Listy od czytelników Nr 15/2016

Listy od czytelników Nr 15/2016

Od pigułki do klauzuli sumienia
Bardzo zamożne mamy społeczeństwo, skoro zdaniem pana ministra kobiety stać na nadużywanie pigułek po 100 zł sztuka. Gdy w artykule „Aborcja pigułki” (PRZEGLĄD nr 14) czytałem o przypadku kobiety, która nie mogła kupić pigułki w swojej miejscowości, przypomniała mi się sprawa klauzuli sumienia aptekarzy. Upadła ona w poprzedniej kadencji, ale może wrócić. A co do pigułki „po”, uważam, że to będzie tylko sprawa kasy. Ponieważ liczy się czas, trzeba będzie szukać prywatnego gabinetu i zapłacić za receptę.
Grzegorz Toryński


Biznes firm farmaceutycznych
W artykułach „Chcemy żyć” i „Trudno być rzadkim przypadkiem” (PRZEGLĄD nr 11) słusznie wytknięto obojętność państwa na problemy pacjentów cierpiących na choroby rzadkie. Odnoszę jednak wrażenie, że niesłusznie pominięto winę firm farmaceutycznych, które dyktują ceny leków. A potrafią one przyprawić o zawrót głowy. W przypadku niektórych enzymatycznych terapii zastępczych mowa jest o ponad 2 mln zł rocznie za leczenie jednego pacjenta. Coraz częściej się zdarza, że nawet najbogatsze państwa nie są w stanie sprostać wydatkom generowanym przez ceny niektórych nowych farmaceutyków, nie tylko stosowanych w chorobach rzadkich. Tymczasem producenci nie są w żaden sposób rozliczani z tego, na jakiej podstawie kalkulują ceny leków. Standardowym wytłumaczeniem wysokości żądanych cen są koszty ponoszone na badania, tyle że wydatki na nie stanowią zaledwie kilkanaście procent przychodów gigantów tej branży (i zazwyczaj są mniejsze niż wydatki na cele marketingowe). Z tego powodu przemysł farmaceutyczny od dawna należy do najbardziej dochodowych na świecie. Niestety, organizacje pacjentów korzystają z hojnej pomocy firm farmaceutycznych i nie zauważają, że to właśnie producenci odpowiadają za część problemów, z którymi walczą chorzy i ich rodziny. Tymczasem bez wsparcia tych organizacji, a tym bardziej przy ich wrogim nastawieniu, państwo jest na słabej pozycji w negocjacjach cenowych z farmaceutycznymi gigantami.
E.K. (nazwisko do wiadomości redakcji)


Kto się upomni o junaków?

Chcę podziękować panu Antoniemu Furchetowi za przypomnienie organizacji Służba Polsce, która prowadziła hufce pracy. Junacy pracowali wszędzie – ciężko i w niebezpiecznych warunkach. Odgruzowywali i budowali stolicę, mając do dyspozycji włas­ne ręce, łopaty i taczki. Ja też byłam junaczką i zostałam skierowana na wykopki do kombinatu PGR Pszczółki (wówczas województwo gdańskie). Cieszyliśmy się co wieczór, licząc, ile zebraliśmy przyczep ziemniaków, ile ton. Nikt nie pytał o zapłatę, wdzięczność. Wspominam te czasy jako wspaniałe.
Czytając prasę, dowiaduję się, ilu mamy patriotów, zasłużonych działaczy, kombatantów, więc postanowiłam upomnieć się o uznanie wkładu junaków z SP w odbudowę kraju. Napisałam list do marszałka Sejmu (wtedy Ewy Kopacz) z prośbą o uznanie naszej pracy. Po bardzo długim czasie otrzymałam króciutką odpowiedź z obietnicą, że pani marszałek kiedyś to przedstawi, ale nigdy nic na ten temat nie słyszałam.
A przecież dokonano prawdziwego cudu pod każdym względem: zbudowano przemysł, oświatę, służbę zdrowia. Trudno bez irytacji słuchać polityków, którzy cynicznie twierdzą, że ci ludzie pracowali dla „komuny”.
Wielu dotknęła i nadal dotyka krzywda. Rolnicy mieli obowiązkowe dostawy zboża i żywca, część oddawali za półdarmo. Czy ktoś się o nich upomniał? Nawet PSL milczało i w dalszym ciągu milczy w tej sprawie.
Jak długo będzie się obrażać pokolenie moich rodziców, moje i następne? Wypracowaliśmy olbrzymi majątek narodowy, na którym dokonano wielkiego sabotażu gospodarczego. Sprzedając go, nie brzydzono się tym, co zbudowaliśmy. Jestem za tym, aby biedni, uczciwi ludzie zostali docenieni (nie chcemy pieniędzy), a ci, którzy wszystko zniszczyli i rozgrabili, otrzymali karę od następnych pokoleń.
Nazwisko i adres do wiadomości redakcji

Wydanie: 15/2016 2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy