Skrwawione serce

Skrwawione serce

Serce zadrżało mi, gdy 17 czerwca czytałem na czołówce “Naszego Dziennika” bijący tytuł “Antykatolicka prowokacja” i pulsującą gniewem treść: “Najnowszą reklamę GSM PLUS określić można najkrócej – antykatolicka prowokacja. Umieszczona we wczorajszej “Gazecie Wyborczej” przedstawia ludzkie ramię z wytatuowanym sercem, otoczonym cierniem. Średnio wykształcony Polak od razu zidentyfikuje pasyjny symbol Najświętszego Serca Pana Jezusa. Niestety, jak się okazuje, nie należą do nich pracownicy GW”.
Dwa dni później wspomniana “Wyborcza” zamieściła protest biskupa Frankowskiego. Z protestu wynika, że redaktorem naczelnym gazety jest Adam Michnik. Legitymizujący się średnim wykształceniem, jak powszechnie wiadomo. On i redaktorzy “GW” nie tylko nie identyfikują symbolu pasyjnego, ale mają “najwidoczniej chorą wyobraźnię”. Nie wiedzą, że 15 czerwca “Polska zanosi modły za papieża Jana Pawła II, wieloletniego czciciela Serca Pana Jezusa. Nie wiedzą, że piątek, dzień zamieszczenia tej reklamy, to “dzień Męki Pańskiej”, a czerwiec to “miesiąc kultu Najświętszego Serca”. Bez żadnego zmiłuj się biskup zauważa, że dla redaktorów “GW” “Najmiłosierniejsze Serce Jezusa nic nie znaczy. Najwyżej może służyć do nabijania kasy”.
Zapewne z drżącym sercem, w imieniu katolickiej części koncernu Agora SA, pana biskupa gorąco przeprosił pan prezes Piotr Niemczycki. Wyjaśnił, że redakcja jedynie wydrukowała zleconą reklamę. Obok zamieszczono przeprosiny i wyjaśnienia Plus GSM. Zranione serce pochodziło z agencji Leo Brunett i nawiązywało do “popularnego w kulturze masowej motywu serca jako symbolu zranionej lub zawiedzionej miłości”.
Ostatnimi czasy w Polsce okazywało się, że przeróżne plakaty, reklamy mogą “obrażać uczucia religijne wszystkich katolików”. Facet z wyciągniętymi rękami z plakatu filmowego, bo przypomina ukrzyżowanego Chrystusa. Trójka innych facetów z reklamy, też z “Wyborczej”, bo przypomina ukrzyżowanych: Chrystusa i dwóch łotrów. Każde reklamowe skrzyżowanie, np. marchewki z kijem, zapewne może zranić katolickie serca biskupów, bo przecież w Polsce wszystko może się z Męką Pańską kojarzyć. Co więcej, często uczucia religijne obrażają organy ludzkie nieobecne w czasie Męki Pańskiej. Biusty damskie, pupy okryte majteczkami. Teraz często spotykany w Polsce tatuaż z sercem, nawiązującym do Męki Pańskiej, w reklamie rani uczucia. A w naturze, na męskich ramionach, już nie rani? Czy biskupi kiedyś zaprotestowali przeciwko takim tatuażom, żądali ich wydrapywania?
O tym, czy nastąpiła obraza uczuć religijnych ,winny decydować sądy. Cywilne, a nie biskupie. Redakcja “GW”, wycofując sporną reklamę, uczyniła precedens o cenzuralnym charakterze. Podobnie jak firma PLUS GSM. Zalegalizowano, upubliczniono autocenzurę przy projektowaniu reklam. Wypowiedzi bardzo ważnych w kulturze masowej. Prezes Niemczycki informuje też o “zwiększeniu kontroli nad dopuszczaniem reklam i ogłoszeń do druku”.
Znając wrażliwość serc polskich biskupów katolickich, czy nie warto by już wprowadzić w wydawnictwach i agencjach reklamowych instytucji “asystenta kościelnego”? Dopuszczającego do druku tylko te reklamy i ogłoszenia, które nikogo z hierarchii nie urażą. Nawet wydającego odpowiedni “imprimatur”, stempel “Dopuszcza się do druku”.

Wydanie: 26/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy