Kolejne średniowieczne oblicze PiS

Kolejne średniowieczne oblicze PiS

Ponownie PiS pokazuje swoje średniowieczne oblicze. O co chodzi? O podejście do aborcji i in vitro? Nie. A może o podejście do Kościoła i niewierzących? Też nie. A może o stosunek do homoseksualistów? Też nie. Tym razem średniowieczność PiS przejawia się przez stosunek do wycinania wszelkich drzew. Rok temu minister środowiska Jan Szyszko wypowiedział się, że wpisanie Puszczy Białowieskiej na listę UNESCO było błędem, a w grudniu ubiegłego roku w szalonym tempie i z wątpliwościami prawnymi uchwalono „lex Szyszko”. Ustawa pozwoliła właścicielom na swobodne wycinanie drzew na prywatnych działkach. Skorzystali na tym ci, którym drzewa wadzą, a straciła przyroda i cała społeczność. Ofiarą padały nie tylko młode drzewa, ale i dwustuletnie, albo z obszaru Natura 2000. W średniowieczu też masowo wycinano lasy.

Po co było średniowiecze?

Tysiąc lat temu polskie ziemie niemal w całości były pokryte lasem. Nie było go właściwie tylko tam, gdzie pojawili się ludzie. Wycinali oni lasy w celu zdobycia drewna oraz powierzchni na osady i pod uprawy. Między skupiskami ludzkimi był jednak niemal wyłącznie wielki las. Z tego powodu kupcy i inni wędrowcy mogli tygodniami nie opuszczać lasu wędrując przez państwo pierwszych Piastów. Las był bowiem wszędzie, a rozwój gospodarczy wiązał się nierozerwalnie z jego karczowaniem. Było to niezbędne, aby zdobyć budulec oraz przestrzeń pod zabudowę i uprawy.
Jako że w średniowieczu doszło do znaczącego wzrostu liczby ludności Polski, a także liczby grodów i miast, powierzchnia lasów zauważalnie zmniejszyła się. Jeden z cenionych profesor mediewistów lubi żartować, że średniowiecze było po to, aby lasy wyciąć. Jest w tym wiele racji.

PiS a Puszcza

Od początku istnienia rządu PiS słychać było kontrowersyjne pomysły wycinki w Puszczy Białowieskiej. Rzekomo w ochronie jej przed kornikiem. Puszcza to jednak las naturalny, powstały i funkcjonujący bez ingerencji człowieka. Przez cały czas do działalności człowieka puszcza istniała i sama potrafiła się bronić przed naturalnym zagrożeniem. Nawet katastrofy naturalne z czasem potrafiły być naprawione przez naturę. Dopiero ludzcy osadnicy systematycznie ograniczyli powierzchnie lasów i mocno wpłynęli na środowisko. Najgroźniejszym wrogiem drzew i całych lasów od dawna jest więc człowiek. Tereny w które z różnych powodów on nie ingerował, jak np. Puszcza Białowieska, reprezentują potęgę i cud samoregulującej się natury. Wydawałoby się to wystarczającym powodem, aby podziwiać ten cud natury i nie ingerować w niego wycinką. Jednak jak widać minister środowiska, leśnik Jan Szyszko, nie podziela tego respektu wobec natury. Oficjalnie nie wierzy w moc autoregeneracyjną Puszczy, dlatego chce wycinką chronić ją przed kornikiem. Dziwna forma ochrony, strach się bać, w jaki sposób PiS postanowi chronić nas ludzi przed smogiem, skoro drzewa postanowił chronić wycinką.
Przyjęcie i wprowadzenie „lex Szyszko” chyba może nas jednak uspakajać, że nie będziemy chronieni w sposób analogiczny. To szkodliwe prawo daje przecież odpowiedź, że kluczem nie było zagrożenie drzew, a niechęć do nich w formie rosnącej. Takie średniowieczne spojrzenie: rośnie takie drzewo i wadzi. Lepiej je wyciąć, działkę zabudować, a z samego drewna zrobić meble, albo spalić (i wytworzyć „nowatorską” ekologiczną energię). Drzew przecież pod dostatkiem.

Średniowiecze PiS

Czyżby więc tradycyjny epitet „średniowiecze” wobec partii Jarosława Kaczyńskiego został obecnie potraktowany jako wezwanie do przyjęcia modernizacyjnego wzoru Polski z tamtej epoki? Ponownie karczowanie lasów drogą do rozwoju gospodarczego? Może należałoby poinformować rząd i ministra leśnika, że nazywanie PiS „średniowieczem” było zawsze formą metaforycznego epitetu dotyczącego zacofanych poglądów w sprawach światopoglądowych, a nie wskazywaniem tej partii wzoru dla programu modernizowania kraju?

Kategorie Od czytelników

Komentarze

  1. Pioteeer
    Pioteeer 27 lutego, 2017, 11:02

    A ja uważam, że autor dość inteligentnie i dowcipnie połączył fatalną politykę Szyszki z obiegowym pojęciem „średniowieczności” PiS. Nasza narodowa lekcja demokracji mam nadzieję trwać będzie, a ten rząd będzie tylko epizodem, dzięki czemu świadomość przeciętnego wyborcy w naszym kraju podniesie się na wyższy poziom.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Anonim
    Anonim 2 marca, 2017, 05:42

    Podpisuję się pod artykułem obiema rencami……….!
    Okazał się Szyszko bardziej niebezpieczny dla lasów aniżeli kornik.
    Powinniśmy mu to przypomnieć, gdy odejdzie od koryta i będzie znowu podlegał pod paragraf o niszczeniu srodowiska.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. tadek
    tadek 3 marca, 2017, 00:55

    Na ogrodzonej działce wokół domu, w ogrodzie, każdy powinien sam osądzać czy drzewo ma rosnąć czy je wyciąć. Małe piękne drzewko cieszy, ale za duże zasłania widok, za mocno śmieci, zabiera słońce itp. Powinienem mieć możliwość wycięcia kiedy drzewo spełniło cel w jakim go posadziłem. Oczywiście kategorycznie chronimy wszystkie pomniki przyrody bez różnicy gdzie rosną. Na terenach własnościowych ale będących miejscami użyteczności publicznej, parkami, miejscami pamięci powinny obowiązywać odrębne przepisy.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Teodozj
    Teodozj 26 marca, 2017, 18:06

    panu ministrowi korniki mózg strawiły i przez to nie wie co robi, a jak mu zaatakują jego korzeń to będzie gorsze jak syfilis

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy