Historia pewnej habilitacji

Historia pewnej habilitacji

Przemysław Czarnek w pracy habilitacyjnej traktuje poglądy Balcerowicza z najwyższą atencją

23 czerwca 2015 r. Rada Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego nadała dr. Przemysławowi Czarnkowi stopień naukowy doktora habilitowanego w dyscyplinie naukowej prawo. Uchwałę tę poprzedziło kilkumiesięczne postępowanie habilitacyjne, które pod pewnymi względami było dosyć nietypowe.

W 2015 r. obowiązywała nieco inna procedura habilitacyjna niż obecnie. Stopień naukowy nadawała uprawniona rada wydziału po pozytywnej rekomendacji komisji habilitacyjnej powołanej przez Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów, nazywaną dalej skrótowo CK. Pierwszą osobliwością postępowania habilitacyjnego dr. Czarnka był skład komisji habilitacyjnej. Racjonalnie zazwyczaj działająca CK tym razem wyznaczyła na jednego z recenzentów dr. hab. Dariusza Dudka – promotora pracy magisterskiej i doktorskiej Przemysława Czarnka. Nie jest to zabronione, ale od lat niespotykane, trudno wtedy bowiem o obiektywną ocenę dorobku habilitanta. Z podobnych powodów sekretarzem komisji nie powinien być dr hab. Rafał Biskup, nieco starszy kolega habilitanta z KUL, którego prace Przemysław Czarnek darzy „szczególną atencją”, jak napisał jeden z recenzentów.

Wybór innych członków komisji również był zaskakujący. Monografia przedstawiona przez Czarnka jako jego osiągnięcie habilitacyjne dotyczyła co prawda wolności gospodarczej, ale ściśle wpisywała się w domenę prawa konstytucyjnego. W Polsce jest wielu wybitnych prawników specjalizujących się w prawie konstytucyjnym, tymczasem w skład komisji weszło czterech specjalistów od prawa gospodarczego, jeden od prawa finansowego i jeden od prawa karnego, a jako jedyny „konstytucjonalista” – Dariusz Dudek. To tak, jakby habilitację z laryngologii oceniało czterech neurologów, ginekolog, psychiatra i tylko jeden laryngolog, będący mentorem habilitanta.

Naukowcy rozpoczynający postępowanie habilitacyjne powinni mieć pewien dorobek piśmienniczy i/lub wynalazczy, uzyskany po doktoracie. Dorobek naukowy Przemysława Czarnka w momencie rozpoczęcia tego postępowania był znikomy i taki pozostał. W jego dorobku piśmienniczym dominują artykuły opublikowane w mało znanym kwartalniku „Cywilizacja”, wydawanym przez lubelską Fundację Servire Veritati – Instytut Edukacji Naukowej. Nie jest to w żadnej mierze czasopismo naukowe. Oprócz artykułów w „Cywilizacji” są jeszcze prawne komentarze praktyczne, hasła w encyklopediach katolickich, noty biograficzne itd., trudno więc temu przypisać charakter naukowy. Zdumienie budzi również zaliczenie do dorobku naukowego tłumaczenia streszczeń artykułów naukowych. Wśród prac habilitanta nie można znaleźć ani jednej pozycji opublikowanej w liczącym się naukowym czasopiśmie prawniczym. Nie przedstawił on też spisu cytowań swoich prac, co jest wymagane. Czarnek stwierdził jedynie: „Mogę określić liczbę przypisów (cytowań) odnoszących się do moich publikacji (w tym współredagowanych przeze mnie monografii) na co najmniej 21”. Po pierwsze, mała liczba cytowań prac Czarnka świadczy o tym, że są one praktycznie niedostrzegane. Po drugie, artykuły habilitanta mogły być cytowane przez jego najbliższe otoczenie naukowe, co także wskazywałoby, że nie zyskały szerszego oddźwięku. Po trzecie, manipulacją jest uwzględnienie w cytowaniach odniesień do monografii współredagowanych przez Czarnka. Redagowanie monografii nie jest dorobkiem piśmienniczym, a cytowania odnoszą się nie do jej redaktorów, lecz do autorów prac zamieszczonych w monografii. Zresztą zaliczanie współredagowania monografii do dorobku piśmienniczego jest nieporozumieniem. Podsumowując, pracownicy naukowi z tak małym dorobkiem badawczym na ogół nie ośmielają się nawet myśleć o wszczęciu postępowania habilitacyjnego.

Poglądy społeczne Przemysława Czarnka są obskuranckie, zgodne z poglądami dużej liczby członków i zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast jego poglądy dotyczące gospodarki, wyrażone w monografii habilitacyjnej „Wolność gospodarcza – pierwszy filar społecznej gospodarki rynkowej”, są ordoliberalne. Ordoliberalizm postuluje wręcz balcerowiczowską koncepcję wolnego rynku. Zresztą, jak zauważył jeden z recenzentów, w swojej monografii habilitant traktuje prace Balcerowicza z najwyższą atencją. Ten sam recenzent stwierdził również, że cechą charakterystyczną monografii habilitacyjnej jest „absolutyzowanie przez Autora wolności gospodarczej, z kilkakrotnym i przesadnym akcentowaniem dążenia do zysku jako motoru przedsiębiorczości jednostki ludzkiej”. Troska o dobro przedsiębiorców przewija się przez całą monografię, co potwierdza choćby następujący cytat: „W warunkach społecznej gospodarki rynkowej zadaniem państwa w pierwszej kolejności jest troska o przedsiębiorcę”.

Recenzje habilitacji są dosyć krytyczne, ale w końcowych konkluzjach – pozytywne. Bardzo osobliwa jest recenzja Dariusza Dudka. Czuł się on zapewne niekomfortowo w roli recenzenta dorobku swojego ucznia i napisał bardzo szczegółową, 43-stronicową opinię. Była to chyba najdłuższa recenzja, jaka kiedykolwiek wpłynęła do CK, znacznie dłuższa niż autoreferat Czarnka opisujący jego osiągnięcia naukowe. W wielu miejscach autor tej opinii imponować może erudycją, jednak recenzja jest wewnętrznie sprzeczna. Po licznych pochwałach, np. „Wywody książki są w lwiej części merytorycznie bezbłędne”, autor poddaje tezy postawione przez Czarnka surowej krytyce, co więcej, wielokrotnie po prostu z niego kpi. Wygląda, jakby Dudek miał wyrzuty sumienia, że uczestniczy w tej nikczemnej z punktu widzenia etyki procedurze.

Na końcu należy sobie zadać pytanie, dlaczego wyznający tak liberalne poglądy gospodarcze Czarnek zgodził się być wojewodą w etatystycznym państwie PiS. Możliwe są dwie przyczyny: albo doznał olśnienia jak św. Paweł w drodze do Damaszku, albo jest po prostu cynicznym oportunistą. Jedno jest pewne, Czarnek musiał się stać hunwejbinem „dobrej zmiany”, aby zmazać grzech liberalnego myślenia o gospodarce i dzięki temu zaistnieć w środowisku PiS.

Fot. Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta

Wydanie: 43/2020

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 22 października, 2020, 09:51

    „Wolność gospodarcza – pierwszy filar społecznej gospodarki rynkowej”

    To w Polsce jest „społeczna gospodarka rynkowa” ?! Tak nieprawodobną bzdure mógł napisać tylko głupiec albo cyniczny, zakłamany propagandysta. O „społecznej gospodarce rynkowej” to można mówić w krajach Europy Zachodniej, gdzie państwo stoi na straży przestrzegania praw pracowniczych, a także interweniuje w gospodarke, kiedy tylko widzi, że jest to konieczne z punktu widzenia interesu społecznego. Kiedy na Zachodzie zagrożone upadkiem jest przedsiebiorstwo zatrudniające powyżej 10 osób, to natychmiast staje sie to przedmiotem troski i zainteresowania lokalnych mediów oraz polityków. Kiedy jest to przedsiebiorstwo zatrudniajce powyżej 100 osób, to debata przenosi sie na skale krajową, zaczynają sie interwencje rządu, czesto połączone z pomocą finansową (kredyty, cześciowa nacjonalizacja). W Polsce po 1989 roku upadały całe branże, zatrudniające dziesiątki tysiecy ludzi, zlikwidowano PGR zatrudniające pół miliona pracowników, a wszystko co miała do powiedzenia władza, to obrażanie ofiar tego „społecznego rynku”, zwalanie winy na nich albo na „komunizm”. Gdyby na Zachodzie zapanował taki „społeczny rynek”, to doszłoby tam do trzech rewolucji komunistycznych, a tacy „medrcy” jak Balcerowicz już po pierwszej z nich musieliby sie salwować ucieczką. Polakom nieprawdopodobnie sprano mózgi i chyba naprawde wierzą, że ta mieszanina kapitalizmu z pańszczyzną, ten panujący w Polsce system powszechnej pogardy i wyzysku to „normalność”, że tak jest „na Zachodzie”. To, czym Polska zasadniczo różni sie od Zachodu, to mentalność jej elit umysłowych. Na Zachodzie wywodzą sie one historycznie z różnych klas społecznych. W Polsce niemal wyłącznie z szlachty, a te z PRL-owskiego awansu społecznego przejeły szlachecką mentalność deptania wszystkich innych „podludzi”. Dlatego zachodnie elity są w swoich poglądach społeczno-gospodarczych zdecydowanie lewicujące i wrażliwe społecznie – wyciągneły bowiem wnioski z wielowiekowej konfrontacji pracy z kapitałem. Polskie „elity” pozbyły sie ideologicznego wroga w postaci PRL-owskiego socjalizmu, dlatego bez przeszkód zaprowadziły brutalny, pańszczyźniany kapitalizm, podlany nacjonalistyczno-katolickim sosem.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 22 października, 2020, 12:30

      Oto jeszcze jedna ciekawostka:

      „Czarnkowi doradzać będzie też prof. Paweł Skrzydlewski, który marzy o dekomunizacji uczelni
      – Do dziś na polskich uczelniach nie było autentycznej i prawdziwej dekomunizacji, usunięcia osób skorumpowanych, które sprzedawały siebie i swoją misję akademicką antyludzkim ideologiom komunizmu i socjalizmu, często połączoną ze zdradą narodową i służbą wrogiemu Polsce państwu, jakim było ZSRR – uważa Skrzydlewski” ,
      zrodlo: portal Onet: „Wszyscy ludzie Przemysława Czarnka”

      Zatem Czarnek wybrał sobie na współpracownika człowieka, który uważa, że „ideologia socjalizmu”, która ma w Polsce i na świecie tradycje siegającą XIX wieku, której istotą jest wrażliwość społeczna, egalitaryzm, ochrona najsłabszych, powszechny dostep do edukacji i świadczeń społecznych – otóż doradca Czarnka twierdzi, że taka ideologia jest antyludzka i służyła interesom ZSRR. Pytanie zatem – czyim interesom służy dziś podeptanie tego wszystkiego i systematyczne sprowadzanie Polaków do roli wyzyskiwanej siły roboczej wielkiego kapitału? I ta brutalnie wyzyskiwana siła robocza nadal uważa, że PiS sie o nią troszczy. Niepojete… Ale doskonale potwierdza moją teze, że polskie tzw. elity głeboko gardzą innymi klasami społecznymi i już od czasów KOR cynicznie nimi manipulują dla objecia i utrzymania władzy.
      Czy pan Skrzydlewski uważa również, że z uczelni powinno sie usunąć także tych, którzy OBECNIE wyznają antyludzkie (wedle niego) poglądy socjalistyczne? Jesli tak, to właśnie kończy sie w Polsce wolność słowa i poglądów.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Radoslaw
        Radoslaw 23 października, 2020, 09:28

        Jeszcze mi sie przypomniało – robotnicy w 1980 roku strajkowali pod hasłem „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Czy ich także – czyli całą „Solidarność” – Skrzydlewski zdekomunizuje, zakaże i usunie z przestrzeni publicznej?
        Przepraszam za moją hiperaktywność, ale nie moge pozostać obojetny wobec takiego zalewu głupoty i zakłamania.

        Odpowiedz na ten komentarz
  2. antypis
    antypis 22 października, 2020, 17:01

    Bo PiS jest „etatystyczny” tylko koniunkturalnie. Cała masa młodego narybku pisowskiego to skrajni neoliberałowie.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Jacko
    Jacko 24 października, 2020, 21:57

    Znam przynajmniej kilka przykładów postępowań habilitacyjnych z podobnym dorobkiem: od 6 do 9 tekstów. Różne uczelnie, nie tylko KUL choć na tym wydziale o którym piszemy to dość częsta praktyka. Ale zdarzają się też inne przypadki, w tym cykle 6 artykułów bez monografii. Niech autor poszuka…

    Odpowiedz na ten komentarz
    • jm
      jm 9 listopada, 2020, 16:55

      W recenzji Pana Bogusława Markowskiego poświęconej recenzjom/recenzentom w postępowaniu w sprawie o nadanie stopnia naukowego dr hab. Panu dr Przemysławowi Czarnkowi w odniesieniu do jednej – ale nader istotnej – kwestii została podana nieprecyzyjna informacja. Otóż od roku akademickiego 1994/1995 postępowania o nadanie stopnia naukowego i tytułu były regulowane (m.in.) Pismem Prezydium CK ds tytułu naukowego i stopni naukowych (dalej: CK), którego dyspozycje miały zagwarantować bezstronność i obiektywność oceny-oceniającego. W celu zapewnienia tychże CK „zabroniła” nie tylko wyznaczanie na recenzentów lecz także powoływania w skład komisji osób które m.in. miały współautorstwo publikacji z ubiegającym się o awans, promotorów w postępowaniach oraz. przełożonych. CK konsekwentnie stała na straży własnych regulacji; w przypadku innych niż Pana dr Czarnka Uczelnii. W tej sytuacji wyznaczenie i udział na recenzenta w postępowaniu awansowym dr Czarnka Pana prof. dr hab. Dariusza Dudka było sprzeczne z prawem – obarczone wadą prawną w postaci niewłaściwego obsadzenia Komisji habilitacyjnej. jm

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy