowanego przez Antykorupcyjną Koalicję Organizacji Pozarządowych wynika, że:
– Nie powstała strategia antykorupcyjna czy choćby program zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. – Działalność ministra powołanego do nadzoru nad działaniami antykorupcyjnymi przynosi rozczarowanie. Został powołany resort, a rezultatów jego aktywności nie ma – mówi prof. Andrzej Zoll, oceniając pracę min. Julii Pitery.
– Nie został przesłany do Sejmu projekt ustawy antykorupcyjnej.
– Nie ma rozwiązań mających na celu skuteczną ochronę osób zgłaszających korupcję.
– Nie wyeliminowano stosowania uznaniowości w powoływaniu i odwoływaniu członków rad nadzorczych przez ministra skarbu.
– Nie wprowadzono konkursów na stanowiska w służbie cywilnej, lecz tylko „otwarty, konkurencyjny nabór”, co oznacza fundamentalną różnicę. – Szef służby cywilnej jest praktycznie podwładnym szefa Kancelarii Premiera. Rada Służby Cywilnej miała być niezależnym, zewnętrznym organem – jest zaś ciałem pracującym pod przewodnictwem podsekretarza stanu w Kancelarii Premiera – zauważa prof. Antoni Kamiński. Nie bez znaczenia byłyby tu osobisty autorytet i niezależność szefa służby cywilnej, ale sprawujący tę funkcję od kwietnia br. Sławomir Brodziński wspomnianych atrybutów jeszcze się nie dopracował.

Powoli do przodu

Trzeba jednak zauważyć, że PO zrealizowała projekt rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Zapewne utrudni to łagodniejsze traktowanie przestępstw korupcyjnych z udziałem polityków partii rządzących, nie należy jednak przeceniać znaczenia tego rozwiązania. – Walkę z korupcją należy prowadzić na przedpolu kodeksu karnego. Likwidować warunki, które prowadzą do przestępstwa korupcyjnego – wskazuje prof. Zoll.
Korzystną zmianą było też powierzenie Rządowemu Centrum Legislacji zadania tworzenia projektów ustaw, a nie, jak było wcześniej, tylko przygotowywania niewiążącej opinii na ich temat.
Do Sejmu trafił projekt ustawy o elektronicznym obiegu dokumentów w administracji, co może ułatwić załatwianie rozmaitych spraw przez interesantów.
Zlikwidowano także – z mocą od 1 stycznia 2011 r. – osiem państwowych agencji, wydających duże pieniądze w nie do końca sprawdzalny sposób.
Uniemożliwiono osobom skazanym prawomocnymi wyrokami za przestępstwo umyślne dostęp do pracy w administracji i samorządach.
Zmiany więc jednak następują – i mogą być skuteczniejsze od propagandowych kroków podejmowanych za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dodajmy dla porządku, że w koalicji jest też PSL, lecz ślady jego własnej działalności antykorupcyjnej są niezauważalne.

Opozycyjne dolce vita

PiS, najsilniejsza partia opozycyjna, ma wytłumaczenie swej bezczynności: jest w opozycji, więc niewiele może zdziałać. W istocie, trudno wtedy forsować nawet najlepsze pomysły – ale opozycja może przecież zgłaszać projekty i walczyć o nie, by konstruktywnie uczestniczyć w sprawowaniu władzy.
– I tak uważam, że ze swych inicjatyw wywiązaliśmy się w 150% – cieszy się poseł PiS, Łukasz Zbonikowski. Analiza pokazuje jednak, że partia ta wywiązała się najwyżej z… 13% obietnic. „Wskazać należy na rażący brak działań, w szczególności w zakresie administracji publicznej, gdzie na osiem obietnic tylko jedna (wprowadzenie zasady „jednego okienka” w administracji rządowej) została częściowo zrealizowana, i to na skutek inicjatywy Rady Ministrów”, stwierdza raport AKON analizujący przedwyborcze zapowiedzi.
Trochę lepiej wypadła druga z partii opozycyjnych, SLD. „Klub lewicy będąc w opozycji, nie dysponuje narzędziami do realizacji celów politycznych, jednak udało mu się przeforsować kilka rozwiązań”, stwierdza AKON. To lewica przygotowała, podchwycony przez PO, projekt rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. Lewica wniosła też projekt ustawy, przewidujący obsadzanie wyższych stanowisk w służbie cywilnej na zasadzie konkursów (naprawiając tym samym swój błąd, gdy za rządów Leszka Millera konkursy te zostały zawieszone). Nic się z nim jednak nie działo, gdyż posłowie PO i PSL zwlekali, aż rząd przygotuje własny projekt dotyczący służby cywilnej.
– Marszałek Komorowski nadużywał „zamrażarki”. Projekty opozycji leżały, dopóki rząd nie wykokosił się ze swym projektem, by splendor spłynął na nich – podkreśla pos. Marek Wikiński (Lewica).

Kryzys hazardowy

Niedawne uderzenie przygotowane przez CBA i gazetę, której ta instytucja udostępniła przeciek kontrolowany, trafiło w same szczyty PO-wskiej władzy.
– Gdyby służby CBA były szczelne, dziennikarze nie mieliby żadnych przecieków. Najprawdopodobniej – mówię tak z ostrożności procesowej – te przecieki zostały im dostarczone. Sprawcom przecieków zależało nie na doprowadzaniu sprawy do finału, lecz na przysporzeniu punktów ugrupowaniu czerpiącemu z tego polityczny zysk – mówi prof. Edmund Wnuk-Lipiński.
Pierwsza reakcja PO miała charakter obronny. Min. Pitera orzekła, że nie ma mowy o korupcji, min. Czuma zaś stwierdził (przecież nie z własnej inicjatywy), że Chlebowski i Drzewiecki absolutnie nie są winni. Zostało to wykorzystane przez premiera jako pretekst do zdymisjonowania go, w rządzie i klubie PO nastąpiło zaś trzęsienie ziemi.
– Reakcja polityczna była widoczna, posypały się dymisje. Słyszymy od pani Pitery: instrumenty są, procedury są, zawiódł czynnik ludzki. Ale my od trzech lat analizujemy tworzenie prawa w Polsce i widzimy, że zdecydowanie najbardziej nieprzejrzysty jest etap rządowy. Obawiamy się, że za kilka miesięcy usłyszymy o kolejnej aferze przy tworzeniu kolejnej ustawy – mówi dyr. Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego.
Nieformalne naciski przy tworzeniu ustawy hazardowej pokazują zaś, że zaniedbania w budowaniu barier przeciw korupcji potrafią się strasznie mścić.

Co poprawić w procesie tworzenia prawa przez rząd?
• Do każdej zmiany w projekcie ustawy już na etapie rządowym powinien być przypisany konkretny autor, by można było sprawdzić, kto jakie zmiany proponował i dlaczego.
• Konieczne jest usunięcie niespójności w ustawie lobbingowej, wprowadzającej ograniczenia dotyczące wyłącznie kontaktów z lobbystami zawodowymi. Ustawowe obostrzenia powinny dotyczyć wszystkich, którzy podejmują działalność lobbingową.
• Należy wyeliminować stosowanie delegacji ustawowej, przenoszącej proces legislacyjny z parlamentu na poziom ministerstw. Właśnie tam dochodzi do licznych nacisków niejawnych grup interesu.
• Przyśpieszony tryb legislacyjny, ograniczający możliwość wyrażania opinii o projektach przygotowywanych aktów prawnych, powinien być stosowany absolutnie wyjątkowo.
• Na ustosunkowanie się do zapisów projektów ustaw ministerstwa powinny przeznaczać minimum cztery tygodnie, a przynajmniej nie skracać terminu zapisanego w regulaminie pracy Rady Ministrów, czyli od 14 do 30 dni.
• Na wszelkie prośby o spotkanie skierowane do pracowników ministerstw, także przez zawodowych lobbystów, odpowiedzi powinny być udzielane na piśmie.
• Wysłuchania publiczne dotyczące projektów ustaw powinny być organizowane już na etapie prac rządowych, gdy zapadają kluczowe dla przyszłego aktu prawnego decyzje.
źródło: FB

Wydanie: 42/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy