Listy od czytelników nr 16/2015

Listy od czytelników nr 16/2015

Były huty, są ruiny

Jestem byłym hutnikiem w Hucie Szkła Gospodarczego „Hortensja” w Piotrkowie Trybunalskim. W 1985 r. moja huta została odznaczona Orderem Sztandaru Pracy I klasy. Upadła po 1990 r., choć 25% produkcji wysyłała do USA i należała do najlepszych w Europie. Jej los podzieliły także Huta Szkła Okiennego „Kara” i Huta Szkła „Feniks”. Każda z tych piotrkowskich hut miała ponad 100 lat. Pracowały za cara i Hitlera, ale nie mogły za Balcerowicza. Dziś są ruinami. A w Piotrkowie jest 7 tys. bezrobotnych. Polacy są zadowoleni!

Jerzy Stępniak, Piotrków Trybunalski

Konieczna praca u podstaw

W nawiązaniu do listów z ostatniego PRZEGLĄDU „Kiedy pójdziemy po rozum do głowy” oraz „Brudna atmosfera” chcę wspomnieć, że Polacy od wielu lat przejawiają cechy zespołu depresyjno-maniakalnego. Te wszystkie podnoszone w listach cechy przewijają się w historii Polski od ok. 300 lat z różnym natężeniem. Norwid trafnie pisał, że Polacy wykazują 100% energii fizycznej, a tylko 3% inteligencji. Cóż się więc dziwić, że tak idiotycznie, a przy tym podle zachowują się w sferze polityki zagranicznej, szczególnie w relacjach z Rosją. Cóż się dziwić, skoro wielu polskich profesorów, akademików sprawiało wrażenie, że wierzy w tzw. religię smoleńską (…). O nędznym poziomie czytelnictwa tylko wspomnę. Niestety, mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę z tego stanu rzeczy. Ma się wręcz wrażenie, że jest niemało polskich profesorów, którzy zachowują się, jakby zaprzeczali teoriom Darwina i Kopernika. Dwie najlepsze polskie uczelnie są na ok. 400.-450. miejscu, wiele z Azji i Afryki je wyprzedza. Polska, groteskowa megalomania, chce wierzyć, że naprawdę jesteśmy na europejskim poziomie. W tym zacofanym, mętnym klimacie mentalnym i przy powszechnym braku odwagi cywilnej jedyną metodą jest permanentne drążenie oczywistych prawd, metodyczne punktowanie i wyszydzanie głupoty. Po prostu praca u podstaw. Ta filozofia przetacza się od 200 lat! Niestety, skutki są mizerne. I może być jeszcze gorzej, co widać po obecnym stanie języka polskiego: moderny, performer, mainstreamowe media, obciach… A polscy słynni językoznawcy, profesorowie Miodek i Bralczyk, głoszą, że to normalne, „metajęzyk”. I ten kundlizm! Jakież to żałosne!

RA, Toruń

Przemysł lotniczy w PRL

Serdeczne podziękowania za wydanie „Polski Ludowej 1944- -1956”. Słusznie zauważył w niej prof. Dariusz Jarosz, że należy dostrzec różnice między „kremlowskimi i warszawskimi decyzjami” a codziennym życiem społeczeństwa. Rację ma też prof. Michał Śliwa, twierdząc, że „w normalnym życiu nie można utożsamiać reżimu ze społeczeństwem i jego zachowaniami”. Można mnożyć przykłady. Jeden z nich to niewykonanie zaleceń Układu Warszawskiego (!) o ujednoliceniu szkoleniowego sprzętu lotniczego. Nie zgodziliśmy się na samolot L-29 Delfin produkcji czechosłowackiej i pozostaliśmy przy swoim TS-11 Iskra polskiej konstrukcji prof. Tadeusza Sołtyka, produkowanym w Mielcu. Przypomnę, że tylko w Mielcu w latach 1945-1989 wyprodukowano 15 266 samolotów (jeden samolot dziennie!), rozpoczynając produkcję z trzema inżynierami, 27 technikami i ok. 800 pracownikami. Oddaliśmy III RP ponad 20 tys. pracowników, w tym ok. 2,5 tys. z wyższym wykształceniem i kilku doktorów nauk. III RP nie skorzystała. Podzielono fabrykę na kawałki, sprywatyzowano i koniec. W PRL mieliśmy rozbudowany przemysł obronny. Teraz mamy niewiele i „prężymy muskuły” w imieniu NATO przeciwko Rosji. Międzynarodowy kapitał się cieszy, że na nasze zbrojenia będą płynęły coraz większe pieniądze.

Kazimierz Królikowski, Mielec

Wydanie: 16/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy