Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Śpiewająco przeszedł przez przesłuchanie w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Janusz Skolimowski, dyrektor Departamentu Konsularnego i Polonii. Będzie on ambasadorem na Litwie, na miejsce wracającego do Warszawy, na stanowisko szefa BBN, Jerzego Bahra.
No cóż, to było pewne zaskoczenie, bo raczej spodziewano się, że Skolimowski pojedzie na Łotwę, skąd latem tego roku będzie wracał Tadeusz Fiszbach. To miało ręce i nogi, Ryga leży na uboczu, więc nikt Skolimowskiego by tam nie ścigał, poza tym, to spokojny kraj, z dobrym połączeniem z Polską, no i z odnowionym budynkiem ambasady. Tymczasem rzuciło go do Wilna, na placówkę znacznie trudniejszą i bardziej eksponowaną. I to też ma ręce i nogi – bo nowy ambasador zna się na sprawach Polaków mieszkających poza Polską, zna się na sprawach wschodnich, no i ma ten bezpośredni sposób bycia…
Łatwość nawiązywania kontaktów pomagała mu przez lata, dziś Skolimowski należy do grona najbardziej wpływowych dyrektorów w MSZ. Wszystkich zna, ludzie chętnie przychodzą do niego na pogaduchy. Bądź co bądź pracuje w tym resorcie ponad 20 lat. Był dyrektorem Biura Łączności z Polonią, potem był ambasadorem w Irlandii (tam między innymi opiekował się ważnym VIP-em, który w Dublinie uczył się angielskiego…), a ostatnio, jako dyrektor Departamentu Konsularnego i Polonii, odniósł sukces, gdy bez większych perypetii, bardzo sprawnie, udało nam się utworzyć sieć konsulatów na Wschodzie.
I do tego ma trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Nie tak dawno odbyła się w Moskwie narada konsulów z regionu państw byłego ZSRR. Skolimowski nie chciał specjalnie tam jechać, ale się wybrał. I dobrze, bo ramię w ramię z ambasadorem Mellerem udało mu się zatrzymać pomysł, by konsulaty działające na obszarze byłego ZSRR zajmowały się również prawami człowieka. Pomysł może szlachetny, ale przecież niewykonalny…
W sumie wysyłamy do Wilna nie intelektualistę czy nawiedzonego ideologia, ale bardzo sprawnego zawodowca. No i ważnego dyrektora w MSZ.
Inny ważny dyrektor, który wyjeżdża za granicę, to Janusz Niesyto, szef Protokołu Dyplomatycznego. On też pracuje w MSZ od lat, zęby zjadł na tej robocie, zna pięć języków obcych, zaliczył kilka placówek i uratował polską dyplomację przed wielorakimi wpadkami. Niesyto ma być ambasadorem w Szwajcarii. Klucz jest więc tu także dość prosty – Berno to spokojna placówka. Człowiek pracuje w pięknym kraju, wszędzie ma blisko, no i stresów niewiele…
W MSZ komentują, że trochę go szkoda do tak spokojnej roboty, że przy jego kwalifikacjach można by go rzucić na bardziej frontowe placówki. Ale podobno Niesyto w ogóle nie chciał słyszeć o eksponowanych miejscach pracy, sam wybrał sobie Berno i tam chciał jechać, wychodząc pewnie z założenia, że tym samym zejdzie nowej władzy z oczu… Czym dał wyraz skromności i optymizmu zarazem…

Wydanie: 8/2007

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy