Listy od czytelników nr 38/2019

Listy od czytelników nr 38/2019

Zamiłowanie do klęsk, czyli plac Zwycięstwa i Żałoby
Wobec tak licznych wypowiedzi o zamiłowaniu do klęsk czy warto wracać na plac Piłsudskiego? Co teraz na nim czcić? Zwycięskich żołnierzy, na których patrzy naczelnik państwa? Ofiary zawinionej (losowej?) katastrofy, w tym dwóch prezydentów, na które patrzy jeden z nich, oddzielony od reszty, choć tragiczna śmierć zrównuje wszystkich? Czcić zarazem triumf i pogrążać się w żałobie? To przystoi tylko na cmentarzach. Nikt nie sprawi, aby w przestrzeni publicznej i w panteonach narodowych te dwa stany ducha nie pozostawały ze sobą w zwadzie.

Andrzej Lam

Zrozumieć powody szaleństwa
Tytuł wywiadu z prof. Grzegorzem Ekiertem „Żyjemy w momencie szaleństwa” (PRZEGLĄD nr 37) doskonale charakteryzuje naszą współczesność. Ciekawym tematem są zbrojenia. Czy rzeczywiście istnieje takie zagrożenie wojną (po której pewnie nie byłoby zwycięzców), że trzeba wydawać olbrzymie sumy na wojsko? Czy konieczne jest straszenie zagrożeniem, żeby utrzymać zyski producentów uzbrojenia?

Spotkałem kiedyś mądrego człowieka, który przekonał mnie, że na świecie panuje powszechna równość, ale równość dotyczy obywateli, którzy są zlokalizowani na określonej „półce zamożności” w podzielonym społeczeństwie, natomiast porządek w państwie zależy od relacji między „półkami”. Relacje mogą być takie jak w USA albo jak w krajach skandynawskich.

Gorąco namawiam redakcję do prezentowania poglądów, które pozwoliłyby na zrozumienie powodów tego szaleństwa. To nie są problemy, które można łatwo rozwiązać, ale przynajmniej starajmy się zrozumieć otaczający świat.

Tadeusz Pałka, Bielsko-Biała

Tak się zaczęła wojna
Lektura dokumentów dotyczących odpowiedzialności za klęskę wrześniową (PRZEGLĄD nr 35) przywołała moje wspomnienia z września 1939 r. Miałam wtedy siedem lat. Mieszkałam z rodzicami w małej wsi w województwie łódzkim. Hasło „Nie oddamy guzika” zapamiętałam na całe życie, tak samo jak radość sąsiadów z tego, że Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. Zastanawiałam się zawsze, jak zmasowana musiała być ówczesna propaganda, skoro nawet dziecko wiedziało, że będzie wojna, i to wojna zwycięska.

Tata został zmobilizowany, walczył w artylerii przeciwlotniczej w Warszawie. Zostałam na gospodarstwie z mamą i dwiema siostrami. Niemcy ulokowali w naszej wsi stanowiska ogniowe. Jako zasłona dymna posłużył im nasz drewniany dom, który spalili wraz z dobytkiem. Zostałam w letniej sukieneczce i na bosaka. Tak się rozpoczęła niemiecka okupacja. Na szczęście wrócił tatuś.

Anna Janicka, Warszawa

Wydanie: 38/2019

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy