Listy od czytelników 5/2015

Listy od czytelników 5/2015

Jeszcze nie jest za późno
Z satysfakcją przeczytałem artykuł Leszka Konarskiego „Strach przed Oleksym” (PRZEGLĄD nr 4), który dotyczy niezrealizowanego projektu nadania Józefowi Oleksemu honorowego obywatelstwa Nowego Sącza. Byłem jedną z osób, które tę inicjatywę poparły. Opieszałość sądeczan, rozglądanie się wokół oraz lęk, czy ta decyzja nie urazi czyichś uczuć, były dla mnie niezrozumiałe. Zwłaszcza że zasługi Józefa Oleksego dla miasta jego urodzenia wszyscy znali i nikt ich nie kwestionował. Teraz, kiedy politycy różnych opcji wypowiedzieli się o zmarłym pozytywnie, wręcz ciepło, kiedy prezydent przyznał mu pośmiertnie wysokie odznaczenie państwowe, pojawiły się głosy, że może by tak pośmiertnie…

Bolesław Faron

Niech jaśniepaństwo spłacą długi
Jestem oburzony stanowiskiem sędziów, wyższych urzędników i polityków w sprawie zwrotu obiektów zabytkowych, o czym traktuje artykuł „Jaśniepaństwo odbierają” (PRZEGLĄD nr 4). Jeśli ci państwo tak stanowczo wypowiadają się za świętym prawem własności, niech zadbają, aby przed oddaniem tych obiektów upominający się o nie spłacili całe zadłużenie, które obciążało obiekty w chwili ich przejmowania przez państwo, łącznie z należnościami podatkowymi, a także zwrócili koszty ich odbudowy i utrzymania. Należałoby również rozważyć ewentualne sankcje za nielegalny wywóz zabytków za granicę (wobec byłych właścicieli Wilanowa już przedwojenne władze podjęły odpowiednie kroki prawne). Przejęcie obiektów było aktem sprawiedliwości dziejowej, a kiedy przegląda się listy tych, którzy po obu wojnach dźwigali Polskę z ruin, niewiele znajduje się na nich nazwisk osób ubiegających się dziś o zwrot majątków.

Stanisław Banaszewski

Jaśniepaństwo odbierają
Sprawa oddawania pałaców i domów w Warszawie świadczy o rządzących, którzy kochają II RP, ale nie chcą przyznać, że dekret reprywatyzacyjny ogłoszono już w 1921 r. i nie oddawano bezmyślnie majątków i budynków, lecz sprawdzano zasadność roszczeń. Przecież spadkobiercy Andrzeja Zamoyskiego nie otrzymali domu na rogu Świętokrzyskiej i Nowego Światu ani pałacu na zapleczu, mimo że stamtąd w powstaniu styczniowym dokonano zamachu na Berga. Nie zwracano niczego, co uznano za obiekt użyteczności publicznej. Napisałam o tym artykuł, ale u nas nadal działa cenzura i np. „Gazeta Wyborcza” odmówiła publikacji pod pretekstem, że jest za długi, a skrótu nie zaproponowano. Artykuł ukazał się w miesięczniku „Kraków”. Arystokraci współpracowali z zaborcami, otrzymywali od nich tytuły, którymi dziś się szczycą (są o tym książki Szymona Konarskiego wydane w Paryżu). Właściciele majątków siedzieli w Petersburgu, niczego im nie konfiskowano, bo w ruchu niepodległościowym nie uczestniczyli. Przodek Krasińskich był sługusem Paskiewicza, o przeszłości Branickich nie warto pisać, a teraz mają czelność żądać „własności”, którą nie oni podnosili z ruin. Nie mówię już o czyścicielach kamienic, zabieraniu boisk i szkół, powoływaniu „kuratorów”, którzy do XXII w. mogą szukać spadkobierców. Wielu na braku ustawy o reprywatyzacji zbija dziś kolosalne majątki.
Wiktoria Śliwowska

Wydanie: 5/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy