Listy od czytelników nr 12/2018

Listy od czytelników nr 12/2018

Ukrainiec – pracownik drugiej kategorii
Znam przypadek, kiedy pod pretekstem „inni czekają na twoje miejsce” polski pracodawca wymagał, aby pracownik z Ukrainy pracował po 12 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu i… na czarno! Bez ubezpieczenia na budowie. Pewnie gdyby pracownikowi coś się stało, pracodawca zostawiłby go na przystanku i zadzwonił po pogotowie. Niewiarygodna pazerność polskich dorobkiewiczów – kazać pracować ludziom, jak w XIX w. Gdzie te podobno wyższe niż gdzie indziej normy moralne? Dno.

Pawel Bieńkowski

Ukraińcy są traktowani tak samo, przez ostatnie 30 lat polscy pracownicy w Polsce. Tylko wtedy lewica była na jedno oczko ślepawa.

Piotr Bożejewicz

A może jest inaczej? Ukraińcy są traktowani tak samo nieludzko jak Polacy we własnym kraju. Różnica jest taka, że Ukraińcy potrafili nagłośnić patologię, do czego zgnojeni Polacy już nie są zdolni. Najwyraźniej Ukraińcom jeszcze godności nie zniszczono mimo bardzo trudnej sytuacji na Ukrainie.

Laura Hailer

Należy traktować wszystkich obcokrajowców pracujących w Polsce na tych samych warunkach i zasadach co Polaków. To oni tam na Ukrainie mówią o nas dobrze lub źle. Za porzucenie chorego pracownika, a tym bardziej obcokrajowca, powinno się karać od pięciu lat wzwyż.

Magdalena Chrobak-Pliszka

Nie było PRL
W roku 1997, po 44 latach pracy, zostałem emerytem. Ponieważ ustalona wysokość emerytury nie była oparta na moich rzeczywistych zarobkach z powodu zniszczenia dokumentacji przez zatrudniających, zacząłem dochodzić swojego, by wreszcie dowiedzieć się w sądzie apelacyjnym, że nie muszę otrzymywać wszystkiego, bo tego nie napisano w ustawie. Nie rozumiałem. Ale obecnie dzięki premierowi Morawieckiemu już wiem, jaki byłem naiwny, domagając się należnej emerytury za pracę w państwie, którego nie było. To w odniesieniu do siebie. Ale nadal nie rozumiem, dlaczego chce się degradować wiadomych generałów, którzy przecież byli generałami w państwie nieistniejącym. Czy następcy premiera Morawieckiego będą mogli ustanowić, że nie był on premierem?

Jan Leśniewski, Warszawa

Historia pewnego żołnierza
Po lekturze artykułu Arkadiusza Panasiuka „» Bury« jak zombie” (PRZEGLĄD nr 10) pomyślałam, że muszę opowiedzieć pewną historię, pośrednio wiążącą się z tematem powojennej partyzantki na Podlasiu. Mój ojciec urodził się w Supraślu w 1932 r. W czasie wojny stracił oboje rodziców – jego ojca rozstrzelali Niemcy, matka zginęła w 1945 r. w wypadku (potrącił ją jadący motocyklem oficer radziecki, uderzyła głową o kamień i po trzech dniach zmarła). Zaraz po wojnie losy rzuciły ojca i jego dwóch braci do Legnicy, gdzie mieszkał aż do śmierci. Do Supraśla zdecydował się pojechać dopiero w 1974 r. (wcześniej wspomnienia wojenne były zbyt bolesne), a potem już całą rodziną jeździliśmy tam na wakacje. Kiedyś zawędrowaliśmy na skraj lasu brzozowego. Pod brzozami zobaczyliśmy grób porośnięty trawą, z prostym drewnianym krzyżem (o ile pamiętam – prawosławnym, ale nie jestem pewna). Na grobie były świeże kwiaty ogrodowe. Widać było, że ktoś z wioski systematycznie tam przychodzi. Ale nie było tabliczki z imieniem, nazwiskiem, datami urodzin i śmierci. Zapytałam ojca, czy wie, kto tam jest pochowany. Myślałam, że może ktoś rozstrzelany przez Niemców, jak mój dziadek. Jednak ojciec opowiedział mi, że było inaczej. W tej wsi u starszych ludzi, którzy na wojnie stracili syna, zatrzymał się na rekonwalescencję ranny, czy też chory żołnierz radziecki, którego jednostka pomaszerowała dalej, na Berlin. Gdy wyzdrowiał – pomagał w gospodarstwie. To było już w 1945 r. Ten chłopak mógł wkrótce wrócić do swoich – gdzieś do Moskwy lub Orła, Briańska lub Kijowa. Ale nie wrócił, bo przyszli polscy „leśni”, wywlekli go z chaty pod las i zastrzelili. To był zwykły żołnierz, nic nikomu niewinny. Gdzieś tam czekała może matka, może siostra, dziewczyna, ojciec, brat… Pewnie nigdy się nie dowiedzieli, co z nim się stało. Ojciec nie wiedział też, co się stało z rodziną, u której mieszkał ten żołnierz. To sporo mówi o „wyklętych”, o ich „bohaterstwie”.

Maria Doroszkiewicz, Wrocław

Co czekało „Poloków” na Śląsku?
Jestem „ta Polka” na Śląsku. Mąż był „ten Polok” na kopalni w dozorze. Był na Śląsku czas, kiedy nielicznym Ślązakom chciało się studiować i w związku z tym nie wszyscy mogli zajmować kierownicze stanowiska. Ślązacy w tych czasach najczęściej kończyli zasadniczą szkołę zawodową – głównie górniczą – i fizycznie pracowali na dole.

Przed stanem wojennym zrobiła się tutaj bardzo niemiła i groźna atmosfera. Mówiono: „My wam pokożymy, czyj jest Śląsk. Wszystkie Poloki na latarnie”. Gdyby nie stan wojenny i gen. Jaruzelski, u nas byłoby to, do czego potem doszło w Jugosławii. Przeżyłam to, widziałam nienawiść i rzeczywistą chęć wieszania na latarniach wszystkich przyjezdnych. Teraz do pasji doprowadzają mnie spekulacje ludzi, którzy nie przeżyli, nie widzieli, ale mają ustalone przez prezesa zdanie na temat stanu wojennego. Pana Frasyniuka cenię. Boli mnie to, co przeżył, ale wiem też, co czekało „Poloków” na Śląsku w tym czasie. Wiem też, że o tym trzeba powiedzieć. Moja znajoma Ślązaczka miała w tym czasie syna w wojsku i modliła się, żeby nie wybuchła wojna.

ElWi

Afrodyta, nie Wenus
Zdjęcie do artykułu „Fetysze Greków i Rzymian” (PRZEGLĄD nr 10) podpisano: „Wenus Kallipso”, czyli Wenus z pięknymi pośladkami. W rzeczywistości to posąg Afrodyty. Przydomek tej bogini to Kallipygos (po grecku kalós – piękny, pyge – pośladki). Kalipso była nimfą mieszkającą na wyspie Ogigii, córką Atlasa, u której Odyseusz po rozbiciu statku i śmierci towarzyszy spędził siedem lat.

Rafał Dylewski, Gliwice

Od redakcji: Dziękujemy za wyjaśnienie. Jednocześnie pragniemy poinformować, że podpis do zdjęcia pochodzi z książki Adama Węgłowskiego „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności”, której fragment stanowi opublikowany artykuł.

Przepraszamy
W tekście prof. Mariana Dobrzyńskiego błędnie napisaliśmy, że firma G4S zatrudnia ponad 620 osób. W rzeczywistości firma G4S zatrudnia ponad 620 tysięcy osób. Autora i Czytelników przepraszamy.

Wydanie: 12/2018

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy