Lisiecki z kompasem

Lisiecki z kompasem

Nie szanuje się u nas ludzi. Oj, nie szanuje. Można w ciągu kilku miesięcy dostać wiele wyróżnień, a w eterze cisza. I gdyby Michał M. Lisiecki nie był właścicielem tygodnika „Wprost”, kto by wiedział, jak go kochają? Zawistnicy z innych tytułów milczą przecież jak zaklęci. Boli ich wątroba, gdy widzą, kto wyróżnia dawnego właściciela Platformy Mediowej Point Group, a dziś „polskiego wydawcę” z biało-czerwoną flagą na okładce? Nawet własna firma chciała wyróżnić Michała M. Lisieckiego, nominując go do Nagrody Kisiela w kategorii przedsiębiorca. Nie dostał. Ale faux pas nadrobił Matthew Tyrmand, syn pisarza, wyróżniając Lisieckiego Nagrodą im. Leopolda Tyrmanda. Złotą Odznaką Honorową docenił jego piłsudczykowskie cechy Instytut Józefa Piłsudskiego w Londynie. A Instytut im. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego przekazał Lisieckiemu godło, które wisiało w Londynie. Wielu by się przewróciło w głowie od tych sukcesów. Ale M.M.L. pozostaje sobą. I mówi, że „kieruje się misją i wewnętrznym kompasem moralnym”. Kompas to on ma. Wystarczy zobaczyć, kto wcześniej był Człowiekiem Roku „Wprost”– w latach 2008 i 2011 Donald Tusk, w 2012 r.  Bronisław Komorowski, a w 2015 r. Jarosław Kaczyński.

Wydanie: 2016 30/2016

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy