Listy

Listy

*Nareszcie
o Gałczyńskim!
Dobrze się stało, że w nr. 43 “Przeglądu” ukazał się wywiad z p. Kirą Gałczyńską, zawierający wiele wiadomości o życiu Jej Ojca, gdyż co najmniej od dziesięciu lat niewiele – a może i nic – nie pisze się o Konstantym I. Gałczyńskim, najwybitniejszym polskim poecie drugiej połowy XX wieku.
Jednak publikacja o różnych perypetiach życiowych Poety to nie najważniejszy temat i wspomniany artykuł nie może zastąpić publikacji o Jego twórczości. Twórczości jakże bogatej (ledwie mieszczącej się w pięciu tomach edycji “Czytelnika” z 1957 roku), niezwykle różnorodnej i oryginalnej, zarówno pod względem tematyki, jak i formy, i stylu literackiego, zupełnie nieporównywalnej z tym, co stworzyli inni nasi poeci, wcześniej i później.
Może więc redakcja “Przeglądu”, której nie obce są sprawy kultury, zechciałaby poświęcić także nieco miejsca na przypomnienie twórczości poetyckiej Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Jerzy Piaskowski, Kraków

*Piekło Życia
Konstantego Ildefonsa GaŁczyńskiego
Chwała Bogu, nie tylko krytycy czytali twórczość Gałczyńskiego. Miał on grono gorących entuzjastek. Uczestniczki Powstania Warszawskiego, następnie jeńcy wojenni w Stalagu
VI C i już po wojnie uczennice Gimnazjum i Liceum dla Ochotniczek 2 Korpusu (Porto San Giorgio – Foxley) wróciwszy po maturze do smutne, Ojczyzny, wielbiły jego poezję. Podbił nasze serca wspaniałą “Pieśnią o flagach”! Miło też było dowiedzieć się, że “ręce Księżniczki Krystyny” oglądał w tym samym Lingen, do którego zawiodła nas jakaś wycieczka. z wyzwolonego już Oberlangen (Karnego Obozu Jenieckiego Kobiet). Ileż radości dawała “Zaczarowana dorożka” “… ogórek, który nie śpiewa”, czy ta “pompa na placu, która gębą delfina stary świat przypomina – lecz na co?”. Mogłabym cytować w nieskończoność – i to z pamięci – dziesiątki tych perełek specyficznego humoru, które rozświetlały nam życie. Czytanie “Przekroju” to była przede wszystkim “Zielona Gęś”! Pure-non-sens? A może w najprostszej, lakonicznej formie coś bardzo mądrego! “… Czasem o byle cień człowiek zadręcza człowieka, a życie jak osioł ucieka”. Czyż nie warto tego przypomnieć Wielkim Współczesnym???
Droga Pani Kiro! – Może ten spontanicznie pisany list będzie Pani miły. Gwoli prawdy muszę dodać, że i na wielu studenckich imprezach Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu królowały “Skumbrie w tomacie”, “Angelologia i dal”, a podczas żeglarskich wypraw na mazurskie jeziora nie zapomniana Leśniczówka Pranie…
Maria Radomska, Rzeszów

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy