Liczenie Żydów

Liczenie Żydów

– Ilu, towarzyszu Staszewski, macie Żydów? – zapytał, zgodnie z relacją Stefana Staszewskiego (Teresa Torańska, „Oni”) Nikita Chruszczow. Indagowany odparł: – Nie wiem, kto siebie uważa za Żyda, a kto nie. Nigdy nas to nie interesowało. Chruszczow uznał to za błąd, tłumacząc, że w Związku Radzieckim mieszka 2% Żydów, wszędzie zatem, w tym w urzędach i na uniwersytetach, powinno ich być 2%.
Żydzi od początku byli obecni w polskim ruchu rewolucyjnym. Szymon Dik-
sztajn, członek Proletariatu, tłumaczył na polski pierwszy tom „Kapitału” Karola Marksa, a jego broszura „Kto z czego żyje” budowała świadomość klasową polskich robotników. Stanisław Mendelson zasiadł na ławie oskarżonych – m.in. z Ludwi-
kiem Waryńskim – w krakowskim procesie socjalistów, a w 1892 r. zakładał Polską Partię Socjalistyczną. Spoczywa na warszawskim cmentarzu Żydowskim. W tym samym miejscu znajduje się grób ideologa PPS Feliksa Perla. Nieznane jest miejsce pochówku zamordowanej w 1919 r. w Berlinie Róży Luksemburg – oponentki Lenina, założycielki Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, w której trzon aktywu stanowili żydowscy rewolucjoniści. Również nieznane jest miejsce spoczynku innego założyciela SDKPiL pochodzenia żydowskiego – Adolfa Warskiego, współtwórcy Komunistycznej Partii Polski, straconego w ZSRR w 1937 r.

W aparacie partyjnym

W okresie międzywojennym w Polsce działało nielegalnie wiele powiązanych ze sobą i podporządkowanych Kominternowi oraz Związkowi Radzieckiemu organizacji komunistycznych: KPP, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi, Komunistyczny Związek Młodzieży Polskiej oraz Czerwona Pomoc (pol-
ska sekcja Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom). W 1932 r.
– według działającego przed wojną pod auspicjami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Instytutu Naukowego Badania Komunizmu – w działalność komunistyczną w Polsce było zaangażowanych łącznie 25,6 tys. osób, nie licząc przeszło 6 tys. uwięzionych za komunizm.
Największy udział Żydzi mieli w Czerwonej Pomocy. Jak podaje prof. Paweł Śpiewak, w 1935 r. stanowili 90% 650-osobowej organizacji. W KZMP było ok. 30% Żydów. W 1931 r. w KPP do 22% członków było Żydami, a wśród delegatów na zjazdach partii – od 10 do 26% (w Polsce międzywojennej Żydzi stanowili 10-procentową mniejszość). W niektórych organizacjach dominowali – tak było m.in. w drugiej połowie lat 30. w Warszawie. W jednym z dokumentów KPP ubolewano: „…towarzysze żydowscy w miastach stanowią powyżej 50% organizacji. Tłumaczy się to przede wszystkim przewagą komórek w drobnym przemyśle, gdzie zatrudnieni są przeważnie Żydzi. W mniejszych miastach to ustosunkowanie przedstawia się gorzej. Są miasteczka, w których organizacja partyjna jest czysto żydowska”.
Żydzi odgrywali dużą rolę w kierownictwie partii. „W styczniu 1936 r.
na 30 członków i zastępców KC KPP
było 15 Polaków, 12 Żydów, dwóch
Ukraińców i jeden Białorusin, a łącz-
nie z członkami KC KPZB i KC KPZU
52 osoby, w tym 21 Żydów, 17 Polaków, ośmiu Białorusinów, pięciu Ukraińców”, pisze Paweł Śpiewak, podając, że w tzw. aktywie centralnym Żydów było 53%, w aparacie wydawniczym – 75%. W następnym roku w zmienionym 15-osobowym KC KPP znalazło się ośmiu Żydów i siedmiu Polaków. Identyczny był rozkład wśród 15 sekretarzy komitetów okręgowych partii.

Lista Stalina

W czasie wojny domowej w Hiszpanii walczyła, ponosząc wielkie straty, sformowana przez żydowskich komunistów kompania im. Naftalego Botwina (komunisty skazanego na śmierć i rozstrzelanego w 1925 r. we Lwowie za zastrzelenie funkcjonariusza kontrwywiadu, do dziś w Polsce zachowały się nazwane na jego cześć ulice).
Ślepe często podporządkowanie Kominternowi i Związkowi Radzieckiemu nie uratowało działaczy KPP. Stalinowskie represje objęły kierownicze gremia partii, przedstawicieli zwalczających się frakcji. Wśród zgładzonych byli zarówno Polacy, Ukraińcy, Białorusini, jak i „towarzysze żydowscy”: Saul Amsterdam, Łazarz Aronsztam, Izrael Gajst, Abel Kapota, Leon Purman, Abram Rozenszajn, bracia Henryk i Władysław Stein, Adolf Zalberg i wielu innych (wybrane nazwiska pochodzą z wydanej w 1989 r. książki „Tragedia Komunistycznej Partii Polski”).
Mimo represji to w ZSRR w czasie wojny ocalało najwięcej żydowskich komunistów z Polski. Ogółem – jak podaje Paweł Śpiewak – było ich
3 tys. Niektórzy brali udział w pracach Związku Patriotów Polskich i Centralnego Biura Komunistów Polskich (np. Jakub Berman i Hilary Minc). Przy ZPP utworzono Centralny Komitet Żydów Polskich, który działał także po wojnie (na jego czele stał m.in. Adolf Berman, brat Jakuba). Część żydowskich komunistów wracała do Polski w mundurach kościuszkowców, także jako oficerowie polityczni (wśród nich byli Zygmunt Bauman i Anatol Fejgin).
W składzie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego znalazł się przedwojenny żydowski komunista Hilary Minc, późniejszy minister przemysłu, wicepremier, jeden z trzech – obok Bolesława Bieruta i Jakuba Bermana – najważniejszych polityków w okresie stalinowskim. W Komitecie Centralnym PZPR w pierwszych latach jej funkcjonowania było ok. 6% Żydów (po wojnie stanowili ok. 1% ludności kraju – najwięcej, 250 tys., było ich w 1946 r., przed pogromem kieleckim).

W aparacie represji

Najwięcej emocji wciąż wywołuje udział Żydów w aparacie represji. Ich liczeniem zajmowano się zarówno w PRL, jak i w III RP. Dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu, wyliczył, że „w latach 1944-1954 na 450 osób pełniących najwyższe funkcje w MBP (od naczelnika wydziału wzwyż) 167 było pochodzenia żydowskiego (37,1%). Po likwidacji MBP w 1954 r. w powstałym na jego miejsce Kds.BP (Komitecie do spraw Bezpieczeństwa Publicznego – przyp. KP) liczba ta zmalała do 86 kierowniczych stanowisk (34,5%). W tym czasie (1944-1956) wśród 107 szefów i zastępców szefów wojewódzkich UB/Uds.BP (urzędów do spraw bezpieczeństwa publicznego) pochodzenie takie miało 22 oficerów (20,5%). Po uwzględnieniu innych wysokich stanowisk wojewódzkich UB/UdsBP: naczelników i zastępców naczelników wydziałów wynika, że najwięcej osób pochodzenia żydowskiego znalazło się w strukturach aparatu bezpieczeństwa w województwach: szczecińskim (18,7%), wrocławskim (18,7%), katowickim (14,6%), łódzkim (14,2%), warszawskim (13,6%), gdańskim (12,0%) i lubelskim (10,1%). W pozostałych województwach odsetek ten wynosił średnio ok. 7%, osiągając najniższy poziom w woj. zielonogórskim (3,5%)”.
W „Biuletynie IPN” nr 11 z 2005 r. zatytułowanym „Żydzi w Polsce Ludowej” Krzysztof Szwagrzyk zastrzegł, że choć „teza o dużym udziale Żydów i osób pochodzenia żydowskiego w kierownictwie UB (…) odzwierciedla fakt historyczny”, to wyniki jego badań nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, „w jakim stopniu liczby mogą stanowić argument w toczącej się już od wielu lat silnie emocjonalnej dyskusji”. Historyk zmienił zdanie. W ubiegłym roku „Nasz Dziennik” opublikował jego artykuł pełen nazwisk żydowskich funkcjonariuszy aparatu represji. Tym razem autor przekonywał, że pochodzenie etniczne ma znaczenie: „Wstępujący do UB Żydzi nie ukrywali swego pochodzenia. We własnoręcznie wypełnianych ankietach personalnych w rubryce »narodowość« wpisywali zazwyczaj »żydowska«. Dane takie ujawniali nawet ci, którzy już w okresie międzywojennym zerwali związki ze środowiskiem żydowskim i stali się gorącymi zwolennikami idei komunistycznej. Deklarację światopoglądową ujawniano natomiast w rubryce »wyznanie«, gdzie obok powszechnie używanego terminu »niewierzący« nie brakowało określenia »mojżeszowe«”.

NIE MA KOGO LICZYĆ

W 1968 r. Żydów postawiono przed wyborem: zostać czy wyjechać, tracąc polskie obywatelstwo. „Za pomocą szykan, zastraszania i pogróżek zmuszono do emigracji, bez prawa powrotu i na upokarzających warunkach”, pisze dr Alina Cała w niedawno wydanej książce „Żyd – wróg odwieczny?”. Od 1968 do 1971 r. z Polski – według akt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – wyjechało 12.927 osób. Wśród tych, które złożyły wnioski emigracyjne, było m.in. ok. 500 pracowników naukowych i wykładowców, 200 redaktorów i dziennikarzy, 60 pracowników radia i telewizji, 100 muzyków, plastyków i aktorów, w tym zespół Teatru Żydowskiego w Warszawie, oraz 26 filmowców. Wśród opuszczających kraj było 520 pracowników administracji państwowej oraz  204 posiadaczy „rent dla osób szczególnie zasłużonych dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”, które przysługiwały m.in. dawnym rewolucjonistom i przedwojennym komunistom.

Krzysztof Pilawski

Wydanie: 27/2012

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. johny
    johny 5 sierpnia, 2013, 19:34

    Jesli ktos im kazal wyjechac to nasz okupant czyli ZSRR.Bo Polska ostatni raz byla niepodlegla 1939r. Od tego czasu jestesmy ruska kolonia a teraz kondominium niemiecko-rosyjskim.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. ed
    ed 5 sierpnia, 2013, 20:22

    Z prostej matematyki wynika, ze 70 % to byli polacy.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. walerianda
    walerianda 11 sierpnia, 2013, 05:34

    Jest to opracowanie nierzetelne poierające się na danych tendencyjnych i stronniczej osobowości osób uznanych w tym materiale jako wiarygodne autorytety.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy