Wspomnienie i… Święto Matki

Wspomnienie i… Święto Matki

Mija 4. rocznica odejścia na wieczną wartę gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 24 maja 2014 r. o godz. 15.24 przestało bić serce Generała – na 2 dni przed Dniem Matki i przed 26. rocznicą oddania do użytku Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Każdego roku w Dniu Matki dzieci składają życzenia, wypowiadają słowa rzadko używane w codziennych rozmowach. Zazwyczaj są one ich najskrytszą tajemnicą. Dorośli, gdy już nie mogą usłyszeć „moja córko, mój synu” – udają się na groby swoich Matek, by tam w ciszy wypowiedzieć, co tkwi w pamięci, ukryte „na dnie serca”.

Matka była przystanią i ostoją

Zastanówcie się Państwo Czytelnicy – co dziś chcielibyście powiedzieć tym najbliższym i najdroższym Wam Osobom. Zwróćcie swe myśli, wspomnienia ku Matkom, które szczęśliwe, urodziły dzieci właśnie w Szpitalu Matki Polki (o inicjatywie jego powstania pisałem na łamach „DT” 7-8 marca 2018). 30 lat temu, w dniu oddania do użytku, Generał udzielił radiowego wywiadu, m.in. mówiąc: „Chyba każdemu jest trudno mówić o Matce bez wzruszenia. Wyrosłem w rodzinie tradycyjnej, toteż Matka w moich najwcześniejszych latach była przystanią i ostoją. Moja Matka była dobrym człowiekiem, o dużej kulturze i wrażliwości. To także Jej przede wszystkim zawdzięczam, jak zresztą miliony Polaków przede mną i po mnie – ów znany od pokoleń wierszyk: Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł Biały… Ale kiedy uczyłem się tych prostych słów, nie sądziłem, że dalszy ciąg, ten o krwi i bliźnie, stanie się i moim udziałem”.

Pierwsze dziecko…

Na Plenum KC PZPR w grudniu 1988 r. Sekretarz Generalny Rady Obywatelskiej, Józef Niewiadomski, otrzymał informację, iż w Szpitalu Matki Polki urodziło się pierwsze dziecko, spodziewane jest kolejne. Karteczka z taką informacją za pośrednictwem Józefa Czyrka dotarła do Generała, który po zakończeniu wystąpienia odczytał ją, nie kryjąc swego wzruszenia. Zebrani wiadomość przyjęli na stojąco oklaskami. Józef Niewiadomski w kuluarowej dyskusji był zasypywany pytaniami, prowadzącymi do przypomnienia, „jak to było z tą decyzją i budową”. Opowiadał, jak to On – „łódzki gawędziarz”, taka dobra, ale uparta dusza – obiecał Generałowi, że za 4 lata (na tyle zaplanowano budowę) będzie szpital, i słowa dotrzymał! Codziennie na budowie „wszędzie było Go pełno”. Teraz nie szczędził słów uznania łodzianom (każdy zakład pracy przyjął za punkt honoru społecznie pracować na budowie), budowniczym, ofiarodawcom i żołnierzom Wojska Polskiego. Mówił o wspólnej inicjatywie ówczesnego Rektora Akademii Medycznej w Łodzi, prof. Leszka Woźniaka, i Komendanta Wojskowej Akademii Medycznej, gen. bryg. prof. Władysława Tkaczewskiego – przygotowania pierwszego zastępu lekarzy, personelu pomocniczego oraz obsługowego. Szpital oddany do użytku służby zdrowia 26 maja 1988 r., po półrocznym okresie „uruchamiania”, podjął „służbę matce i dziecku” w pełnym wymiarze. Ofiarnie pełni ją już 30 lat. Na tydzień przed jubileuszem, gdy piszę tekst – media informują o niezwykłym przypadku. Matka w 14. tygodniu ciąży, po wypadku samochodowym (uraz mózgu) będąca w śpiączce farmakologicznej, przez cesarskie cięcie urodziła wcześniaczkę (28 tygodni), Nikolę, pod medyczną opieką zespołu prof. Szaflika. Zdrowe dziecko jest w domu, po 3 miesiącach intensywnej opieki w Szpitalu Matki Polki (niedawno Jerzy Owsiak szpital doposażył w specjalne łóżka).

Z pamięci usunąć się nie da…

Inskrypcja „Pomnik-Szpital Centrum Zdrowia Matki-Polki wznoszony z inicjatywy przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego dla uczczenia trudu, poświęcenia i bohaterstwa matek polskich – fundowany przez Polaków z kraju i zagranicy” na głazie przed Szpitalem została wydłubana, prawdopodobnie po marcowym tekście w „DT”. Redaktor naczelny „Przeglądu”, Jerzy Domański, w komentarzu do tego faktu m.in. napisał „Jakiemuś pisowskiemu namiestnikowi przeszkadzała prawda o tym, że pomnikiem może być szpital. Że mądra władza nie wydawała kiedyś kasy na siebie, ale na zdrowie. I że ta władza tak szanowała Matki Polki” (P nr 15 z 2018). Ponieważ nie jest możliwe usunięcie Szpitala z przestrzeni publicznej, to chociaż ci, którzy przekroczą jego bramy, szukając pomocy dla zdrowia i życia matki i dziecka – niech przynajmniej nie wiedzą, jakie są jego „korzenie”. Jak oceniać to w kategoriach ludzkich, społecznych i chrześcijańskich – zostawiam Czytelnikom. Państwo Czytelnicy – czy tę prawdę w Waszych rodzinach, domach można usunąć z pamięci jak napis z kamienia? Czy wiedząc o osiągnięciach niebywałego w historii pomnika nie warto w głębi serca postanowić o podjęciu inicjatywy, jak uhonorować jego jubileusz? Będzie to przecież najpiękniejszy prezent składany także naszym matkom i dzieciom, nam samym…

„Jeśli czas nie ugasił gniewu lub niechęci”…

Że inicjator Pomnika, gen. Wojciech Jaruzelski i WRON, która patronowała jego budowie, nieomal nie zostali zdegradowani – wiadomo. Przez ostatnie 4 lata szczególnie jaskrawo i wyraźnie było to słychać i widać. Generał, odchodząc z urzędu Prezydenta RP, żegnał się z Rodakami m.in.: „Chcę prosić o jedno, jeśli czas nie ugasił w kimś gniewu lub niechęci – niechaj będą one skierowane przede wszystkim do mnie. Niechaj nie dotkną tych, którzy – w ówczesnych, konkretnych warunkach, uczciwie i w najlepszej wierze – nie szczędzili przez lata całe swego trudu dla odbudowy i budowy naszej Ojczyzny”. Mówiąc potocznie, słowa te sprawdziły się co do joty. Kiedy? – można zapytać. Na pogrzebie. Generał, realista – „życie nie głaskało Go przecież po głowie”, jak pisał poeta – okazał się wizjonerem, nie pierwszy zresztą raz! Nie tylko wobec siebie. Upływ 4 lat od pogrzebu nie zatarł w pamięci obecnych żałobników i przed TVP widoku zgromadzonych dorosłych i młodzieży pod Katedrą Polową WP i na Cmentarzu Powązkowskim – wrzeszczących wyzwiska, oszczerstwa i oskarżenia. Jakich szczególnie młodzież od Generała doznała krzywd, upokorzeń – trudno dociec, może chcieli się „odwdzięczyć” za rodziców? A starsi, też… widać i słychać było, że „czas nie ugasił gniewu lub niechęci”. Gdzie powaga majestatu śmierci oraz miejsca – Kościoła jako obiektu wyznawanej wiary i cmentarza jako miejsca wiecznego spoczynku? Biskup Polowy WP podczas homilii m.in. pytał: „Pogrzeb gen. Wojciecha Jaruzelskiego jest czasem próby dla wierzących. Jak z tej próby wyjdziemy? Czy zdamy egzamin z naszego człowieczeństwa i chrześcijaństwa? Czy pozostaniemy wierni ewangelicznemu przesłaniu?” Odpowiedź poprzez czyny członków władzy i parlamentarzystów, aprobowane pokornie przez Episkopat, dociera do społeczeństwa z mediów, widoczna choćby w 36,7% uczestniczących w niedzielnych nabożeństwach.

Los pokolenia trudnych czasów

Prezydent RP, Bronisław Komorowski, żegnał Generała słowami: „Jako człowiek pokolenia Solidarności, żegnam jednego z ostatnich – symbolizujących trudny, a często tragiczny los pokolenia czasów powojennych, pokolenia głębokich, bolesnych podziałów – polityka, żołnierza, człowieka dźwigającego ciężar odpowiedzialności za najtrudniejsze i za najbardziej chyba dramatyczne decyzje w powojennej historii Polski. Jestem jednak pewien, że żegnam także Rodaka, który nie tylko potrafił docenić, ale i głęboko pozytywnie przeżył wielkość dobrej zmiany, w której aktywnie uczestniczył, a która przecież zaowocowała polską wolnością i niepodległością”. Przecież te „powojenne czasy… dramatyczne decyzje” – także Generała, chroniące choćby przed bratobójczą walką, właśnie władza wykreśla z tego pokolenia Polaków, wyrzuca z ich pamięci radość z odbudowy Ojczyny po zniszczeniach wojennych, z awansu społecznego, także z wybudowania Szpitala-Pomnika. Lewica, SLD, PPS powołały Komitet Obchodów 100-lecia Niepodległości, mając także na uwadze takie oceny Generała: „Prawda o PRL broni się sama. Tam, gdzie jest trudna, przykra, czasem wręcz zawstydzająca – wypełznie z każdej szczeliny, choćby zatykano ją puchem frazesów. Ale tam, gdzie jest realna, uczciwa, namacalna, czarną farbą zamalować się nie da… Zmiana ustroju politycznego to nie krok z krainy absolutnego zła do krainy powszechnego dobra. Tak nigdy nie było i nie będzie w historii. Ani minione zło nie było tak absolutne, ani dzisiejsza pomyślność nie jest tak powszechna”. Czy Państwo Czytelnicy – z szacunku do dorobku ojców, dziadków i swego – zechcą zastanowić się, rozważyć aktywne wsparcie inicjatyw lewicy, podejmowanych w różnych środowiskach i regionach?

Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przypominał postać i drogę życiową Generała – „jednego z najwybitniejszych polityków Polski drugiej połowy XX wieku, człowieka skromnego i oddanego sprawom Polski, patrioty najwyższej próby. Nic mu nie zostało oszczędzone. Stracony dom rodzinny, Syberia i katorżnicza praca, front, krew i łzy, polityczna odpowiedzialność i ryzyko porażki, niewdzięczność, ataki, procesy, choroby i cierpienia”. Zwrócił uwagę: „nawet dziś te krzyki wydobywające się z serc, które nie mają w nich miłosierdzia, a często tylko Boga na ustach”. Proszę mi wybaczyć pytanie – czy Polacy, Państwo Czytelnicy, mający w rodzinnej historii dziadków, ojców i krewnych, którzy doświadczyli Sybiru, walczyli o wyzwolenie Polski na wschodnim szlaku po Berlin i Pragę Czeską (z woli tej władzy w dniu 73. rocznicy zwycięstwa panowała medialna cisza), zechcą skazać ich losy, przelaną krew i łzy na zapomnienie, jak czyni się to wobec Generała? Proszę, sięgnijcie Państwo po ostatnią książkę Zbigniewa Domino, „Zaklęty krąg”, inne tego Autora, np. „Syberiadę”, wydane przez Jacka Marciniaka – Studio EMKA, a refleksje stąd płynące mogą być ożywczą siłą ducha i pamięci. Zachętą do aktywnego podjęcia na swoim terenie inicjatyw z Lewicowego Komitetu 100-lecia. Niech będzie to czas oddany sobie i rodzinnej tradycji.

Proszę zdegradować mojego Ojca… nie upokarzać podwładnych

Nietrudno zauważyć rozliczenia polityczno-historyczne z okresem PRL poprzez obniżanie emerytur i rent ludziom schorowanym, co wręcz uwłaczająco poczuciu ludzkiej wrażliwości na cierpienia zabrzmiało wśród europosłów 28 lutego br. w Brukseli, gdy słuchali wyjaśnień osób poszkodowanych, wspieranych przez ich byłych przełożonych z MSW po 1990 r., np. Henryka Majewskiego. Ten naoczny pokaz nienawiści i wrogości obecnej władzy zdumiał wielu, zachwiał obrazem Polaka chrześcijanina, „ludzkiego człowieka”. Zarazem pokazał haniebne oblicze dzisiejszej władzy, wywodzącej się z pnia Solidarności. Ci włodarze Polski bez cienia empatii do idei tego ruchu, realiów ówczesnej władzy, która im, wtedy młodym działaczom, oszczędziła syberyjskich cierpień i śmierci – jak mówił Generał „było to ocalenie przez okaleczenie”, w przeważającej części na skutek ich własnego postępowania – czego przez ponad 35 lat nie potrafią zrozumieć. Bez względu na wyznawane wartości i przekonania, ta naoczna zemsta wywołała oddolny ruch obrony tych skrzywdzonych ludzi, skutkujący m.in. zebraniem 250 tys. podpisów pod projektem zmiany nienawistnej ustawy dezubekizacyjnej. Posłowie do Parlamentu Europejskiego – prof. Krystyna Łybacka, prof. Bogusław Liberadzki i Janusz Zemke – stając w obronie wszystkich osób poniewieranych, w tym zmarłych generałów – stanęli tym samym po stronie Polaków mających humanizm za naczelną wartość ludzkości. Na tym etapie biegu zdarzeń, 26 marca, konferencja prasowa pod Pałacem Prezydenckim była też głosem tej właśnie części Polaków.

Monika Jaruzelska swój apel rozpoczęła słowami: „Szanowny Panie Prezydencie, zwracam się do Pana nie tylko jako córka żołnierza, ale przede wszystkim jako obywatelka…. Proszę o coś, co jest ważne dla Pańskiego środowiska politycznego. Proszę zdegradować mojego Ojca, ale nie upokarzać Jego byłych podwładnych i ich rodzin, a także tych żołnierzy, którzy podjęli służbę po 1989 r.”… Prezydent RP tzw. ustawę degradacyjną zawetował.

Wspomniany Redaktor Naczelny Jerzy Domański zauważył, iż „zawetowanie tego bubla pokazuje, że politykom PiS przypomniał się kalendarz wyborczy”. Pisząc, że Pani Monika „wyróżniła się godnością i odwagą osobistą” („P” nr 15 z 2018), wyraził odczucie milionów Polaków. Ci Polacy swoją postawę zaprezentowali odpowiedziami na internetowe pytania – 55,8% osób jest przeciwko degradacji gen. Jaruzelskiego i Kiszczaka, za – 29%; za degradacją są wyborcy PiS – 64%, PO-22%, Razem – aż 17%. Przeciwko są wyborcy lewicy, określający się jako „wierzący i niepraktykujący” oraz niewierzący i niepraktykujący.

Analiza tego sondażu skłania do zastanowienia się nad pytaniem, po czyjej stronie stanął Prezydent RP wetując tę ustawę. Śmiem twierdzić, że w pierwszej kolejności po stronie partii, która wypromowała go i wyniosła na ten najwyższy urząd. Zauważył, że 2/3 chce degradacji, co może świadczyć o ich wysokim poziomie nienawiści i chęci zemsty. Ale 1/3 już dostrzega – w części skutki błędów swojego kierownictwa i zapewne też w części efekt od lat prezentowanej postawy przez troje europosłów, którym tymi słowami wyrażam swoje skromne podziękowanie i uznanie. W perspektywie wyborów samorządowych dla rządzących to istotny sygnał ostrzegawczy, podanie przyjaznej dłoni, czego nie dostrzegają.

Nie stoi w sprzeczności

Prezydent stanął też po stronie ludzi dawnej Solidarności, którzy choć pamiętają jej ideały, widzą jak poważnie wyblakły nie tyle na skutek „słonecznych promieni”, co praktyki ludzi władzy, coraz młodszego pokolenia tego ruchu. Postawa w Brukseli b. ministra spraw wewnętrznych, Pana Henryka Majewskiego – proszę przyjąć moje skromne wyrazy uszanowania z jakże dobrą pamięcią o rozważnych latach w służbie – jest świadectwem, iż członkostwo w Solidarności nie stoi w sprzeczności z rozsądną, wyważoną acz krytyczną oceną powojennej przeszłości. Nie przeszkadza, by wobec kadry wywodzącej się ze służby w PRL zdobyć się na uczciwą ocenę. Filozofowie głoszą tezę, że podwładni mają przywilej dobrej pamięci o swoich szefach.

Powyższy sondaż jest niewątpliwym owocem „pracy w terenie” członków i działaczy SLD, wspieranych przez członków PPS, różnych środowisk lewicy, przez redakcje „Trybuny” i „Przeglądu” – pamiętających o tych dobrych i tych ciemnych (dla części złych) latach PRL. Na progu tego ustroju Generał z frontu (kwiecień 1945) pisał do matki i siostry: „Na pewno zdajecie sobie sprawę, że teraz po skończeniu wojny wynikło bardzo wiele zagadnień i problemów trudnych do rozwiązania. I chociaż każdy przedstawia je w innym świetle, to ja pozostałem takim, jakim byłem, rozumiejąc jednak obowiązek pracy i służby względem Polski, jaką by ona nie była i jakich ofiar by od nas nie żądała”. Szpital-Pomnik jest tym wyrazem „pracy i służby względem Polski”, najpiękniejszym na naszej ziemi darem serca dla naszych Matek (i dzieci), składanym codziennie, a w Dniu Matki – szczególnie!

Na zakończenie

Niech Czytelnicy wybaczą mi osobiste wyznanie. Jestem dozgonnie wdzięczny Generałowi, że z dystansu czasu dzielił się ze mną rozterkami na różne problemy, które rozstrzygał, nie tylko w dekadzie lat 80. Generał był moim od wielu lat najukochańszym… Byłem dla Niego… Z upływem czasu ból po stracie… jest wciąż dojmujący. Jest w moich myślach każdego dnia…

Tekst ukazał się w „Trybunie” nr 103, 25-27 maja 2018

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy