Masa, biskup i Powązki

Masa, biskup i Powązki

W mediach nigdy nie brakuje smutnych opowieści. A jak jeszcze przyjdzie listopad, to tematyka cmentarna staje się wręcz obowiązkowa. Trudno więc czytelników zaskoczyć. A jednak „Życiu Warszawy” udało się to z nawiązką. To, co gazecie powiedział Jarosław S., pseudonim „Masa”, przejdzie do annałów literatury cmentarnej. Najsławniejszy ze świadków koronnych ujawnił bowiem takie kulisy pochówku sławnych gangsterów, że ktoś powinien, za przeproszeniem, beknąć. A za co? Posłuchajmy monologu „Masy“: „Pamiętam, że kupę pieniędzy kosztowało pochowanie Jacka D. na Powązkach w jednej z głównych alei. Ale to, co było w Gdańsku, w związku z pogrzebem »Nikosia«, przebiło wszystkich. Jak »Nikosia« zastrzelili, to chłopaki pochowali go w głównej alei. A żeby zrobić miejsce na jego grób, to sam biskup kazał wyciąć kilkudziesięcioletnie drzewo. Już wtedy było wiadomo, że »Nikoś« to gangster. Umieścić go w alei sław, to była gruba przesada”. Tyle „Masa“. A co by dziś rzekł ów gdański biskup? Albo ten, co załatwił aleję na Powązkach? Spokojnie. Nic nie powiedzą. I w tym też się nie różnią od ulokowanych w alejach gangsterów.

Wydanie: 46/2007

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy