Jacek Kuroń i Karol Modzelewski odpowiadają stoczniowcom

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski odpowiadają stoczniowcom

Warszawa, 14 kwietnia 2002 r.

Zarząd Związku Zawodowego „Stoczniowiec”
Leszek Świętczak – przewodniczący
Tadeusz Czechowski – wiceprzewodniczący
Jan Szopiński – wiceprzewodniczący

Drodzy Panowie,

Czujemy się zobowiązani do publicznej odpowiedzi na Wasz list otwarty. Milcząc, wyparlibyśmy się własnych przekonań i własnej przeszłości.
Podzielamy wyrażoną w Waszym liście gorzką ocenę sytuacji ludzi pracy w wolnej Polsce. Wiemy, że niedawny strajk w Stoczni Gdynia toczył się przede wszystkim w obronie kolegów usuniętych dyscyplinarnie z pracy za udział w wiecu na terenie zakładu. Pracownicy domagali się tam przestrzegania przepisów BHP (w tym prawa do rękawic ochronnych i gorącego posiłku) oraz ludzkiego traktowania. Dyrekcja potraktowała ten wiec jako „nielegalne zgromadzenie”. Strajk, który nastąpił po dyscyplinarnych zwolnieniach uczestników wiecu, nie spełniał wymogów ustawy o sporach zbiorowych, ale był spontanicznym odruchem międzyludzkiej solidarności, działaniem w obronie elementarnych więzi społecznych. Zarząd Stoczni robił, co mógł, by tę solidarność zniszczyć. Na razie udało mu się wyrzucić z pracy Was trzech.
Jeżeli Zarząd Stoczni obwinia Wasz związek o zorganizowanie nielegalnego strajku, to może wnieść sprawę do sądu i czekać na rozstrzygniecie. Tymczasem Zarząd Stoczni uzurpował sobie prawo do samosądu, zwalniając dyscyplinarnie z pracy przywódców związku zawodowego. Jest to oczywiste pogwałcenie ustawy o związkach zawodowych. Zdumiewa nas, że Zarząd Stoczni przedstawia się w roli strażnika prawa, które sam otwarcie łamie.
Usuniecie przywódców związku zawodowego z pracy i uniemożliwienie im wstępu na teren przedsiębiorstwa jest pogwałceniem wolności związkowych. Próbuje się pod rozmaitymi pretekstami uniemożliwić związkowi „Stoczniowiec” prowadzenie statutowej działalności także poza terenem stoczni. Ochroniarze w asyście policji usunęli z parkingu przed bramą zakładu przyczepę kempingową, w której Zarząd „Stoczniowca” umieścił tymczasowo swoje biuro. Policja ukarała mandatem przywódców tego związku, gdy jeździli samochodem od jednej stoczniowej bramy do drugiej. Kiedy wreszcie Zarząd Związku Zawodowego ulokował się w namiocie w pobliżu stoczni, uniemożliwiano mu kontakt z pracownikami na wszelkie sposoby.
Oczekujemy, że minister spraw wewnętrznych, Krzysztof Janik, publicznie wyjaśni rolę państwowej policji w tej prywatnej wojnie pracodawcy, który usiłuje uniemożliwić działalność legalnemu związkowi zawodowemu. W każdym razie rząd SLD powinien szczególnie troszczyć się o to, by postępowanie policji nie kojarzyło się z podejmowanymi niegdyś w podobnej sytuacji i w podobnej intencji działaniami Milicji Obywatelskiej.
Wolności związkowe są istotną częścią praw człowieka. Przykład Stoczni Gdynia poucza, że wolnościom tym i prawom grozi dziś w Polsce niebezpieczeństwo. W warunkach masowego bezrobocia słabnie pozycja pracowników, wzrastają możliwości zastraszania ich przez pracodawców i łamania międzyludzkiej solidarności także pozaprawnymi czy zgoła bezprawnymi metodami. Należy wziąć to pod uwagę w dyskusji nad nowelizacją kodeksu pracy. W obliczu narastającego zagrożenia wolności związkowych prawne gwarancje ich respektowania powinny być wzmocnione i rygorystycznie egzekwowane, a nie osłabiane.
Znaczna większość prywatnych firm w Polsce od dawna i bez rozgłosu uniemożliwia powstanie na swoim terenie jakichkolwiek związków zawodowych. Część polityków i publicystów nie wstydzi się traktować tego bezprawia jako dowodu, że ruch zawodowy przeżył się i nikogo już nie reprezentuje. Zgadzamy się jednak, że wolności związkowe, jak wszelkie prawa człowieka, przysługują ludziom, a nie instytucjom czy organizacjom. Żaden pracownik nie powinien być pozbawiany wpływu na negocjowanie, zawieranie i kontrolę nad przestrzeganiem układu zbiorowego z tej tylko przyczyny, że jest człowiekiem niezrzeszonym. Pod tym względem obowiązujące w Polsce ustawodawstwo wydaje nam się ułomne. Zachodzi, naszym zdaniem, potrzeba wprowadzenia na wzór niemiecki wybieranej przez wszystkich pracowników, zarówno zrzeszonych, jak i niezrzeszonych, wspólnej rady załogi upoważnionej do negocjacji z pracodawcą. Rozwiązanie takie służyłoby ucywilizowaniu stosunków pracy i ochronie praw człowieka, które – jak widać na Waszym przykładzie – są łamane także w wolnej Polsce.

Z wyrazami solidarności

Jacek Kuroń
Karol Modzelewski

 

Wydanie: 16/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy