Brudny handel lekami – cd.

Brudny handel lekami – cd.

Przedstawiciele medyczni przyznają się do nieuczciwości, lekarze się tłumaczą, pacjenci nie wierzą, że są dobrze leczeni

Kolejna burzliwa dyskusja w portalu internetowym Onet. Internauci spierali się na temat tekstu „Brudny handel lekami” z poprzedniego numeru „Przeglądu”. Odezwali się pacjenci, lekarze i repy, czyli przedstawiciele firm farmaceutycznych, prowadzili pasjonującą wymianę zdań.

Przedstawiciele firm farmaceutycznych opowiadali o swojej pracy. „Rep ma sprzedać lek. I to nie pacjentowi, ale lekarzowi, bo to on podejmuje decyzję o przydatności specyfiku. Nieuczciwość jest wszędzie, wśród nas także”, przyznawał Samotny.
„Kiedy przychodzę rano do przychodni, ludzie rzucają się na mnie i szukają śladów opalenizny po tych słynnych wyjazdach. Tymczasem ja mam tylko marne próbki leków”, opowiada rep z trzyletnią praktyką z Małopolski.
Repy to samotnicy podróżujący po Polsce, wcale nie uważają się za osoby szczęśliwe, dobrze zarabiające. Przypominają, że pracują na akord i każdy nieudacznik zbyt marnie przekonujący lekarza może w każdej chwili wylecieć. „Poza tym – pisze jeden z nich – jesteśmy najlepszymi dawcami narządów. Młodzi, ciągle w drodze”.

Przysięga raz jeszcze

Ale wyznania przedstawicieli medycznych („Układam w teczce wszystko warstwami, żeby nie dać lekarzowi pierwszego kontaktu tego, co się należy ordynatorowi”) to tylko fragment rozmowy. Bardzo dużo było głosów lekarzy: „Dajcie mi jeden logiczny argument, dlaczego lekarz zarabiający grosze nie miałby skorzystać z cwanych ofert sponsorowanych przez firmy? Wyłącznie jego decyzją jest, czy się przy okazji sprostytuuje jakimiś „badaniami klinicznymi”, bzdurnymi artykułami czy udziałem w nieuczciwych reklamach”, stwierdza Lekarz na dyżurze. A jego koledzy podają przykłady kontroli wydatków na leki – m.in. Irlandię, gdzie lekarz rodzinny ma limit, do którego wystawia recepty. Jeśli go przekroczy, nic więcej nie może wypisywać. Zaoszczędzi, ma na innych pacjentów. Proste.
Lekarze odbijają też pretensje pacjentów. Często pojawia się zarzut, że to chorzy wymuszają drogie leki. A powinni prosić o takie, które są na rynku kilkadziesiąt lat, są sprawdzone, a nie o te dopiero testowane.
Honor, dobroć, przysięga Hipokratesa – w wypowiedziach lekarzy wiele było pięknych słów i zapewnień, że leczą zgodnie ze swoją wiedzą, a leki wybierają bez nacisków firm.
Bo właśnie Hipokrates, nie minister zdrowia ani finansów, jest postacią najczęściej przytaczaną w komentarzach. „Czy ktoś jeszcze pamięta przysięgę Hipokratesa?”, pyta Alf. I dodaje: „Wszystko wydawało się takie proste. Teraz sytuację mam następującą – niepracująca żona i dziecko w drodze, więc trzymam się kurczowo posady. Zapewniam, od firmy przyjmę każdą próbkę leku. Na szkolenie też bym pojechał, gdyby mi zaproponowano, ale widocznie jestem za nisko”.
Kilku lekarzy traktuje dyskusję jak okazję do złożenia po raz kolejny przysięgi Hipokratesa. Opisują różne najtrudniejsze przypadki, które ratowali skutecznie i z poświęceniem. Wstrząsające historie wielogodzinnych operacji, diagnozy, czekania. „Nigdy nie zapomnę radości, kiedy najgorsze minęło, gdy pacjent zaczął chodzić”, wspomina IKS.
Odezwał się też ktoś podpisujący się Profesor: „Zapewniam, że gdyby nie pomoc firm, nigdy nie uczestniczyłbym w wielu pasjonujących kongresach. Po prostu państwo jest biedne (ale i głupie), więc przerzuca całą odpowiedzialność na firmy farmaceutyczne. To one mają nas zapoznawać z najnowszymi lekami, szkolić. A potem mamy do nich pretensje, że są takie bogate. Paranoja”.
Są też i inne głosy. Jurek pisze, że przez kilka lat był repem, ale nie wytrzymał napięcia, kombinowania, jak sprzedać „towar”. Teraz pracuje w przychodni. Jednak jego szlachetność nie wzrusza internautów. „A co na to twoja żona i dzieci?”, pytają.

Lęk przed leczeniem

„Przeklęta Polska, przeklęci lekarze”, „Wszyscy kradną”, „Nóż w kieszeni się otwiera” (to od matki, która wydaje kilkadziesiąt złotych miesięcznie na leki dziecka – dla niej kwota jest astronomiczna), „Mój ojciec ma raka i bierze leki, które w aptece kosztują majątek”, wątek agresji i rozpaczy. To pisali ci z ponad 30%, którzy często nie wykupują leku, bo ich nie stać.
Ciekawa dyskusja, dla autorki tekstu pouczająca. Sporo było głosów odsłaniających mechanizmy pracy firm farmaceutycznych, prób wytłumaczenia nieczystych kontaktów. Ale najwięcej frustracji, biedy i lęku. Choć o tym nie pisałam. Zajęłam się mechanizmami łączącymi lekarzy z firmami farmaceutycznymi. Jednak w internetowej dyskusji odezwało się trzecie ogniwo – pacjenci. Uderza niepewność i niewiara, że są dobrze leczeni. „Lekarz milczy, choć mówię mu „dzień dobry”, milczy, gdy mnie bada, milczy, gdy wypisuje receptę, potem mówi „następny proszę”. Wychodzę i nic nie wiem. Mogę się długo zastanawiać, dlaczego dostałem właśnie ten lek. Oczywiście, jego ceny też nie znam”.

Nic się nie zmieni

Nie ma w nas wiary, że sytuacja szybko się poprawi. Repy, korupcja, niejasne kontakty – dla osób niezwiązanych z medycyną są to historie mroczne, ale trochę jak z powieści. „Wątpię, żeby nowe prawo farmaceutyczne mogło coś zmienić – pisze student. – Przepisy są ogólnikowe i można je ominąć. Proszę spojrzeć na reklamy, przecież niewiele się zmieniło. Nadal nachalnie zapewniają, że tabletka przeciwbólowa jest lekiem na całe zło”.
Internauci zgadzają się z prof. Nesterowiczem, prawnikiem z Torunia, który uważa, że naszym największym dramatem jest etyka, sięgająca dna. „Pewne zachowania są albo czarne, albo białe – pisze Roan. – Można być uczciwym repem, solidnym lekarzem, wspaniałym pracownikiem firmy farmaceutycznej. Badania kliniczne można przeprowadzić na najwyższym poziomie albo zachachmęcić trochę. Wszystko można. Marzą mi się precyzyjne przepisy i obywatele, którzy ich przestrzegają. Szczególnie kiedy przepisy dotykają naszego zdrowia”.

Oprac. IKA

Wydanie: 10/2003

Kategorie: Od czytelników
Tagi: IKA

Komentarze

  1. jan prazykwantel sprzedam
    jan prazykwantel sprzedam 6 lipca, 2019, 14:29

    Sprzedam leki pasozyty prazykwantel iwermektyna zentel vermox yomesan metronidazol

    Oferuje leki przeciw pasozytom:

    Vermox Mebendazol 100mg 1zł, ważny 03.2020, odliczany z opakowania szpitalnego 1000 tabletek do torebek strunowych po 25 tabletek – glistnica, włośnica, włosogłówczyca, tęgoryjec, owsiki. Podaje się 2x dziennie przez 3 dni lub dłużej.

    Yomesan Niklozamid 500mg 3zł, ważny 01.2022, listki po 4 tabletki w opakowaniu kartonowym – tasiemiec nieuzbrojony, tasiemiec uzbrojony, bruzdogłowiec szeroki, tasiemiec karłowaty. Podaje się jednorazowo w dawce 2 g.

    Prazykwantel 600mg 4zł, ważny 03.2022, opakowania szpitalne po 50 i po 100 tabletek, mniejsze ilości odliczam do torebek strunowych po 10 tabletek – przywry, tasiemce. Podaje się od jednorazowej tabletki na tasiemce, do 2 dziennie przez 3 dni na przywry.

    Iwermectyna 6mg 30zł, ważna 04.2019, listki po 6 tabletek, opakowanie 12 tabletek, ale mogę łatwo oddzielić z listków – glisty (ogólnie robaki obłe), nużeniec, świerzb, węgorczyca, filarioza, glista ludzka, węgorek jelitowy, włosogłówka ludzka, owsiki, wszy. Dawkowanie: 0,2mg/kg masy ciała. Nie należy przyjmować jedzenia na 2 h przed podaniem leku i przez 2 h po jego podaniu.

    Zentel Albendazol 200mg 5zł – obleńce, niektóre płazińce. W przypadku zarażenia owsikiem, włosogłówką, glistą, tęgoryjcem dwunastnicy stosuje się jednorazową dawkę leku 400 mg. W zarażeniach węgorkiem jelitowym lub w tasiemczycach stosuje się tę dawkę trzykrotnie przez 3 kolejne dni. W przypadku braku efektu po 3 tygodniach można leczenie powtórzyć. W giardiozie typowo podaje się w jednorazowej dawce 400 mg/dobę przez 5 dni.

    Zen Plus – lek kombinowany składajaący się z Iwermektyny 6mg i Zentel Albendazol 400mg, ważny 04.2020, listki po 1 tabletce w pudełku kartonowym. Ten lek jest znacznie silniejszy dzięki synergicznemu działaniu obu leków składowych dobranych w tych proporcjach, od tych leków podanych osobno.

    Metronidazol 400mg 1.5zl – pierwotniaki pasożyty bakterie beztlenowe giardia rzęsistek odleżyny owrzodzenia ameboza giardiaza lamblioza

    Jan Krongboon
    massagewarsaw gmail com

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy