Listy od czytelników Nr 19/2016

Listy od czytelników Nr 19/2016

Polityka śmietnikowa

Szacunek dla redaktora naczelnego za słowa prawdy o polityce historycznej. Niestety, niewielu jest takich jak redaktor oraz wymienieni przez niego Jerzy Jedlicki czy Henryk Wujec. Moim zdaniem, to efekt przeszło 25-letniej indoktrynacji przy całkowicie biernej postawie intelektualistów i sił lewicowych. Niestety, media również ponoszą odpowiedzialność za taki stan wiedzy i świadomości młodego pokolenia Polek i Polaków. Brak reakcji postępowych sił, intelektualistów i mediów legitymizuje haniebne postępowanie obecnych władz państwowych i kościelnych.
Zbigniew Sowa


Uliczne wzmożenie radnego Kosiora

Gdyby poważnie potraktować kryteria, którymi kierował się krakowski radny PiS Bolesław Kosior, tworząc listę ulic do „dekomunizacji”, należałoby zapytać, jak można dekomunizować, jeżeli nie było komunizmu. Dlaczego Polacy się godzą na takie postawienie sprawy? Przecież radny Kosior i jemu podobni jawnie niszczą dorobek naszego narodu i opluwają naszą chlubną przeszłość.
Za czasów Polski Ludowej Julian Przyboś był znanym poetą, jego wiersze wydawano „mimo” udziału w wojnie polsko-bolszewickiej. Czy więc chodzi o „dekomunizację”, czy o zniszczenie śladów polskiej kultury? Autor przypomina też Władysława Broniewskiego, filozofa i malarza Leona Chwistka, oficera Legionów Polskich Bolesława Roję i innych. Czy oni mają być usunięci, bo mieli polskie życiorysy?
Odpowiedź może być jedna: Polakom nie zależy na pielęgnowaniu pamięci o własnej historii.
Co do Krakowa, to przypomnijmy, że Armia Czerwona ochroniła miasto przed ruiną, poświęcając życie swoich bohaterskich żołnierzy w walkach o każdą ulicę bez zastosowania artylerii. Użycie artylerii mogło obrócić Kraków w perzynę i dziś radny Kosior nie musiałby tak ciężko pracować, bo nic by tam nie było poza kupą gruzów.
Czy Polska jest prywatnym folwarkiem tego radnego? Przekonania polityczne to tylko zasłona dymna dla osobników chorych na władzę. Albo ktoś jest porządnym, uczciwym człowiekiem, albo nim nie jest.
nana


Chłopi trzymani w ciemnocie
Dr Kacper Pobłocki w wywiadzie „Polska historia niewolnictwa” (PRZEGLĄD nr 16) nie porusza tematu masowego analfabetyzmu polskiego chłopstwa, które było celowo trzymane w ciemnocie, jako przeznaczone do roboty. Również Kościół wmawiał chłopom, że Bóg ustanowił taki porządek i nie należy się temu sprzeciwiać, tylko trzeba być posłusznym. (…) W Rzeczypospolitej obowiązywały też restrykcje zabraniające chłopom ucieczki z miejsca pobytu pod groźbą kary – vide Statut łęczycki (1180 r.) i Statut piotrkowski (1496 r.) oraz konstytucje sejmowe z początków XVI w. Chłopi nie mieli dostępu do opieki lekarskiej jak wyższe warstwy społeczne; poważniejsze przeziębienie lub okaleczenie kończyło się zazwyczaj śmiercią. Taka sytuacja powodowała, że polski chłop nie miał innego wyjścia, jak znosić poniżenie i zniewolenie – kto był przeciwny, czekała go chłosta, dyby lub śmierć.
mars


Socjaldemokratyczne rządy w Szwecji
Rafał Bakalarczyk w wywiadzie „Dobre życie dla wszystkich” (PRZEGLĄD nr 17) twierdzi, że socjaldemokraci rządzili w Szwecji od lat 30. do 90. To nie do końca prawda. Już w latach 20. socjaldemokraci pod przywództwem Hjalmara Brantinga obejmowali władzę czterokrotnie. Potem kilkakrotnie w latach 30. i 40. w różnej formie (rządy mniejszościowe i większościowe pod przewodnictwem Pera Albina Hanssona). Następna była era Tage Erlandera i Olofa Palmego (1946-1976), po której było wiele rządów prawicowych, o których pan Bakalarczyk nie wspomina (1976-1982, rządy Thorbjörna Fälldina i Oli Ullstena). Następnie było raz tak, raz inaczej. Tak więc twierdzenie, że od lat 30. do 90. rządzili socjaldemokraci, mija się z prawdą.
Janek Kort

Wydanie: 19/2016 2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy